Piłkarze Arki Gdynia i Lechii Gdańsk nie zgadzają się na obniżki kontraktów. Porozumienia nie ma ze względu na zaległości

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
20.10.2019 Piłkarskie derby Trójmiasta w Gdyni
20.10.2019 Piłkarskie derby Trójmiasta w Gdyni Przemyslaw Swiderski
Udostępnij:
Pandemia koronawirusa i widmo finansowych tarapatów klubów piłkarskiej PKO Ekstraklasy w przypadku trójmiejskich drużyn nie przekładają się na razie na cięcie kosztów. Ekstraklasa S.A. proponowała obniżanie pensji zawodnikom, ale - na razie - w Arce Gdynia i Lechii Gdańsk piłkarze nie chcą słyszeć o takim stawianiu sprawy. Wpływ na to mają zaległości we wcześniejszych spłatach kontraktowych zobowiązań.

Dusan Kuciak jest jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy Lechii Gdańsk. Według informacji Krzysztofa Stanowskiego, którymi podzielił się w "Kanale Sportowym", słowacki bramkarz biało-zielonych ma zagwarantowane w umowie ok. 80 tys. złotych miesięcznie. Z kolei Filip Mladenović, serbski lewy obrońca, ma kontrakt na poziomie 68 tys. złotych. Pochodzący z Nowego Dworu Gdańskiego Karol Fila, którym zimą interesował się Celtic Glasgow, może liczyć na 30 tys. złotych, a lider środka pola Jarosław Kubicki na 40 tys. złotych.

Przebijają ich, znajdujący się w strefie spadkowej tabeli PKO Ekstraklasy, Marko Vejinović i Fabian Serrarens. Pierwszy, lider żółto-niebieskich, ma w kontrakcie zapisaną kwotę 115 tys. złotych! Drugi, napastnik, który jeszcze nie zdobył w Polsce bramki, wynegocjował umowę na poziomie 60 tys. złotych. Dla porównania, jeden z najlepszych bramkarzy w lidze, czyli Pavels Steinbors ma kontrakt opiewający na 50 tys. złotych, a nie mniej lubiany przez kibiców Arki Michał Nalepa 40 tys. złotych.

To przykłady zawodników zarabiających najwięcej w trójmiejskich klubach. A trzeba dodać, że w PKO Ekstraklasie średnio płaci się piłkarzowi ok. 10 tys. euro. Sęk jednak w tym, że póki co są to kwoty wirtualne, ponieważ i w Arce i w Lechii problematyczne jest regulowanie kontraktów w terminach. W przypadku Lechii staje się to powoli swoistą tradycją, chociaż trzeba oddać, że biało-zieloni ostatecznie wszystkie należności regulują. Jeśli chodzi o pogrążoną w sportowym kryzysie Arkę Gdynia, to klubowa kasa świeci pustkami.

Rozwiąż quiz: Jak dobrze znasz piłkarskie kluby z Pomorza? [QUIZ]

Pandemia koronawirusa powoduje niemały ból głowy księgowych w klubach piłkarskich. Nie inaczej jest w Gdańsku i w Gdyni. Ekstraklasa S.A. narzuciła uchwałą możliwość obniżania pensji nawet o 50 procent. W Lechii i w Arce przystąpiono więc do rozmów z zawodnikami. Porozumienia na razie brak.

- Byłem piłkarzem i wiem, że zawodnicy czasem mają o sobie wygórowane mniemanie. Jednak są wrażliwi na krzywdy społeczne i nie uciekają od pomocy. Jestem przekonany, że umieliby się zachować, gdyby do szatni przyszedł prezes, który dotąd płacił na czas, był w porządku, dotrzymywał obietnic. Takiemu mogliby zaufać, że za kilka miesięcy wszystko wróci do normy, a obniżenie pensji jest koniecznie, by klub dalej istniał. Ale na taką formę szacunku trzeba zasłużyć codziennym, mądrym zarządzaniem. To prezesi opiekują się pracownikami. Piłkarz też nim jest, wyjątkowym, ale pracownikiem - wyjaśniał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Zbigniew Boniek.

W przypadku Lechii Gdańsk kością niezgody jest brak premii za znakomity sezon 2018/2019, kiedy to piłkarze święcili trzecie miejsce w tabeli i zdobycie Pucharu Polski. Nie wszyscy zawodnicy widzieli także wynagrodzenia za... styczeń i luty, na co zwraca uwagę Krzysztof Stanowski, dziennikarz Weszlo.com.

W tym momencie nie wiadomo, czy na czas epidemii koronawirusa pensje w Lechii Gdańsk ulegną obniżce. Na razie o 50 procent wynagrodzenie zredukowali sobie trzej członkowie zarządu.

W Arce Gdynia zaległości były regulowane w etapach. Piłkarze nie otrzymali jednak całości, którą mają zagwarantowaną w kontraktach. Większościowy udziałowiec Dominik Midak doprowadził do wstrzymania finansowania przez miasto Gdynia, co dodatkowo nadwyręża finansową stabilność klubu.

– Nie mamy kontaktu z właścicielem. Nie wiem, czy on nie chce z nami się kontaktować czy może nie ma nam nic do przekazania. Ta komunikacja odbywa się jedynie przez prezesa Radomira Sobczaka, z którym w stałym kontakcie jest rada drużyny – powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Damian Zbozień.

– Jeśli chodzi o porozumienie w kwestii obniżenia wynagrodzeń, to wciąż rozmawiamy z zawodnikami. Nie daliśmy sobie żadnego terminu, mam nadzieję, że wkrótce ta sytuacja się rozwiąże – tłumaczy w rozmowie z Jakubem Treciem Radomir Sobczak, prezes Arki.

Podobno piłkarze Arki Gdynia nie zamierzają czekać z założonymi rękami i chcą w formie oficjalnego listu zwrócić się o pomoc do Wojciecha Szczurka, prezydenta Gdyni. Gospodarz Gdyni jest jednak mocno zawiedziony poczynaniami rodziny Midaków w klubie. W wystosowanym w styczniu 2020 roku oświadczeniu wręcz zarzucił im brak długofalowej strategii rozwoju Arki.

- Szczególnie alarmujące są informacje dotyczące stanu klubowych finansów. Złożone publicznie obietnice, nie zostały dotrzymane. Dopóki sytuacja nie zostanie unormowana, miasto nie będzie wspierać finansowo klubu - napisał wówczas w oświadczeniu Wojciech Szczurek.

Christian Gytkjaer zamierza odejść z Lecha Poznań

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie