reklama

Po derbach Lechii z Arką

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
O piłkę walczą Robert Bednarek z Arki i Piotr Wiśniewski z Lechii Tomasz Bołt
Piłkarze Lechii zadowoleni po zwycięstwie, w obozie Arki szykują się na rewanż.

Pierwsze piłkarskie derby Lechia Gdańsk - Arka Gdynia w tym sezonie są już za nami. Podobnie jak w poprzednim sezonie, znowu górą byli biało-zieloni i to gdańszczanie mogą śpiewać "Trójmiasto jest nasze". Lechia wygrała 2:1 i... przez jeden dzień była liderem ekstraklasy.

Kibice Żółto-Niebieskich zastanawiali się, w jakim składzie zagra Arka w derbach. Na to pytanie długo nikt nie znał odpowiedzi. Ostatecznie Arce udało się potwierdzić do gry Tadasa Labukasa, Adriana Mrowca oraz Mateusza Sieberta.

- Muszę podziękować działaczom PZPN oraz panom Listkiewiczowi, Engelowi i Kręcinie, którzy nam pomogli. Jeśli chodzi o Mrowca, to cała zasługa za załatwienie certyfikatu spada na Piotra Wesołowskiego. Ostatnio kibice go lżyli, więc chyba czas na przeprosiny. Teraz mogę powiedzieć, że wszystkich zawodników udało nam się potwierdzić na dwie godziny przed meczem. To była pełnia szczęścia i odebrałem to jak zły znak przed meczem. Zatwierdzenie nowych piłkarzy i wygrana w Gdańsku to chyba byłoby zbyt dużo szczęścia - powiedział Andrzej Czyżniewski, dyrektor sportowy Arki.

Gdynianie po meczu kwestionowali rzut karny dla Lechii. Zdaniem zawodników Arki faulu nie było, a jeśli nawet, to przed polem karnym. - Dobrze nie widziałem tej sytuacji, ale chłopcy z zespołu mówią, że karnego być nie powinno. W ogóle nie możemy tak tracić gola, jeśli chcemy zdobywać punkty w ekstraklasie. Pierwsza bramka to przypadek, bo piłka odbiła się ode mnie i tak trafiła do Karola Piątka. A druga to ostatnia minuta doliczonego czasu gry. Co tu wiele mówić. Mamy już chyba kompleks Lechii, bo przegraliśmy trzeci mecz z rzędu. Teraz z niecierpliwością czekam na czwarte derby, żebyśmy mogli zrewanżować się gdańszczanom - przyznał Bartosz Ława, kapitan Żółto-Niebieskich.

Jeśli chodzi o rzut karny w ostatniej minucie doliczonego czasu gry do pierwszej połowy to gdańszczanie nie mieli wątpliwości, że sędzia słusznie go podyktował. - Piłkarze Arki na boisku nie protestowali, a teraz nagle mają jakieś pretensje - mówi Łukasz Surma, jeden z najlepszych aktorów piątkowych derbów Trójmiasta. - Czasami piłkarze jeszcze biegną i padają, żeby to miało miejsce w polu karnym. Ja nawet nie miałem takich możliwości. Zostałem wzięty w kleszcze i sfaulowany, a sędzia nie miał żadnych wątpliwości.
Surma cieszy się, że w Lechii gra z Pawłem Nowakiem, od którego właśnie otrzymał podanie w sytuacji, kiedy został sfaulowany. - Ucieszyłem się, jak tylko usłyszałem, że Paweł ma przyjść do nas. To dobry piłkarz. Zresztą znamy się niemal od dziecka, bo graliśmy ze sobą w juniorach Wisły - zdradza Surma.

Pierwsi w tym meczu cieszyli się jednak piłkarze Arki, bo gola strzelił Marcin Wachowicz, po tym jak odebrał piłkę Hubertowi Wołąkiewiczowi. - Co tu wiele mówić, to był mój błąd. Dałem sobie odebrać piłkę na własnej połowie i nieszczęście gotowe. Po tej sytuacji leżałem na boisku, bo podkręciłem nogę i dlatego dałem się ograć. Nie byłem faulowany - przyznał Hubert.

W gdańskim zespole na słowa pochwały zasłużył dynamiczny i pracowity Ivans Lukjanovs, który debiutował w biało-zielonych barwach. Gola nie strzelił, ale miał asystę przy pierwszej bramce.
- To było niesamowite. Nie grałem jeszcze w takiej atmosferze. Do wymarzonego debiutu zabrakło mi tylko gola. Na boisku mogę pełnić różne role, zarówno strzelca, jak i podającego. A po meczu dostałem od kibiców dwie dwuzłotówki i szalik na szczęście - powiedział Łotysz.

A co po meczu mówili trenerzy?

- To nie były typowe derby. Oba zespoły grały piłkę opartą na wielu wymianach podań. Cieszę się, że przed przerwą odrobiliśmy straty. Podobnie jak w sparingach gramy falami. A przez nonszalancję jest więcej nerwowości. Nowych piłkarzy oceniam dobrze, ale liczyłem na ich większą skuteczność - przyznał Tomasz Kafarski, trener Lechii.

- Oba zespoły chciały wygrać, ale Lechia była skuteczniejsza. Jestem jednak zadowolony z gry zespołu. Derby były bardzo dobrym widowiskiem - ocenił Marek Chojnacki, szkoleniowiec Arki, który od następnego meczu będzie mógł stawiać na reprezentanta Białorusi Pawła Sitko, który w sobotę wieczorem pojawił się w Gdyni.

23-letni pomocnik od 2006 roku występował w FK Witebsk. W reprezentacji swojego kraju zagrał w pięciu spotkaniach i strzelił jednego gola.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie