Po 63 latach AMG rozpoczyna nowy rok jako Gdański Uniwersytet Medyczny

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Pracownicy uczelni narzekają, że się im nie podoba skrót GUMed.  Budzi skojarzenia z "Gumisiami" i fabryką gumy
Pracownicy uczelni narzekają, że się im nie podoba skrót GUMed. Budzi skojarzenia z "Gumisiami" i fabryką gumy G. Mehring
Z prof. dr. hab. Januszem Morysiem, rektorem Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Dziś pierwsza inauguracja roku, już nie w akademii, a w medycznym uniwersytecie. Co ta zmiana oznacza dla uczelni?
W sensie codziennej pracy - nic. To tylko zmiana nazwy. Funkcjonujemy jednak ze świadomością, że szkoła spełniła wszystkie wymogi stawiane uniwersytetom przymiotnikowym.

Czyli?
Jako akademia mieliśmy trzy wydziały, teraz mamy cztery, możemy nadawać stopnie doktorskie w dziewięciu specjalnościach, na różnych wydziałach, na przykład tytuł doktora nauk medycznych może nadawać Wydział Lekarski, ale także Wydział Nauki o Zdrowiu. Tak naprawdę ta zmiana nazwy to romantyczny powrót do korzeni, bo wydziały lekarskie zawsze były częścią uniwersytetu i stanowiły tak naprawdę jeden z trzech jego integralnych wydziałów. Do tego co od dawna funkcjonuje na Uniwersytecie Jagiellońskim czy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. To jakby ukoronowanie wysiłków wielu pokoleń ludzi, pracujących nieraz w bardzo trudnych warunkach, ale cały czas dających z siebie wszystko. Wystarczy przejrzeć rankingi cytowań, publikacji, by zauważyć, że jesteśmy w czołówce uniwersytetów w Polsce. Wszystkich, nie tylko medycznych. Poza tym łatwiej nam będzie teraz komunikować się ze światem.

Nie bardzo rozumiem...

Współpracujący z nami naukowcy z zagranicy nie byli w stanie pojąć, dlaczego po polsku nazywamy Akademia Medyczna w Gdańsku, a po angielsku - Medical Uniwersity in Gdansk. Na dodatek w pojęciu anglosaskim akademie oferują kształcenie na niższym poziomie niż uniwersytety.

Jednak skrót GUM mało komu się podoba. I pracownicy, i studenci narzekają, że teraz nazwa uczelni kojarzy się im z fabryką gumy...

Nie GUM, a GUMed - tak chyba brzmi lepiej. Z punktu widzenia marketingowego ten układ słów - Gdański Uniwersytet Medyczny, a nie na przykład Uniwersytet Medyczny w Gdańsku - jest korzystniejszy, bo korzystnie rozpoznawany przez wyszukiwarki internetowe. Pierwszy człon nazwy zaczyna się na "G", co natychmiast przenosi nas w rankingach i systemie wyszukiwań na pozycję przed szkołami z nazwą na "U". To był praktycznie jedyny wyznacznik przyjęcia takiej struktury nazwy. Musimy się do niej przyzwyczaić.

Czy plotka o likwidacji Wydziału Lekarskiego zaszkodziła uczelni? 
Wprost przeciwnie - nawet pomogła. Zrobiło się o nas głośno.
Nie zabrakło chętnych do studiowania medycyny w Gdańsku?
Przeżyliśmy w tym roku coś w rodzaju najazdu Hunów. 33 osoby na jedno miejsce na stomatologii, 17 na kierunku lekarskim, dwie i pół osoby na English Division. Po raz pierwszy wypełniliśmy limity przyjęć na wszystkich kierunkach. Takiego roku na uczelni nie pamiętam.

Czy ten szturm kandydatów na GUMed to przypadkiem nie efekt obniżenia wymagań uczelni w stosunku do kandydatów? W tym roku po raz pierwszy komisja kwalifikacyjna brała pod uwagę oceny z dwóch, a nie z trzech przedmiotów. Obniżyliście poprzeczkę?

Nie jesteśmy pierwszą uczelnią, która zrezygnowała z oceny z fizyki. Podobnie zrobiły Poznań, Bydgoszcz, Białystok, Katowice. Uznaliśmy, że nie fair jest wymaganie od kandydata oceny z fizyki z astronomią, która jest trudna, a na studiach medycznych nie jest do niczego potrzebna. Tradycyjny egzamin był tylko z fizyki. Myślę, że bez fizyki nasi absolwenci nie będą gorszymi lekarzami.

Jeszcze kilka lat temu mówiło się o "nadprodukcji" lekarzy. 

Sytuacja zmieniła się radykalnie. Mamy tylko odrobinę więcej lekarzy od Rumunii. Szczególnie w mniejszych miejscowościach dostęp do lekarza jest bardzo utrudniony.

Ministerstwo chce skrócić studia lekarskie, likwidując staż... 

To jeden ze sposobów, by wypuścić dwa roczniki absolwentów w ciągu jednego roku. Może to w dość istotny sposób odbudować kadrę medyczną. Co do stażu to zdania są podzielone. To pierwszy szlif, wprowadzenie młodego człowieka w realia naszej służby zdrowia. Niestety, przebiega on bardzo różnie, a odbywa się bez kontroli uczelni. Jeśli nie ma innego pomysłu na wykorzystanie stażysty, może przez cały rok wklejać wyniki badań do historii choroby pacjentów.

Studia medyczne są przeładowane, uda się upchnąć w nich jeszcze więcej zajęć? 

Musimy wprowadzić do programu dodatkowych 400 godzin, z czegoś więc trzeba będzie zrezygnować. Choćby z biologii czy chemii, które są powtórzeniem materiału ze szkoły średniej.

Jak uczyć medycyny bardziej praktycznie, gdy student nie ma prawa dotknąć pacjenta?
Z tego właśnie powodu utworzyliśmy Zakład Pacjenta Symulowanego. Będzie w nim gabinet lekarza rodzinnego z wyposażeniem. Już na drugim roku studenci będą się uczyć, jak rozmawiać z pacjentem, jak prawidłowo go badać fizykalnie.
GUMed to nietypowa uczelnia, ściśle powiązana ze szpitalem. A jak wiadomo, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne jest od wielu miesięcy w krytycznej sytuacji finansowej. Wielu naszych Czytelników nie rozumie, jakim cudem obok tonącego w długach UCK wyrasta nowy, supernowoczesny szpital?
Uczelnia i szpital to dwie zupełnie odrębne instytucje pod względem finansowym. Nowy szpital buduje uczelnia, oczywiście za pieniądze z budżetu państwa, bo na wydatek rzędu pół miliarda nas przecież nie stać. Budowa postępuje w błyskawicznym tempie, 16 października podnosimy wiechę na budynku. Od nowego roku zaczną się prace wykończeniowe wewnątrz nowego szpitala. To nie jedyna nasza inwestycja. Z własnych środków uczelnia wybudowała budynek dla tomografii pozytronowej, czyli aparatu PET. Mieszkańcy Pomorza będą mogli z tego rodzaju badań, do tej pory w naszym regionie niedostępnych, korzystać od 1 stycznia 2010 roku.

A jakie mamy gwarancje, że nowy szpital nie będzie się tak zadłużał jak stary?
Aktualnie UCK się bilansuje, jego pracę paraliżuje jednak dług z dawnych lat. Szybko by się z nim uporał, gdyby otrzymał kredyt, o który się stara od wielu miesięcy. Ten szpital zasługuje na to, by dano mu taką szansę.

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krytyk

Panie rektorze myli się pan bardzo twierdząc, że "bez fizyki nasi absolwenci nie będą gorszymi lekarzami."
Podobnie jest z pańską opinią na temat biologii i chemii. Niestety będą gorsi.
Te przedmioty są fundamentem na którym wspiera się wszelka wiedza medyków. To wręcz niewiarygodne, że pan tego nie wie! Wszelka budowla nie wsparta na solidnym fundamencie funta kłaków jest warta. I to powinien wiedzieć każdy nauczyciel a tym bardziej rektor uczelni medycznej!

Dodaj ogłoszenie