Platforma za miesiąc będzie sądzić "buntowników"

Paweł RydzyńskiZaktualizowano 
Donald Tusk chce, żeby Jacek Karnowski przestał być prezydentem Sopotu
Donald Tusk chce, żeby Jacek Karnowski przestał być prezydentem Sopotu Grzegorz Mehring
Wnioski o wykluczenie z szeregów Platformy Obywatelskiej siedmiu sopockich radnych i szefa tamtejszego koła PO będą rozpatrywane prawdopodobnie pod koniec kwietnia.

Potwierdza to Tadeusz Gleinert, szef regionalnego sądu koleżeńskiego tej partii.

Wnioski o wykluczenie złoży pomorski zarząd partii, zdecydowano w piątek. To pokłosie postawy siedmiu sopockich radnych PO, którzy nie wykonali polecenia partyjnych przełożonych. Władze pomorskiej PO chciały, żeby wniosek o referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego (prezydent Sopotu ma osiem prokuratorskich zarzutów) złożyła Rada Miasta Sopotu. Jednak uchwała, głosami m.in. 7 z 9 radnych PO (dwóch było przeciwnych) została 20 marca zdjęta z porządku obrad sesji rady. Referendum się odbędzie, ale nie dzięki decyzji radnych, lecz podpisom złożonym przez mieszkańców.

Stąd wnioski o wyrzucenie z PO siedmiu radnych, a także prof. Michała Woźniaka, szefa sopockich struktur PO, który zaangażował się w działalność komitetu poparcia Karnowskiego.

Jerzy Hall, sopocki radny PO, który stanie przed sądem koleżeńskim, uważa, że decyzje o wyrzuceniu działaczy praktycznie już zapadły. Tadeusz Gleinert zapewnia jednak, że każdy wniosek o wykluczenie jest rozpatrywany osobno.

- Strony mają prawo powołać pełnomocników. Sąd koleżeński składa się z trzech osób, decyzja podejmowana jest przez głosowanie. Przysługuje odwołanie do sądu krajowego, po otrzymaniu od nas pisemnego uzasadnienia. Decyzja sądu krajowego jest ostateczna - mówi Gleinert.

Sopockie koło PO czekają prawdopodobnie wybory nowych władz. Sąd koleżeński będzie bowiem rozpatrywać także wniosek o wyrzucenie dwóch zastępczyń prof. Woźniaka - Barbary Gierak-Pilarczyk i Małgorzaty Maj, czyli "zbuntowanych" radnych. Wszystko wskazuje też, że przestanie istnieć klub radnych PO w Sopocie. Po usunięciu "buntowników" zostanie w sopockiej Radzie Miasta dwóch działaczy PO, Jarosław Kempa i Cezary Jakubowski, a klub musi liczyć min. pięć osób.

- Nie chcę komentować tej sytuacji przed werdyktem sądu - mówi Kempa, który podkreśla, że jego decyzja, by podczas sesji rady głosować zgodnie z zaleceniem zwierzchników, była słuszna.
Czy ewentualna likwidacja klubu radnych PO w Sopocie, gdzie Platforma cieszy się dużym poparciem, wpłynie na jej wynik podczas wyborów samorządowych w 2010 r.?

- Sytuacja jest dla nas trudna. - przyznaje Agnieszka Pomaska, sekretarz zarządu pomorskiej PO. - Wnioski o wykluczenie są jednak pokłosiem tego, że chcieliśmy się odciąć od sprawy Jacka Karnowskiego. Podobnie jak premier uważamy, że nie powinien on być dłużej prezydentem Sopotu. Część radnych miała inne zdanie - dodaje Pomaska.
Media obiegła informacja, że pomorskie władze PO miały w kwestii sopockiej inne zdanie niż zarząd krajowy, który chciał rozwiązania struktur w kurorcie. Pomaska mówi jednak, że była to niepotwierdzona plotka, a zarząd krajowy w ogóle się sprawą sopocką nie zajmował.

Zarząd pomorski zobowiązał natomiast sopockich działaczy PO do agitowania mieszkańców, by 17 maja zagłosowali za odwołaniem Jacka Karnowskiego. Opublikowana została uchwała, w której zarząd pomorskiej PO "apeluje do członków w Sopocie o zaangażowanie na rzecz odwołania" prezydenta. Pomaska mówi jednak, że żadnej zmasowanej akcji nie będzie, bo ważniejsza jest kampania do Parlamentu Europejskiego (wybory odbędą się 7 czerwca).

Aleksandra Jankowska, lider sopockiego PiS, przewiduje, że w przypadku wyrzucenia radnych z PO zostaną oni przygarnięci przez Samorządność. Ten komitet pozostaje w Sopocie w koalicji z PO, wszyscy radni Samorządności poparli zdjęcie z porządku sesji uchwały w sprawie referendum. Jerzy Hall mówi jednak, że żadne rozmowy z Samorządnością o zmianie barw na razie się nie toczyły.

Rozkazy wykonuje się w wojsku

Rozmowa z Jerzym Hallem, sopockim radnym PO, który sprzeciwił się woli partyjnych zwierzchników
Czuje się Pan już byłym członkiem PO?

Choć niewiele na to wskazuje, to mam nadzieję, że sąd koleżeński uzna racjonalne argumenty. Błyskawicznie, w trzy tygodnie zostały zebrane wśród mieszkańców podpisy konieczne do zorganizowania referendum. W takiej sytuacji wniosek rady miasta to pusty gest.

Nie wykonał Pan polecenia, więc sprawa jest jasna.

Gdybym chciał ślepo wykonywać rozkazy, to wstąpiłbym do wojska, a nie do partii politycznej. Jesteśmy Platformą Obywatelską, z akcentem na "obywatelską". Nie możemy nie szanować woli ludzi. Moim suwerenem są mieszkańcy, a nie władze partii. Moja decyzja była gestem solidarności z Jackiem Karnowskim. Znam go od 10 lat, wielokrotnie mnie irytował, wkurzał, ale nigdy nie miałem żadnych podstaw by wątpić w jego uczciwość. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w trudnych chwilach. Jestem bardzo rozczarowany wnioskami o wykluczenie. Ludzie, którzy trafią teraz pod sąd koleżeński, tworzyli Platformę w Sopocie, dobre wyniki w Sopocie to m.in. nasza zasługa. Nikt z władz regionalnych z nami nie rozmawiał. To wygląda na próbę pozbycia się kłopotów za wszelką cenę.

Tusk idzie do innej restauracji

Rozmowa z Aleksandrą Jankowską, szefową PiS w Sopocie

Wnioski o wykluczenie to nie jedyny odprysk sprawy sopockiej. Donald Tusk przeniósł się z sopockiego do gdańskiego koła PO.

Mam nadzieję, że nie jest to sygnał, że premier ucieka z tonącego okrętu i mówi "Róbcie, co chcecie". Mam nadzieję, że spełni swoje wyborcze obietnice walki z korupcją. Wygląda to jednak dziwnie. To tak, jakby jadł z kimś kolację, nagle wstał od stołu i powiedział, że chce iść do innej restauracji.

Czy ewentualna likwidacja koła PO zwiększy wyborcze szanse PiS w Sopocie?

One i tak rosną. Do ludzi dociera bowiem, że Sopotem rządzi skompromitowany układ, w którym co chwila ktoś dostaje zarzuty - prezydent, sekretarz miasta, konserwator, kierowca... Wierzę jednak, że w Platformie znajdą się osoby, które będą chciały wespół z PiS stworzyć koalicję "Tak dla Sopotu" i oczyścić atmosferę w mieście.

Jeśli radni PO zostaną wyrzuceni z partii, to jakie, Pani zdaniem, będą ich polityczne losy?

Pewnie przejdą do Samorządności, bo będą chcieli dokończyć obecną kadencję i startować w przyszłorocznych wyborach samorządowych.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie