Piotr Świerczewski: Mam wrażenie, że z tego Euro dało się wycisnąć coś jeszcze…

Sebastian Staszewski, Polsat Sport, Polsatsport.plZaktualizowano 
<strong>Piotr Świerczewski </strong> - były piłkarz m.in. Olympique Marsylia i Bastii. W reprezentacji Polski rozegrał 70 meczów i strzelił jednego gola. Grał na mundialu w Korei i Japonii w 2002 r.
Piotr Świerczewski - były piłkarz m.in. Olympique Marsylia i Bastii. W reprezentacji Polski rozegrał 70 meczów i strzelił jednego gola. Grał na mundialu w Korei i Japonii w 2002 r. Bartek Syta / Polska Press
- Z mistrzostw nie wycisnęliśmy maksa - mówi Piotr Świerczewski, były piłkarz Marsyli i reprezentant Polski, w rozmowie z Sebastianem Staszewskim.

Zaskoczyła Pana gra reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy?
Właściwie to nie. Kadra gra podobnie od wielu miesięcy. To był ten sam styl i te same personalia, co w eliminacjach. Obserwuję teraz nagonkę na Marylę Rodowicz, która powiedziała, że graliśmy do tyłu, i… trochę się z nią zgadzam. Przecież właśnie tak funkcjonowaliśmy cały turniej. Francuscy dziennikarze z „L’Équipe” co raz zauważali, że jesteśmy pasywni, podajemy do tyłu. Nasza taktyka to często była gra na przetrwanie. Nie było to ładne dla oka. Z drugiej strony właśnie dzięki takiej grze nasi zaimponowali mi w meczu z Niemcami. Mistrzów świata odcięli od sytuacji, zaprezentowali się znacznie lepiej niż w Warszawie, czy nawet Frankfurcie. Mimo wszystko oczekiwaliśmy trochę więcej.

W futbolu liczy się jednak wynik. A ten jest przecież historyczny.
Zgadza się, ale z Portugalią nie wygraliśmy. A mam wrażenie, że z tego Euro dało się wycisnąć coś jeszcze… Paradoks polega na tym, że Portugalczycy w regulaminowym czasie gry nie wygrali jeszcze żadnego meczu, a my żadnego nie przegraliśmy. I oni są w półfinale Euro, a my pojechaliśmy do domu.

Wyjdzie Pan na malkontenta. Przecież piłkarze do Polski wrócili w glorii, choć na tarczy, to jednak z podniesionymi głowami.
I słusznie, bo zasłużyli na wielkie brawa. Trzeba podziękować im za walkę. Bo jej na pewno nie zabrakło. Taktycznie zagraliśmy wybornie. Popełnialiśmy błędy, ale wynikały głównie z braku zrozumienia, nie umiejętności. Taktycznie zaprezentowaliśmy się jak najlepsze europejskie reprezentacje. Rywale mieli wielki problem z dochodzeniem do sytuacji pod naszą bramką. To był nasz największy atut. Nie było też żadnego chaosu. Pełna organizacja. To było przeciwieństwo tego, co oglądaliśmy za czasów Franciszka Smudy.

Ćwierćfinał to był kres naszych możliwości?
Twierdzę, że powinniśmy być w półfinale. Tam zagralibyśmy z Walią i wtedy finał stałby się naprawdę realny. Ale czegoś zabrakło. Może trochę ryzyka? Jedna czy dwie sytuacje to czasem za mało. Niektórzy nasi piłkarze mieli na koncie wielką liczbę podań. Tylko co z tego, skoro wszystkie do tyłu? Jasne, że zamiast stracić lepiej podawać w obronie, ale momentami byliśmy sparaliżowani. Z drugiej strony na obronę chłopaków powiem, że na koncertach pani Maryli fani nie stoją na ławkach na dwudziestu piosenkach, tylko na kilku. W piłce jest podobnie. Są momenty. My takie mieliśmy.

Polskie odkrycie turnieju to dla Pana…
Bartosz Kapustka. Jako 19-latek nie spękał i zagrał naprawdę fajne zawody. Ma duże szanse dołączyć do pierwszej jedenastki kadry. Szczególnie, że lata lecą i Błaszczykowskiemu, i Grosickiemu. Jeśli Bartek dalej będzie robił postępy, czeka go fajna przyszłość. Teraz chyba przyszedł czas na transfer. Widziałbym dla niego miejsce w lidze hiszpańskiej, albo niemieckiej.

Kolejni Polacy wylądują natomiast w lidze francuskiej. Do Kamila Grosickiego i Macieja Rybusa mają dołączyć Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik, a być może także Artur Jędrzejczyk. Dobrze robią, wybierając Francję?
Uważam, że bardzo dobrze. Każdy z nich trafi do czołowego klubu Ligue1. Glik na co dzień walczył o środek tabeli Serie A, a teraz z Monaco zagra o Ligę Mistrzów. O PSG mówić nie muszę, bo ten klub jest w dziesiątce najlepszych w Europie. Ligue1 to dla nas szczęśliwe miejsce. Mamy tu niezłą markę, którą budowali Szarmach, Matysik czy Bąk, ale i ja. Zdarzały się niewypały, jak ostatnio Dominik Furman, ale Francuzi wciąż nas cenią. Poza tym Paryż, Lyon czy Monaco to wspaniałe miejsca do życia.
A czy zgodzi się Pan z tezą, że największym wygranym Euro 2016 jest Adam Nawałka?
Tak, bo to on stworzył tę drużynę. W większości miał do dyspozycji tych samych zawodników, co Smuda czy Fornalik, ale pod jego wodzą grają oni dużo lepiej. Dodatkowo doszedł aspekt taktyczny, o którym mówiłem. Nawałka potrafi również kreować piłkarzy, jak Milika czy Kapustkę. W tej chwili nasza drużyna ewoluuje w stronę najlepszych reprezentacji. Jak tak dalej pójdzie, Nawałka wyląduje w jakimś silnym europejskim klubie.

Kto jest Pana faworytem do wygrania mistrzostw?
W finale moim zdaniem zagrają Niemcy. W drugim półfinale Walijczycy rozprawią się z Portugalią. A więc obstawiam mecz Niemcy - Walia.

I będziemy świadkami sensacji?
Chyba jednak Niemcy wygrają, choć Walia gra ładną, a przede wszystkim szalenie skuteczną piłkę. Podoba mi się ich boiskowa dyscyplina. Mają też indywidualności, bo Walia to nie tylko Gareth Bale. Mają piłkarzy Arsenalu Londyn, Liverpoolu, Leicester czy Tottenhamu.

Może powinniśmy wzorować się na Walijczykach?
Nie przesadzajmy. Nie jesteśmy dużo gorszym zespołem. Myślę, że w trzech bezpośrednich spotkaniach z Polską padłyby trzy różne wyniki.

We Francji mieszkał Pan dziesięć lat. Kraj bardzo zmienił się od lat 90.?
W oczy rzucają się dwie zmiany - infrastruktury sportowej i mentalności. Powstały wspaniałe stadiony, jak te w Lyonie czy Bordeaux, a pozostałe zostały zrestrukturyzowane. To na plus. Sami Francuzi twierdzą natomiast, że ich życie zmieniło się na gorsze. Są bardzo rozczarowani rządami François’a Hollande’a. Zmieniło się też ich podejście do obcych. W tej emigracyjnej tolerancji zabrnęli jednak tak daleko, że muszą zaakceptować obecny kształt kraju.

Od blisko miesiąca podróżujemy razem po Francji relacjonując trwające mistrzostwa Europy. Czy Francuzi zorganizowali futbolowe święto?
Gdyby nie kibice tych mniejszych drużyn - Polski, obu Irlandii, Islandii - to byłoby tu smutno. Francuzi cały czas narzekają. W restauracji pytam kelnera, czy Euro go cieszy. A on z pretensjami, że przez to w mieście są korki. Nie raduje się, że knajpa jest pełna, że zarabia, tylko marudzi. Nawet w hotelach, gdzie ceny są horrendalne, ludziom nie chce się pomagać. Nie wiem z czego to wynika. Albo są tak bogaci, albo tak leniwi.

Organizacja też pozostawia wiele do życzenia.
Francuzi niby mają porządek, a w tym porządku sami się gubią. Teoretycznie wszystko wiedzą, a na końcu okazuje się, że nic nie działa. W Lille na przykład było ze dwustu wolontariuszy do pomocy, a nikt nie miał pojęcia, gdzie jest trybuna prasowa i wpuszczano mnie tam, gdzie nigdy nie powinienem się znaleźć. To trochę sztuka dla sztuki.
Przed turniejem dużo mówiło się o zagrożeniu terrorystycznym, a jak na razie - dzięki Bogu - panuje tu całkowity spokój. Służby zdały egzamin?
Nie czuć ludzkiego strachu, ale wewnątrz z pewnością niepokój jest. Najbardziej można było to odczuć przed pierwszym meczem. W Paryżu było kilka kordonów policji, psy tropiące materiały wybuchowe, a do tego masa ludzi, małe uliczki… Każdy czuł, że coś wisi w powietrzu. Właściwie było oczekiwanie, aż coś się wydarzy. Na szczęście na razie dobro jest górą. Dziwi mnie tylko podejście ochrony. Działa bardzo chaotycznie. Bo skoro ktoś wniósł racę, to dlaczego niemiałby wnieść bomby? Niby jest najwyższy stopień zagrożenia, a dziur w systemie bezpieczeństwa jest bez liku.

Na koniec miało być pozytywnie, a wyszła litania narzekań…
Bo to nie jest turniej naszych marzeń. Znacznie lepsza organizacja była nie tylko na Euro 2012, ale i na „polskim” Mundialu w siatkówce, czy mistrzostwach Europy w piłce ręcznej. Francuzi mogliby się od nas wiele nauczyć.

Rozmawiał w Bordeaux:

Sebastian Staszewski
Polsat Sport, Polsatsport.pl

polecane: Wybory 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Świerczewski: Mam wrażenie, że z tego Euro dało się wycisnąć coś jeszcze… - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

i
i tylko o to chodziło

Oczywiście Euro2016 to "bardzo wielki sukces" no bo jak mogło być inaczej, w porównaniu do wcześniejszych występów na Euro :))
Tak jak wielu już o tym pisało , dlaczego Nawałka zabrał, aż tylu zawodników ? Wystarczyło 14-15 i było by to samo. Być może, Nawałka nie wiedział, że może korzystać z pozostałych, a może to tylko efekt faktycznej selekcji ? Oby Adam , nie podreptał drogą poprzedników na tym sowicie opłacanym etacie i nie zgubiło go trzymanie jedynie słusznych zawodników.

k
kibic

Po poprzednim EURO narodził się dowcip, który pasuje i teraz tylko inny jest selekcjoner (Trenerze co u pana ? Bez zmian). Graliśmy 13 zawodnikami reszta miała wakacje. W meczu z Portugalią aż prosiło się o zmianę dla Grosickiego swoją grą nie wnosił nic, zamiast Jodłowca powinien wprowadzić Linettego. Przed mistrzostwami wiele osób związanych z piłką mówiło o tym. że trener ma bogactwo wyboru, a turniej pokazał coś innego.

k
kibic z W-wy

Z Irlandią i z Niemcami. Później dobre po pół pierwszej połowy, ale chwała za to, że nie tracilismy bramek. Milik akurat w meczu z Portugalia to nie skiksował, więc jego pudłowanie nie przełożyło się na nasze odpadnięcie. Gdybyśmy z Niemcami wygrali 1:0 (co nie jest pewne, bo po stracie bramki Niemcy ruszyliby do ataku) i wyszli na 1. miejscu z grupy, gralibyśmy ze Słowacją (pewnie karne ;)) i później z Włochami. Jak myślicie, czy Włosi byli do ogrania? Czy znów na polsko-włoskie 0:0,dogrywka i karne?

M
Maciej Holandia

Bez koncowki zgadzam sie w 85% z kolega . Moje zdanie jest taki . Wszystko super (85%) obrona ,atak pomocnicy,druzyna ,chlopacy, taktyka ...stop. Z niemcami oczywiscie (no i Irlandia),ale jesli gramy ze slabszymi zespolami jak :Ukraina ,Szwajcaria ,Portugalia to musi bys KWA taka sama taktyka jak z I rlandia wlasnie Dojerzdzamy ich i ni nie pierdna przeciez jestesmy POLAKAMI takze .Nawałka ziom mam nadzieje ze to przeczytasz.

G
Gość

Ten Pan zapomniał, lub nie bardzo rozumie, że ten wygrywa kto więcej strzeli goli. Kropka. Ażeby strzelić gola potrzeba strzałów na bramkę przeciwnika. Zeby strzelać trzeba podejść pod bramkę przeciwnika a nie ochraniać własnego bramkarza lub do niego podawać. Ci co krytykują Marylę Rodowicz, krytykują ją albo z pozycji tej, że ona jest kobietą albo po wpadnięciu w euforję, że wogóle wygraliśmy choć jeden mecz na mistrzostwach. Zapominają oni wraz z Panem Piotrem smutny fakt, że polska drużyna na żadnym meczu nie strzeliła więcej niż jedną (!) bramkę, a wogóle w pięciu meczach strzeliła ich tylko cztery. Poza pierwszym meczem piłkę posiadała około 38% czasu, resztę przeciwnik. Czy to jest drużyna światowego pokroju, czy drużyna podwórkowa o dużym farcie na mijających mistrzostwach? Kto ma wątpliwości niech z archiwów na spokojnie ponownie przejrzy przebieg meczów. Przy najbliższej wizycie papieża Franciszka niech PZPN wyprosi u niego utworzenie watykańskiej drużyny narodowej, żeby mieć równego sobie przeciwnika.

n
niech żyje "sport"

Nie "COŚ" a raczej "PRZEDE WSZYSTKIM". Przede wszystkim olbrzymią kasę porównywalną z tą, jaką kościół katolicki wyciska co roku od państwa, czyli nas podatników wierzących i nie wierzących albo wierzących w inną bozię.

Dodaj ogłoszenie