Plaga pijanych kierowców na drogach. Istnieje społeczne przyzwolenie na nietrzeźwość?

OPRAC.:
Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Plaga pijanych kierowców na drogach. Istnieje społeczne przyzwolenie na nietrzeźwość?
Plaga pijanych kierowców na drogach. Istnieje społeczne przyzwolenie na nietrzeźwość? Jaroslaw Jakubczak/Polska Press
61 proc. Polskich kierowców zna osobę, która prowadziła samochód pod wpływem alkoholu, a 31 proc. taką, która miała w wyniku tego wypadek – wynika z raportu „Bezpieczni za kierownicą. AutoWatch Polska 2021”. Zdaniem autorów raportu wynika to m.in. ze społecznego przyzwolenia na nietrzeźwość. Z kolei NIK wskazuje w najnowszym raporcie, że na liczbę wypadków znaczący wpływ ma zły stan dróg, kiepski stan techniczny pojazdów, zbyt mało fotoradarów i niska skuteczność egzekwowania prawa.

Tydzień temu Polską wstrząsnęła informacja o wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę, który pozbawił rodziców trójkę rodzeństwa.

Pomimo licznych kampanii społecznych co roku w lato słyszy się o ryzykownych działaniach po alkoholu i kierowcach autokarów prowadzących w stanie nietrzeźwym. Niektóre zdarzenia bywają tragiczne w skutkach, a czasu nie da się cofnąć, by zmienić podjętą decyzję.

W 2020 w tym okresie na polskich drogach doszło łącznie do 5387 wypadków. Śmierć poniosły aż 482 osoby, a rannych zostało 6242 osób. Planując wypoczynek warto pamiętać o jednym. Każdą formę aktywności oraz powroty powinien łączyć wspólny mianownik – bezpieczeństwo.

- Kierowcom często brakuje wyobraźni. Jakby nie zdawali sobie zupełnie sprawy z niebezpieczeństwa jakim jest prowadzenie pojazdu po spożyciu alkoholu. Tym bardziej biorąc pod swoją opiekę dzieci. Dlatego też warto po raz kolejny nagłaśniać społeczny problem i potrzebę zwiększania bezpieczeństwa na drodze. Czas powiedzieć STOP wsiadaniu za kierownicę po spożyciu alkoholu – podkreśla Rafał Misztalski, prezes AutoWatch Polska.

Co piąty Polak prowadził auto po zakrapianej imprezie

Ponad 1/3 polskich kierowców deklaruje, że bada się alkomatem przed rozpoczęciem jazdy, przy czym aż 18 proc. wsiada za kierownicę bez 100% pewności o trzeźwości. Ponad 20% przyznało z kolei, że zdarzyło im się prowadzić samochód następnego dnia po imprezie, na której spożyli dużą ilość alkoholu.

Społeczne przyzwolenie na nietrzeźwość

Okres wakacyjny sprzyja relaksowi na świeżym powietrzu, któremu towarzyszy często spożywanie różnego rodzaju trunków. Po udanym spotkaniu niektórzy decydują się na powrót do domu będąc jeszcze pod wpływem alkoholu.

- Polacy są społeczeństwem bardzo rodzinnym i lubiącym gościnność, a spotkania z najbliższymi są niejako wpisane w naszą osobowość kulturową. Dlatego poniekąd dostaliśmy społeczne przyzwolenie na nadużywanie alkoholu, po spożyciu którego stajemy się bardziej pewni siebie i odważniejsi. Tracimy przy tym kontrolę nad sobą, nie jesteśmy w pełni świadomi swoich czynów, co prowadzi do, nadal powszechnego, wsiadania za kierownicę w stanie nietrzeźwym – mówi Marzena Martyniak, międzynarodowy psycholog i naukowiec, założycielka Instytutu Rozwoju Emocji

Na zdjęciach udostępnionych przez NASA widać kurczącą się pokrywę śnieżną, topniejące lodowce i wysychające jeziora. Globalne ocieplenie to nie teoria - to fakt. Naukowcy już teraz mówią o trwającym obecnie wielkim wymieraniu. Przejdź dalej, by zobaczyć kolejne zdjęcia. Użyj suwaka, by je porównać.

Zdjęcia NASA pokazują, jak zmieniła się Ziemia. Wysychają zb...

Jedynie 55 proc. badanych wie, że dopuszczalną normą alkoholu we krwi kierowcy jest 0,2 promila, co potwierdza konieczność zwiększania świadomości i edukowania w tym obszarze. 81 proc. kierowców przyznaje również, że zdarza im się przekraczać dopuszczalną prędkość, a 41 proc., że wyprzedza w miejscach, w których jest to niedozwolone.

NIK: Kierowcy w Polsce trzy razy bardziej narażeni na śmierć niż Szwedzi, czy Norwedzy

W piątek Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła megainformację podsumowującą dekadę kontroli bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Autorzy raportu podkreślają w niej, że korzystający z dróg w Polsce są ponad trzy razy bardziej narażeni na utratę życia w następstwie wypadku niż podróżujący po drogach Szwecji czy Norwegii.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat (2010-2020) rocznie ginęło w Polsce średnio ponad 3,2 tys. osób, czyli około ośmiu każdego dnia.

W samym tylko 2019 r. ponad 37 tys. osób zostało rannych, a straty spowodowane wypadkami szacowane są na ponad 56 mld zł rocznie.

NIK wskazuje, że Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem bezpieczeństwa na drogach.

Pandemia ograniczyła liczbę wypadków

W raporcie zwrócono uwagę, że liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych kształtowała się na zbliżonym poziomie w 2015 roku – 2938, natomiast w 2019 roku – 2909.

Z kolei w zeszłym roku nastąpił spadek liczby wypadków o ponad 22 proc. w stosunku do 2019 roku - zginęło w nich 2491 osób, a rannych zostało 26 436 osób.

„Główną przyczyną tego stanu rzeczy była sytuacja związana ze stanem epidemii i ograniczeniami w przemieszczaniu się, która spowodowała, że ruch na drogach w 2020 r. był znacząco niższy niż w latach ubiegłych, a nie systemowa poprawa stanu bezpieczeństwa na drogach. Należy przy tym zauważyć, że pomimo znacznego spadku liczby zdarzeń drogowych, wzrósł wskaźnik osób zabitych na 100 wypadków (z 9,6 w 2019 r. do 10,58 w 2020 r.), a Polska wciąż pozostaje w czołówce państw europejskich, w których na skutek wypadków drogowych ginie najwięcej osób” - czytamy w badaniu.

Kiepskie drogi i brak badań technicznych auta

Zdaniem NIK na liczbę wypadków wpływ ma m.in. zły stan dróg w naszym kraju, a polskie ulice „należą do jednych z najbardziej niebezpiecznych w Unii Europejskiej”.

Izba wskazuje, że poprawa infrastruktury drogowej i poniesienie znaczących nakładów nie przyczyniło się do radykalnej poprawy wskaźników bezpieczeństwa.

I choć ogólny stan techniczny nawierzchni sieci dróg krajowych zarządzanych przez GDDKiA w ciągu ostatnich lat utrzymywał się na zbliżonym poziomie, to na koniec 2020 roku nadal prawie 40 proc. tych dróg znajdowało się w stanie złym bądź niezadowalającym, a na natychmiastowe remonty potrzeba było aż 4,8 mld zł (przy czym GDDKiA planowała wydać na nie około 500 mln zł).

NIK wskazuje, że na bezpieczeństwo ruchu wpływa także stan techniczny pojazdów. Choć z danych policji wynika, że w ubiegłym roku niesprawność techniczna była bezpośrednią przyczyną 64 wypadków (0,3 proc.), w których zginęło 8 osób, to zdaniem Izby tutaj także Polska wyróżnia się na tle innych krajów europejskich.

Albowiem w Polsce na niecałe 19 mln badań przeprowadzonych w 2020 roku jedynie 2,5 proc. zakończyło się wynikiem negatywnym. Dla porównania, w Niemczech wśród 10 mln wylosowanych badań technicznych przeprowadzonych w okresie od czerwca 2017 roku do czerwca 2018 roku aż 20 proc. pojazdów nie zostało dopuszczonych do ruchu.

Zdaniem NIK, biorąc więc pod uwagę liczbę zarejestrowanych samochodów osobowych w naszym kraju, która w 2020 roku wyniosła ponad 25 mln i uwzględniając doniesienia o możliwym przeszacowaniu tej wielkości oraz liczbę wykonanych badań technicznych, można wnioskować, że „spora część samochodów poruszających się po drogach publicznych nie posiada ważnych badań technicznych”.

Mało fotoradarów i niska skuteczność egzekwowania prawa

NIK wskazała, że za bezpieczeństwo na polskich drogach odpowiada także system fotoradarów, mierzących prędkość aut. Ale tych jest znacznie mniej niż u naszych zachodnich sąsiadów.

Według stanu na koniec 2020 roku było zainstalowanych 485 takich urządzeń, czyli średnio 1,6 na tysiąc kilometrów kwadratowych powierzchni Polski. Dla porównania w Belgii było ok. 37 takich urządzeń, w Niemczech - 10, a we Francji - cztery.

Innym problemem jest niska skuteczność egzekwowania prawa. W latach 2010-2020, w wyniku stosowanych w Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) procedur weryfikacyjnych, zatwierdzono wysłanie 2 796 206 wezwań do właścicieli pojazdów, w trakcie procedowania których wystawiono 1 375 720 mandatów i skierowano 8353 sprawy do sądów.

NIK wskazuje, ze tylko w 2018 roku przedawnieniu uległo 467 370 (około 17 proc.) spraw o szacunkowej wartości mandatów 71 974 980 zł.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Materiał oryginalny: Plaga pijanych kierowców na drogach. Istnieje społeczne przyzwolenie na nietrzeźwość? - Polska Times

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek
Fotoradarów jest za dużo. Powlna jazda to trucie powietrza. Natomiast alkohol i inne niebezpieczne używki (dopalacze, narkotyki) to plaga. niestety, łatwiej jest zmierzyć szybkość niż trzeźwość kierowcy, gdy pojazd jest w ruchu. W ogóle nie zwalcza się praprzyczyny, czyli zbyt łatwej dostępności alkoholu. Jest to - niestety - najłatwiej dostępny towar w Polsce - nawet można go kupić w środku nocy, na każdym rogu ulicy czy na stacji benzynowej. Nietrzeźwi piesi, nietrzeźwi rowerzyści to istna plaga. Poza tym, debilne prawo, które jest zbyt restrykcyjne dla kierowców jadących szybko (czyli ekologicznie), a piesi i rowerzyści są niemalże świętymi krowami. W razie potrącenia pieszego powinno być tak, że w większości przypadków powinien być winny PIESZY (sprawca i zarazem ofiara), z wyjątkiem takich przypadków, jak przejazd samochodu na czerwonym świetle czy "rajd' po chodniku, czy przejazd przez zebrę ze znacznie przekroczoną szybkością (przynajmniej "setką"). Zebra nie może być traktowana jak chodnik. Pieszy musi SAM odpowiadać za swoje bezpieczeństwo, podobnie jak i rowerzysta. Wymuszanie powolnej jazdy na pojazdach spalinowych to SMOG, SMOG I JESZCZE RAZ SMOG (lepiej nich powoli jeżdżą limuzyny rządowe i policja).
R
Rzeszowiak
19 lipca, 19:42, pippa middleton !:

To dobra wiadomość. Mandaty, tak jak w Szwecji -do 5% rocznego przychodu (na podstawie zeznania pit), ale nie mniej niż 10000 koron. Budżet sobie zarobi, tylko pogonić tych wszystkich nygusów z tzw. policji, do roboty. A zezwolenie, to raczej jest od ustanawiających prawo i nieudolnej drogówki !

Kara za jazdę po pijaku czy narkotykach musi być szybka, nieuchronna, bardzo dotkliwa. Jeżeli nie będzie zero tolerancji dla morderców za kierownicą ale też pijanych pieszych, rowerzystów to będziemy tylko gadać, gadać a problem zostanie ...

p
pippa middleton !
To dobra wiadomość. Mandaty, tak jak w Szwecji -do 5% rocznego przychodu (na podstawie zeznania pit), ale nie mniej niż 10000 koron. Budżet sobie zarobi, tylko pogonić tych wszystkich nygusów z tzw. policji, do roboty. A zezwolenie, to raczej jest od ustanawiających prawo i nieudolnej drogówki !
K
Kaj Kaj
Plaga to jest w naszym sądownictwie ! Wyroki za takie bandyckie incydenty są żenująco niskie ! Znajomy mieszkający za Odrą, śmiejąc się, opowiadał mi co by zrobili prawnicy niemieccy z takim " japacykiem
G
Gość
Polska jest nieudolnym krajem, ponieważ za jazdę po pijaku powinna grozić kara (co roku waloryzowana)30 000 zł konsekwentnie egzekwowana czy to w postaci rat i prac społecznych czy też komornicza egzekucja jeśli deikwent sie uchyla.
G
Gość
16 lipca, 20:13, Gość:

Dziś w jednym z radio co tylko cały czas gadają wypowiadał się jakiś "mędrzec" o tym że 90% wypadków i kolizji na drogach powodują trzeźwi kierowcy..

To kto w takim razie powoduje większe zagrożenie na drodze??

ludzie, wybaczcie mu albowiem nie wie co wypisuje.

G
Gość
Gówno prawda.

Patrol po wezwaniu do zdarzenia drogowego gdzie sprawca po użyciu alkoholu i narkotyków zajeżdża bezkarnie drogę autem (piąty raz) przyjeżdża sobie po godzince ,a sprawca ucieka.

Patrol z szydercą oznajmia , że nie ma auta -nie ma zdarzenia,nie potwierdza interwencji.

Nie są absolutnie zainteresowani przebadaniem sprawcy na zawartość ,

Nawet kowboj w okularach nie wysiadł z auta.
Q
Qu
16 lipca, 20:13, Gość:

Dziś w jednym z radio co tylko cały czas gadają wypowiadał się jakiś "mędrzec" o tym że 90% wypadków i kolizji na drogach powodują trzeźwi kierowcy..

To kto w takim razie powoduje większe zagrożenie na drodze??

w takim razie trzeba wprowadzic obowiazek jazdy po pijaku i problem rozwiaze sie sam hahahahhahaa

K
KroJa
16 lipca, 20:13, Gość:

Dziś w jednym z radio co tylko cały czas gadają wypowiadał się jakiś "mędrzec" o tym że 90% wypadków i kolizji na drogach powodują trzeźwi kierowcy..

To kto w takim razie powoduje większe zagrożenie na drodze??

Tyś jest głupi? Czyś się z głupim widział?! Rozum ci odebrało?

G
Gość
Dziś w jednym z radio co tylko cały czas gadają wypowiadał się jakiś "mędrzec" o tym że 90% wypadków i kolizji na drogach powodują trzeźwi kierowcy..

To kto w takim razie powoduje większe zagrożenie na drodze??
G
GDZIE RÓWNOUPRAWNIENIE ???
Być może tak jest ale jak Ja mam naturalnie (bez picia) fizjologicznie 1,5 promila we krwi to co nie mogę jeździć ???
Dodaj ogłoszenie