Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle. Minister daje sobie 4...

    Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle. Minister daje sobie 4 lata na ożywienie transportu rzecznego

    Łukasz Kłos

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Potrzebna jest rewolucja - mówi minister Marek Gróbarczyk. - Zastaliśmy żeglugę śródlądową w stanie całkowitej zapaści

    Potrzebna jest rewolucja - mówi minister Marek Gróbarczyk. - Zastaliśmy żeglugę śródlądową w stanie całkowitej zapaści ©FB Marka Gróbarczyka

    - Temat żeglugi śródlądowej musi być podjęty w trybie przyspieszonym! - twierdzi minister Marek Gróbarczyk, szef nowo powstałego Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Przed posłami z komisji sejmowej złożył sprawozdanie z podjętych już dotąd prac i planów na najbliższą przyszłość.
    Potrzebna jest rewolucja - mówi minister Marek Gróbarczyk. - Zastaliśmy żeglugę śródlądową w stanie całkowitej zapaści

    Potrzebna jest rewolucja - mówi minister Marek Gróbarczyk. - Zastaliśmy żeglugę śródlądową w stanie całkowitej zapaści ©FB Marka Gróbarczyka

    Stworzyć stałą żeglugę rzeczną w cztery lata - taki cel stawia sobie minister. Posłów zapewniał, że jeszcze w ciągu trzech najbliższych miesięcy urzędnicy resortu przygotują strategię rozwoju śródlądowych dróg wodnych. Bliższe poznanie zamiarów ministerstwa w tej dziedzinie posłów jednak nie zainteresowała. W tym gronie byli także reprezentanci Pomorza. Godzinna dyskusja skoncentrowana była wokół innych tematów: planów rządu wobec polskich stoczni i portów, a także kwestii przekopu przez Mierzeję Wiślaną.

    Temat żeglowności szlaków wodnych poruszyli dopiero goście zaproszeni na posiedzenie komisji.
    - Nie da się rozdzielić gospodarki morskiej od kwestii żeglugi - podkreślił Rafał Zahorski z Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego. - Jeszcze do końca lat sześćdziesiątych można było pływać barkami ze Szczecina aż do Gdańska. To w tej chwili jest niemożliwe. Żegluga śródlądowa w tej chwili nie istnieje.

    - Z dużą satysfakcją przyjmujemy to, że ministerstwo zaczyna działać - stwierdził z kolei Jan Popończyk ze Stowarzyszenia Pilotów Wiślanych. - U nas obserwujemy zapaść żeglugi śródlądowej, podczas gdy Białorusini do Brześcia doprowadzili już kanał, którym mogą pływać barki o ładowności 2 tys. ton. Podobnie jest po zachodniej stronie granicy. Polska jest jak czarna dziura.

    Zdaniem Popończyka, resort powinien zwrócić uwagę na lukę w dotychczasowych projektach szlaków wodnych. Chodzi o odcinek Wisły od Dęblina w górę rzeki przez Kraków aż do Kanału Śląskiego.

    Jak przekonywał, rozwój tego odcinka pozwoli na przejęcie transportu ze Wschodu. Popończyk zwrócił także uwagę na problem kadr żeglugi śródlądowej.

    Dziś absolwenci jedynych dwóch szkół kształcących w tym kierunku wyjeżdżają do pracy u armatorów zachodnich. Tymczasem proces kształcenia kapitana to minimum cztery, pięć lat.

    - Jeżeli w tej chwili nie zacznie się tworzyć podwalin pod system praktycznego kształcenia przyszłych kadr, to ten problem za kilka lat uderzy z całą siłą - mówił Popończyk.

    W odpowiedzi na głosy z sali minister Górbarczyk podkreślił, że pierwszorzędnym celem w zakresie żeglugi śródlądowej jest ratyfikowanie międzynarodowej konwencji AGN. Zaznaczył równocześnie, że większość planowanych do tej pory inwestycji w zakresie użeglowienia szlaków dotyczyła dostosowania ich do wymogów tylko kategorii III. Teraz ministerstwo chce „przeprogramować” projekty, tak by można było śródlądowe drogi wodne zaklasyfikować do IV kategorii.

    - Potrzebna jest rewolucja - twierdzi minister Gróbarczyk. - Zastaliśmy żeglugę śródlądowa w stanie całkowitej zapaści. Dotychczas całą tą kwestią zajmowało się pięć osób w ramach jednego z departamentów w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Nie wspominając o urzędach żeglugi śródlądowej, które są w fatalnym stanie. Sukcesywnie będziemy tworzyć na ich podwalinie strukturę odpowiadającą mniej więcej urzędom morskim. To wymaga nakładu środków finansowych oraz wysiłku organizacyjnego.

    Gróbarczyk podkreślił, że strategia rozwoju wodnych szlaków śródlądowych, jaka ma powstać w ciągu trzech najbliższych miesięcy, będzie przygotowywana wspólnie ze środowiskiem branżowym.

    Jednocześnie szef resortu zdawał się pozbawiać złudzeń, że w przeciągu tej kadencji ruszy transport wodny Wisłą.

    - W ciągu czterech lat uda się z pewnością uruchomić szlak wodny na Odrze. Wisła znajduje się w fatalnej kondycji, już nie mówiąc o drodze E 40, która wymaga diametralnej rewitalizacji - stwierdził minister.

    Przekonywał jednocześnie, że z rozwoju szlaku wiślanego nie zamierza rezygnować. Na tym, jak i na kolejnych rządach, wymuszać to będzie - jak podkreślił - ratyfikacja konwencji AGN.

    "Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle"


    22 marca 2013 r. rozpoczęliśmy akcję społeczną "Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle". Chcemy doprowadzić do tego, by rząd zainteresował się komunikacją śródlądową na Wiśle, by turystyka wiślana stała się jedną z głównych atrakcji naszego regionu. Oddajemy głos ekspertom i osobom, dla których ożywienie Wisły jest wyjątkowo ważną sprawą. Będziemy rozliczać decydentów z deklaracji!

    Artykuły dotyczące naszej akcji ukazują się w papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" w każdy piątek i poniedziałek oraz na naszej stronie dziennikbaltycki.pl.

    Zapraszamy do wyrażania swojego zdania na naszej stronie i na facebooku.

    l.klos@prasa.gda.pl


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    NIE dla autostrady na polskich rzekach!

    obywatel (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Rzeki należy zostawić w spokoju. Nie po to zabiegamy, żeby były czyste i bogate w życie biologiczne aby teraz na hurra je regulować i niszczyć. Tego się potem już nie odbuduje. To trumna dla...rozwiń całość

    Rzeki należy zostawić w spokoju. Nie po to zabiegamy, żeby były czyste i bogate w życie biologiczne aby teraz na hurra je regulować i niszczyć. Tego się potem już nie odbuduje. To trumna dla polskiej przyrody. I dla nas - ludzi. Rewolucja to już była, np. w Rosji. Skutki znamy. Uczmy się na błędach innych. Sami ich nie popełniajmy.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmm

    bele (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Ale przecież od Dęblina do Warszawy jest obszar Natura 2000 tutaj może być ciężko Unia będzie to blokować

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czas najwyższy

    lenin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    na noteci roskręcają już sluzy na złom nie mówiąc już o doprowadzonych do kompletnej ruiny portach rzecznych

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Piszę z południa Polski

    chickenrun (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    a dziś moim studentom na wykładzie powiedzialem dokładnie to samo na temat zapaści w wodnym transporcie śródlądowym; teraz przeczytałem i stwierdziłem, że myślimy równolegle z pewnymi ludźmi w tym...rozwiń całość

    a dziś moim studentom na wykładzie powiedzialem dokładnie to samo na temat zapaści w wodnym transporcie śródlądowym; teraz przeczytałem i stwierdziłem, że myślimy równolegle z pewnymi ludźmi w tym kraju, pozdrawiamzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo