Piotr Misztal daje 100 tys. zł za informacje o zaginionej Iwonie Wieczorek

Wiesław PierzchałaZaktualizowano 
Iwona Wieczorek zaginęła w 2010 roku w Sopocie
Iwona Wieczorek zaginęła w 2010 roku w Sopocie
Znany łódzki przedsiębiorca i były poseł Samoobrony Piotr Misztal jest jednym z 10 biznesmenów z całego kraju, którzy zadeklarowali wypłacenie miliona złotych nagrody za wyjaśnienie zagadki głośnego zniknięcia trzy lata temu na Wybrzeżu mającej wtedy 19 lat Iwony Wieczorek.

Na każdego z przedsiębiorców wypada 100 tys. zł i taką kwotę chce wyłożyć były parlamentarzysta. Dlaczego?

- Zależy mi na tym, by sprawa zniknięcia Iwony została wyjaśniona, a sprawcy złapani i surowo ukarani - podkreśla Piotr Misztal. - Wszystko wskazuje na to, że Iwona nie żyje. Być może została uprowadzona, wykorzystana seksualnie i zamordowana przez jakiegoś zboczeńca. Nie można jednak wykluczyć, że Iwona - jako młoda i atrakcyjna dziewczyna - została porwana przez gang handlarzy żywym towarem, co oznacza, że jest teraz więziona za granicą i zmuszana do nierządu.

Były poseł nie wierzy w to, że Iwona Wieczorek była niedawno widziana w paryskiej restauracji.

- Nie sądzę, by to była Iwona - uważa biznesmen. - To niemożliwe. Gdyby przebywała na wolności, na pewno skontaktowałaby się z rodziną, a przecież nie uczyniła tego.

Przedsiębiorcy deklarują milion złotych za pomoc w znalezieniu Iwony Wieczorek żywej lub jej zwłok.

Zagadkę stara się też wyjaśnić łódzki detektyw Krzysztof Rutkowski, który za pomoc w tej sprawie gotów jest wypłacić 10 tys. euro. Na razie nikt się nie zgłosił. To właśnie detektyw ma kontakt z przedsiębiorcami, z których dwoje zgodziło się podać swoje personalia do wiadomości publicznej. Oprócz Piotra Misztala jest to Agnieszka Baczkowska z Warszawy, która zajmuje się biznesem i prowadzi fundację.

- Panią Agnieszkę spotkało ją podobne nieszczęście - wyjaśnia Krzysztof Rutkowski. - Otóż dwa lata temu zniknęli jej rodzice, Piotr i Katarzyna Baczkowscy, którzy zapewne zostali zamordowani. Przestępcy najpewniej chcieli upozorować ich wyjazd lub ucieczkę. Dlatego zniknął ich land rover, który potem został odnaleziony.

Zaginione małżeństwo było dość majętne. Należał do niego stylowy pałac w Opypach pod Grodziskiem Mazowieckim, który na przełomie XIX i XX wieku zbudowano dla Marii Colonna-Czosnkowskiej.

Zniknięcie Iwony Wieczorek to jedna z największych zagadek kryminalnych ostatnich lat w Polsce. Dziewczyna zniknęła w Gdańsku - wracała z dyskoteki w Sopocie do domu.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Misztal daje 100 tys. zł za informacje o zaginionej Iwonie Wieczorek - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
ana

Co za głupotywypisujecie w tej gazecie. Rodzice A. Baczkowskiej prawdopodobnie zamordowani, majętni ludzie. Szkoda, że nie napisali na czym się odrobili. Pałac w Opypach zajęty przez bank. Poczytajcie o pałacu w Czemiernikach, o browarze w Żywcu, teatrze w Krakowie i parę innych. Buczkowski to gangster o pseudonimie Łapa,poszukiwany listem gończym przez policję.

a
ana

Co za głupotywypisujecie w tej gazecie. Rodzice A. Baczkowskiej prawdopodobnie zamordowani, majętni ludzie. Szkoda, że nie napisali na czym się odrobili. Pałac w Opypach zajęty przez bank. Poczytajcie o pałacu w Czemiernikach, o browarze w Żywcu, teatrze w Krakowie i parę innych. Buczkowski to gangster o pseudonimie Łapa,poszukiwany listem gończym przez policję.

m
maxber

Jackowski jest człowiekiem inteligentnym i angażuje się w tym co robi, Nie widzę w nim nic nadprzyrodzonego.Policja dopuściła się normalnego niedbalstwa w tej sprawie. Taka grupka co kazali jej wyjść z ciepłego komisariatu. Normalne matołki odrabiające pańszczyznę.

a
arnold

chcesz być niewolnikiem Piotra Misztala podaj informacje o zaginionej a dostaniesz publicznie pieniądze które będziesz musiał po ceremonii wręczenia zwrócić

a
admin

HAHAHA bo zaraz sie zleje kto daje i kto szuka biznesmen i detektyw ahahahahahahha

P
Pisarz

Ale próbować można

K
Krol KiK

Sopot to "moje miasto". Tu studiowalem i mieszkalem. Choc wtedy byl czarno- bialy ale za to bez blichtru i bez najazdu warszawskich cwaniaczkow zza Buga ze sloma w butach ktorzy za szemrane pieniadze wkupili sie w te miasto. Do niektorych miejsc juz sie nie wroci. Kiedy byl to jeszcze Bad Zoppot tez bywali tu Zydzi ale nadmiar Markow Konradow i tych ktorzy kanalami dostali sie do telewizji powoduje oddech wymiotny. Zamiast swiezej baltyckiej bryzy czuc czosnek. Tymi sciezkami co ja kiedys chodzila Iwona, zaginela na nadmorskiej promenadzie ktora sam zdeptalem tysiace razy wlasnymi stopami. To tu zimowa pora stanu wojennego ludzie bezradnie przygladali sie kiedy grupa chlopcow byla wywiewana w glab zatoki na lodowej krze. Ich koledzy poplyneli na pomoc na drugim kawalku lodu lecz natura rzadzi sie wlasnymi bezlitosnymi prawami- obie grupy wypychalo bezwladnie na morze. Akurat bylem w na plazy z malutkim synkiem w wozku. Przerazila mnie apatia gapiow i natychmiast zarzadzilem akcje ratunkowa. Na plazy byly lodzie pospinane lancuchami. "Strozka plazy w sezonie zimowym" ma dobre checi ale nie ma kluczy. Zwoluje mlodziez i wydaje polecenie zeby uczepic sie jednej lodzi i tak nia szarpac zeby zerwac lancuch. Nie dowierzaja ale probujemy. Pare rozmachow i lancuch peka. Jest lodz ale nie ma wiosel. Wszyscy znowu sie bezradnie rozgladaja. Mowie: lamiemy jakies deski, chocby te z pomostu. W koncu mamy lodz i namiastke wiosel. Wszyscy widza we mnie kapitana i zapraszaja jako pierwszego na poklad. Nie takie numery robilem ale mam juz swoje lata a w wozku czeka na mnie moj brzdac. Wiec migiem kompletuje zaloge z mlodziakow i prosze zeby najpierw sciagnac tych ludzi ktorzy sa na najdalej od brzegu oddalonej krze. Gdy pierwsi sa juz na brzegu a nastepna lodz dobija do plazy z krzakow wybiegaja bezczynnie obserwujacy cala akcje zomowcy. Mieli jakies swoje zomowskie "lolki- tolki" ale nawet nie kiwneli palcem. Okolo 10 "przestepcow" musialo stanac przed kolegiumem i posypaly sie kary. To tylko jedno z moich sopockich wspomnien i przygod. Sledze wszystko co pisze prasa, nadaje telewizja i komentuja internauci. Bardzo chcialbym pomoc. Stad moje komentarze.

!

A co to jakaś przyjaciółka, czy co, że dają tyle pieniędzy za informację za nią? Tyle ludzi ginie i nikt takiego zamieszania nie robi. A tu szopka.

J
JASNOWIDZ Z CZŁUCHOWA

PROSZĘ O DATEK DLA MNIE

Dodaj ogłoszenie