reklama

PKO Ekstraklasa. Śląsk Wrocław - Arka Gdynia. Żółto-niebiescy nie dali rady we Wrocławiu. Honorowe trafienie Marko Vejinovicia

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Zaktualizowano 
Śląsk Wrocław - Arka Gdynia. 27 października żółto-niebiescy postarają się dopisać kolejne punkty na stadionie we Wrocławiu<br>
Śląsk Wrocław - Arka Gdynia. 27 października żółto-niebiescy postarają się dopisać kolejne punkty na stadionie we Wrocławiu Tomasz Hołod
PKO Ekstraklasa. Nadal fatalnie wiedzie się na wyjazdach w tym sezonie piłkarzom gdyńskiej Arki. Żółto-niebiescy przegrali wczoraj 1:2 (0:1) ze Śląskiem we Wrocławiu w 13. kolejce PKO Ekstraklasy. Jest to ich siódma porażka „w delegacji” na osiem meczów w aktualnej rundzie, wliczając w to przegraną w Pucharze Polski z Odrą Opole. Żółto-niebiescy pozostają oczywiście w strefie spadkowej, a trener Arki Aleksandar Rogić ma nad czym myśleć. Wyjazdową niemoc trzeba jak najszybciej przełamać.

Szkoleniowiec żółto-niebieskich zgodnie z przewidywaniami wystawił przeciwko Śląskowi niemal identyczny skład, jak w ostatnim, zremisowanym meczu z Lechią, kiedy to gra jego podopiecznych długimi momentami mogła się podobać. Jedynie kontuzjowanego Lukę Marica zastąpił Adam Marciniak.

Gdynianie rozpoczęli jednak spotkanie wybitnie pechowo. Część podopiecznych Rogicia wyglądała, jakby źle dobrała obuwie do stanu murawy. Piłkarze Arki mieli problem z utrzymaniem równowagi na płycie boiska, co zemściło się już w drugiej minucie. Piłkę do Michała Nalepy zagrywał Pāvels Šteinbors, pomocnik z Gdyni pośliznął się, a futbolówkę przejął Michał Chrapek i skierował ją do siatki. Drugim pechowcem w tej sytuacji w ekipie gości był Christian Maghoma, który tak niefortunnie odbił futbolówkę, iż uniemożliwił skuteczną interwencję Šteinborsowi.

Gdynianie od początku spotkania musieli więc odrabiać straty, lecz robili to niemrawo. Wystarczy tylko napisać, że do przerwy nie oddali nawet celnego strzału na bramkę gospodarzy. To Šteinbors musiał bronić dwa uderzenia Przemysława Płachety i strzał Róberta Picha. Żółto-niebiescy mogą więc cieszyć się, że przegrywali jedynie 0:1.

- To był zwykły, ludzki pech, pośliznąłem się, takie jest życie - komentował w przerwie Nalepa okoliczności,w jakich Arka straciła bramkę. - Tak się niestety zdarza, a dziś trafiło na mnie. Na dodatek w nieodpowiednim miejscu na boisku i Śląsk to wykorzystał. Wierzę jednak, że w drugiej połowie wyjdziemy na boisko i strzelimy przynajmniej jedną bramkę, a jak pójdzie dobrze, to dwie.

Arkowcy po wznowieniu gry rzeczywiście zaczęli nieco śmielej poczynać sobie w okolicach bramki Śląska. Wydawało się, że jeśli obraz gry się nie zmieni, są zdolni wyrównać. Niestety, w 58 minucie zawiódł kolejny lider środka pola, Marko Vejinović. Pomocnik Arki tak niefortunnie zagrywał do Jakuba Wawszczyka, że piłkę przejął Pich, podał do Erika Expósito, kóry po raz drugi pokonał Šteinborsa. Ten fatalny błąd postawił arkowców już w naprawdę trudnej sytuacji. Żółto-niebiescy w poprzedzającym starcie ze Śląskiem spotkaniu derbowym udowodnili jednak, że są w stanie odrobić taką stratę i trzeba im przyznać, że tym razem także próbowali. Brakowało im jednak dokładności. Po zagraniu Dawita Schirtladze Nando strzelił zbyt lekko, aby pokonać Matúša Putnockiego. W dobrych sytuacjach po niezłych akcjach pogubili się Nalepa i Vejinović. Z kolei Wawszczykowi niewiele brakowało, aby po zagraniu Azera Bušuladžica wepchnąć piłkę do pustej bramki. Arka ostatecznie zdobyła kontaktowego gola w 81 minucie, kiedy po zagraniu ręką w polu karnym Przemysława Płachety jedenastkę wykorzystał Vejinović. To było jednak za mało, aby wywieźć z Dolnego Śląska choćby punkt.

Trener Aleksandar Rogić tym samym już w drugim spotkaniu na ławce trenerskiej gdynian zaznał goryczy porażki. Arkowcy trafili na średnio dysponowanego Śląska, który przed pojedynkiem z nimi nie potrafił zwyciężyć w siedmiu kolejnych spotkaniach, jednak kolejnymi już prezentami w tym sezonie pozwolili przełamać się rywalowi. Gra defensywna żółto-niebieskich niestety nadal kuleje, gdyż tradycyjnie słabo wyglądało też krycie po wrzutkach w pole karne. Trener Rogić musi zrobić wszystko, co w jego mocy, aby arkowcy przestali w końcu tracić głupie bramki.

Peter Schmeichel z wizytą w Polsce

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czy w Arce nie mozna wychowac ,chociaz jednego,jedynego w miare potrafiacego kopac mlodego czlowieka.Przeciez ci tzw mlodziezowcy to katastrofa.Taki Los,co go mierzacy 150 cm w kapeluszu,Kun tym kapeluszem przykrywa i jednego pojedynku w meczu nie potrafi wygrac,taki Mlynski,ktory po krotkim blysku,stal sie ciezki wolny i drewniany o innych przez litosc nie wspomne.moze ci tzw".trenerzy" juniorow,powinni zawod zmienic,bo zle go wykonuja,albo biora pieniadze za nic....

G
Gość

Problemy z obrona trwaja w Arce od lat.Czy naprawde przekracza to mozliwosci klubu,zatrudnienie bocznego obroncy ,ktory by sie w czolo nie kopal,stopera ktory potrafi wyskoczyc 10 cm do gory i nie da sie przepchnac,poda pilke w miare celnie nie kopiac po autach,pomocnika ktory nie przewraca sie o wlasne nogi i nie podaje pilki do przeciwnika,o napastnjku nie mowiac ,bo ich nie ma i nie bedzie.Jezeli tak to pora rozwiazac ten.klub.Pisze to jako wasz kibic od 1968,nie mogacy zniesc tego wstydu i hanby.Wiecej kompromitacji nie chce ogladac....

G
Gość

Jezeli to maja byc tzw. "liderzy" zespolu z ktorych , jeden wyklada sie na poczatku meczu w 2 min i de fakto umozliwa przeciwnkowi zdobycie bramki,druga "gwiazda",otrzymujaca olbrzymia gaze,NIENACISKANY!!!,podaje przeciwnikowi pilke na wlasnej polowie zaliczaja asyste DLA SLASKA!!! przy drugiej bramce.To jest to totalne dno.Jestem kibicem Arki od 1968 r.,ale po tym meczu we Wroclawiu,z tak przecietna druzyna jaka byl Slask.Stracilemjuz wogole cala nadzieje,Lepiej zaoszczedzic wstydu i pieniedzy rozpuscic ,to towarzystwo i zaczac budowe prawdziwej Arki od IV ligi.Czas przestac sie kompromitowac

G
Gość

Pytanie do ludzi zajmujacych sie w Arce transferami.Czy ktos wogole obserwuje tych zawodnikow przed transferami.Przeciez ,kto przy zdrowych zmyslach,zatrudnia takiego Antonika,kompletnie surowego technicznie,ociezalego,wolnego.To samo Busuladzic,kompletne drewno,czy ten hiszpan Semenes,ktory zostal chyba juz kontuzjowany kupiony ,bo jeszcze ,ani minuty nie zagral,ale kase trzeba placic.Nie wspominam juz o bylych " pilkarzach",typu Kolew ,Civijanowic,grajacy w rezerwach Ankour itp.Raz ,dwa mozna sie pomylic,ale zeby ciagle taki drzewostan i beztalencie kupowac i jeszcze ciezkie pieniadze na ich utrzymanie placic.To co sie dzieje ,to jest kompletna katastrofa i ktos powinien za to odpowiedziec...

Dodaj ogłoszenie