Płace na wokandzie

    Płace na wokandzie

    Darek Janowski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Od wczoraj w całej Polsce protestują sędziowie. To już drugi - po kwietniowym - protest w tym roku. Twierdzą, że ich zarobki nie odpowiadają godności urzędu. Sędziowie nie mogą strajkować, więc protest ograniczył się do niewyznaczania wokand w środę i czwartek - innymi słowy, w te dni nie sądzą. Resztę swoich obowiązków - na przykład czytanie akt, pisanie uzasadnień - wykonują jak co dzień.
    Sędziowie domagają się podwyżek. Jeśli ich nie dostaną, grożą odchodzeniem z zawodu. W zeszłym roku odeszło z polskich sądów blisko 100 sędziów. W okręgu gdańskim pięciu - i to świetnych prawników. Jest bardzo prawdopodobne, że w najbliższym czasie odejdą kolejni.
    Znacznie więcej zarobią w kancelariach prawniczych.

    Dni bez wokand ogłosiło Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia". Obecny protest jest ostrzejszy od poprzedniego. W kwietniu zorganizowano go w piątek, a w tym dniu zwyczajowo wokand jest mniej niż zwykle. Rozmowy sędziów z Ministerstwem Sprawiedliwości na temat podwyżek spaliły na panewce. Nie zadawala ich skierowany do Sejmu rządowy projekt, według którego dostaną w przyszłym roku po tysiącu złotych podwyżki.


    Sędziowie domagają się zmiany systemu wynagradzania: żeby nie był oparty na "kwocie bazowej", ustalanej przez rząd, ale powiązany ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Ten postulat poparła sejmowa Komisja Sprawiedliwości. Tymczasem w środowisku sędziowskim rozeszły się pogłoski, że nowy system wynagradzania ma być oparty na płacy minimalnej.

    Czarę goryczy przelały wypadki grudniowe. Tuż przed świętami komisja budżetowa Sejmu, idąc tropem obecnego rządu, obcięła sędziom zapisane przez rząd PiS w budżecie 438 złotych. O tyle więcej mieli zarabiać sędziowie sądów rejonowych, a tych jest w Polsce najwięcej - ponad 5,5 tysiąca (obecnie sędzia rejonowy zarabia 3,9 tys. zł na rękę).

    Rząd PiS zaplanował w budżecie podniesienie tzw. kwoty bazowej, czyli podstawy obliczania wynagrodzenia. Obecnie wynosi ona nieco ponad 1,4 tys. zł brutto i nijak ma się do tzw. średniej krajowej, która systematycznie rośnie i w tym roku ma wynosić ponad 3 tys. zł.

    Kwota bazowa jest ustalana przez rząd abstrakcyjnie, ponieważ nie ma nic wspólnego z wynikami gospodarczymi. Od lat niemal w ogóle się nie zmieniła. Dlatego obiecane przez poprzedni rząd 438 zł to nie byłaby nawet podwyżka, tylko utrzymanie stanu z 2007 roku.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo