Piotr i Paweł zniknie z rynku? Nowy właściciel wycofa markę z rynku? W ich miejsce powstaną sklepy sieci Eurospar lub Spar? [rozmowa]

Tomasz Rozwadowski
Tomasz Rozwadowski
Zaktualizowano 
Sieć sklepów Piotr i Paweł zniknie z rynku? Nowy właściciel wycofa markę z rynku? W ich miejsce powstaną sklepy sieci Eurospar lub Spar? Archiwum
Sieć Piotr i Paweł ostatecznie zniknie z rynku? Nowy właściciel sieci, Spar Group z RPA zamierza wycofać tę markę z rynku. Sklepy Piotr i Paweł mają zostać przekształcone w Eurospar lub Spar.

Sklepy sieci Piotr i Paweł znikną z rynku?

Na stronie Wirtualnemedia.pl czytamy, że pod koniec kwietnia firma Spar Group Ltd z RPA podpisała list intencyjny w sprawie inwestycji w sieć sklepów Piotr i Paweł. Większość udziałów - po uzyskaniu zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - obejmie nowo utworzona spółka, pozostałe udziały pozostaną w rękach funduszy należących do TFI Capital Partners. Rob Philipson, odpowiedzialny za polski rynek z ramienia Spar Group Ltd. poinformował, że najprawdopodobniej wszystkie sklepy sieci Piotr i Paweł zostaną przekształcone w Eurospar lub Spar.

Proces zmiany marki ma zająć kilka miesięcy.

Czytaj także

Nie będzie już sklepów Piotr i Paweł. Jakie są przyczyny likwidacji marki?

O przyczynach likwidacji marki Piotr i Paweł, o losach polskich sieci sklepów z delikatesową żywnością oraz o nawykach i trendach zakupowych Polaków i zmieniającym się rynku rozmawiamy z Edytą Kochlewską, redaktor naczelną portalu dlahandlu.pl.

Od kilku dni wiadomo już oficjalnie, że z rynku zniknie marka Piotr i Paweł obecna przez blisko trzy dekady. Co można wyczytać z tej informacji?
Jest to w pewnym sensie signum temporis, moment znaczący dla czasów. Wraz likwidacją tej marki kończy się era polskich sieci delikatesów spożywczych. W ciągu kilku lat upadły aż trzy: Bomi, Alma i teraz Piotr i Paweł.

Edyta Kochlewska materiały prasowe

Dlaczego tak się stało?
Z pewnością nie dlatego, że przestaliśmy kupować w sklepach spożywczych. Polacy uwielbiają kupować żywność! Z tym, że robią to częściej i w mniejszych ilościach niż inne nacje. My, jako społeczeństwo, po chleb chodzimy do piekarni, po mięso do sklepu mięsnego, pewne produkty kupimy w dyskoncie, a inne w supermarkiecie lub hipermarkecie. Sieci, która skupia się na żywności delikatesowej, czyli segmentu premium, trudno osiągnąć rentowność poza wielkimi miastami.

I to było powodem ich upadku?
Sklepy tych sieci doskonale radziły sobie w wielkich aglomeracjach, natomiast w mniejszych ośrodkach przynosiły straty. W szczytowym momencie rozwoju Piotr I Paweł miał około 150 sklepów w całym kraju, a kończy z 70 placówkami, w których od roku brakowało towaru i półki świeciły pustkami. A dla sklepu z założenia ekskluzywnego, coś takiego jest zabójcze.

Można powiedzieć, że te sklepy były ponad stan?
I tak, i nie. Swego czasu ich asortyment nie był na kieszeń przeciętnego Polaka. W ostatnich kilku latach jednak stan zasobności polskich portfeli się poprawił, ludzie mają pieniądze i kupują produktów delikatesowych więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Różnica jest taka, że szukają ich coraz częściej nie w sieciowych sklepach, ale w wyspecjalizowanych sklepach także intrnetowych, na bazarach z żywnością premium, ekologiczną, slow-foodową, w sklepach z żywnością śródziemnomorską czy azjatycką

Czy tylko tam?
Ważnym powodem upadku sieci delikatesowych było także wejście dyskontów w segment premium. Od kilku lat w takich sieciach jak Biedronka czy Lidl można kupić artykuły delikatesowe, które stanowią coraz większy procent asortymentu. Dla dyskontów to oznacza szansę na przyciągnięcie nowych klientów, ale także na większe zyski, ponieważ towary premium oznaczają wyższe marze handlowe. Takie sklepy mają jednak kilka tysięcy artykułów w całym asortymencie, więc zaspakajają potrzebę zakupów ekskluzywnego asortymentu tylko częściowo. Możliwe, że wkrótce będą oferowały go więcej, bo Polacy deklarują, że chcą jeść coraz zdrowiej i ekologiczniej.

Trzy ogólnopolskie, duże firmy o podobnym profilu wycofały się z rynku w parę lat. Czy chociaż w dużych miastach jest miejsce dla delikatesów spożywczych?
Wydaje mi się, że tak. Na rynku powstała luka i prawdopodobnie wypełnią ją inne sklepy stacjonarne. Gra toczy się jednak głównie o klienta wielkomiejskiego, który wydaje pieniądze na droższą żywność. Z pewnością jest to świetny moment dla handlu internetowego, on jest w stanie sięgnąć w krótkim czasie po jeszcze większy udział w rynku premium.

Kiedyś zakupy droższej żywności bywały objawem snobizmu. A teraz?
Rzeczywiście, jako społeczeństwo, nie musimy już podkreślać swojego statusu materialnego pojawiając się w delikatesach. Możemy sobie pozwolić na modowe marki premium i głównie dzięki nim ogłaszamy swój status.

POLECAMY NA STREFIE BIZNESU:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pani chyba nie wie, o czym mówi. Polak kupuje coraz droższe produkty? Ludzie mają pieniądze, ale wciąż chodzą do Biedronek! To nie jest kwestia stanu zasobności portfela, a mentalności.

G
Gość

Te sklepy padają bo jest 30% drożej niż w każdym innym sklepie... Tu nie ma żadnych kalkukacji, żadnych sentymentów, sprawa jes oczywista i żadne przekształcenia nic nie dadzą.

Dodaj ogłoszenie