reklama

Piotr Kobylański: Nokaut, jak to łatwo powiedzieć [ROZMOWA]

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Piotr Kobylański
Piotr Kobylański Fot. Karolina Misztal/Polskapresse
Gdynianin Piotr Kobylański będzie walczył z Holendrem Iliasem Bullaidem podczas gali kickboxingu KOK w sobotę w Ergo Arenie.

Można powiedzieć, że kibiców w Ergo Arenie czeka impreza najwyższej rangi światowej w kickboxingu?

Galę organizuje druga pod względem wielkości organizacja na świecie, która zajmuje się kickboxingiem.

Czyli to dla Ciebie splendor, że będziesz mógł wziąć w niej udział? Kim jest rywal, Ilias Bullaid?

Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że trenuje w Holandii, a pochodzi chyba z Maroka, raczej nie jest Europejczykiem. Nie śledzę kariery moich rywali. Już kiedyś szykowałem się na walkę, a potem miałem innego rywala. To jest taki sport, że można doznać kontuzji tydzień przed galą i będzie zamiana zawodnika. Można przygotowywać się tylko pod kątem jednego rywala, ale trzeba wziąć pod uwagę, że może zdarzyć się niespodziewana sytuacja, a wtedy psychika młodego człowieka może runąć.

Jesteś mistrzem świata amatorów, zawodnikiem doświadczonym. Czy to stawia Cię w roli faworyta tej walki?

Każdy chce wygrać swoją walkę. Na papierze są faworyci, ale podczas samego pojedynku to już się nie liczy. Można wygrywać 5, 10 walk, a potem przyjdzie ta jedna, że przytrafi się przegrana. Może być też na odwrót, że po serii porażek przyjdzie zwycięstwo na przełamanie. Wszystko zależy od wytrenowania i nastawienia psychicznego do imprezy.

W Ergo Arenie będziesz walczył w walce wieczoru...

Tak podobno ma być. Z doświadczenia na takich imprezach wiem, że harmonogram ciągle się zmienia. Telewizja może chcieć innej walki. Na razie jest mi bardzo miło z tego powodu, ale tak naprawdę to w sobotę podczas gali zobaczymy, jak to będzie rzeczywiście wyglądało.

Ale jeśli Twoja walka będzie tą główną, to tylko na nią powinni przyjść ludzie?

Zajmuję się tym 17 lat, mieszkam całe życie w Gdyni. Ludzie mnie znają i mam nadzieję, że przyjdą zobaczyć całą galę, a nie tylko moją walkę.

W Trójmieście tego rodzaju imprezy nie było już dawno?

Były walki MMA. Ostatnia duża gala była w Gdańsku w AWFiS, organizowana przez klub Duet. Mniejsza, ale jednak było zainteresowanie, bo przyszło trzy tysiące ludzi.

Będziesz walczył w Ergo Arenie. To dodatkowa motywacja?

Już walczyłem przed znajomymi w Gdyni, gdzie Holendrzy organizowali imprezę Beast of the East. Było to wielkie wydarzenie, bo walczyły gwiazdy światowej czołówki K-1 jak Albert Kraus czy Alviar Lima. To nie pierwsza i na pewno nie ostatnia tak duża impreza w Trójmieście.

Ma to dla Ciebie znaczenie, czy walczysz wśród amatorów czy zawodowców?

Jest trochę inaczej. Wśród zawodowców szykuję się tylko na jedną walkę, a u amatorów to pojedynki turniejowe. Wygrany przechodzi dalej i zmagania są dzień po dniu. Trzeba być uważnym, żeby nie doznać kontuzji. Wśród zawodowców wszystko można postawić na jedną kartę, rąbać, ile wejdzie. Aż do zwycięstwa.

Co dla widzów jest najistotniejsze w kickboxingu?

Chyba nokauty. (śmiech) Choć jak się chce znokautować rywala, to ciężko to zrobić. Miejmy nadzieję, że wszyscy Polacy wygrają przez nokauty.

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie