Pierwsza w Polsce haftowana książka dla dzieci powstała w Przechlewie! Z myślą o pracy sensorycznej wykonała ją Olga Stelmach

Olek Knitter
Olek Knitter

Wideo

Zobacz galerię (16 zdjęć)
Zamiast papierowych kartek jest 25 metrów kanwy, a zamiast liter powstało ponad 140 tysięcy krzyżyków. Wszystko obszyte jest koronką o łącznej długości 200 metrów. W środku jest prawie 50 ilustracji. I to wszystko w dużym formacie. Tak wygląda pierwsza w Polsce, a druga na świecie haftowana książka dla dzieci. Z myślą o pracy sensorycznej wykonała ją Olga Stelmach z Przechlewa.

W Przechlewie powstała pierwsza w Polsce haftowana książka dla dzieci! Wykonała ją Olga Stelmach

Pani Olga Stelmach pochodzi z Ukrainy, ale już od dawna mieszka w Przechlewie w powiecie człuchowskim. Tu zamieszkała, ma rodzinę. Od 12 lat haftuje. Do tej pory z jej rąk wychodziły bardziej standardowe prace jak: obrusy, obrazy, torebki, pościel czy odzież. Ma za sobą już kilka wystaw swoich dzieł. Ostatnio w bibliotece prezentowała bombki i pojemniczki na świąteczne słodycze. Wcześniej przez dwa lata prowadziła w Człuchowie sklep z haftami.

Skąd więc pomysł na pierwszą w Polsce i drugą na świecie haftowaną książkę? Wszystko zaczęło się 1 września 2019 roku, kiedy pani Olga rozpoczęła pracę w bibliotece w Przechlewie. Świat ten bardzo ją zainteresował i, jak się okazało, również zainspirował, choć wcześniej, zamiast czytać, zajmowała się dziećmi lub właśnie haftowała. W lipcu 2020 roku pani Olga wzięła udział w szkoleniu. To był moment przełomowy i to wpłynęło na to, że powstała wyjątkowa praca.

– To było szkolenie o ręcznie robionych książkach, które mogą służyć do pracy sensorycznej z dziećmi. Pani Wanda, która prowadziła te zajęcia, pokazywała nam swoje różne książki, które powstały z guzików, kamyczków i innych ręcznie wklejanych rzeczy. To mnie zainspirowało i pomyślałam, że chciałabym też coś takiego również zrobić – mówi Olga Stelmach.

Wybór padł na kanwę, mulinę, nici, koronkę i haft.

– Sprawdziłam, że w Polsce nie ma żadnej haftowanej książki. Na świecie jest tylko jedna, więc pomyślałam, dobrze, to spróbuję – mówi pani Olga. – To było dla mnie duże wyzwanie. Sama sobie postawiłam wysoko poprzeczkę.

Do książki usiadła zaraz po szkoleniu, już w zeszłe wakacje. Pomysł spodobał się Elżbiecie Baran, dyrektorce biblioteki, w której pracuje pani Olga.

– Pani dyrektor, za co jej dziękuję, wspierała mnie w całym tym procesie, choć na początku nie wiedziałyśmy dokładnie, co powstanie i co będzie dalej z tą książką – mówi pani Olga.

Pierwsza w Polsce haftowana książka dla dzieci. Jak powstawała?

Prace trwały aż do marca tego roku, a więc około siedmiu miesięcy. Najpierw powstał tekst do książki.

– Dużo zawdzięczam swojej córce Ilonie, bo pomogła mi sprawdzić tekst, czy nie ma błędów – śmieje się pani Olga.

Mieszkanka Przechlewa Olga Stelmach wykonała pierwszą w Polsce haftowaną książkę dla dzieci!
Mieszkanka Przechlewa Olga Stelmach wykonała pierwszą w Polsce haftowaną książkę dla dzieci! Olek Knitter

Po pierwszych domowych korektach tekst trafił również do pani Gabrysi w bibliotece, która sprawdziła jeszcze raz, czy nad literkami i pod nimi są wszystkie „ogonki”, kropeczki itp.

– Jestem z Ukrainy, więc troszkę było do poprawy – śmieje się pani Olga.

Gdy już powstał tekst, pani Olga zaczęła go cierpliwie haftować na każdej z 20 stron. Powstały też rysunki. Następnie autorka haftowanej książki zszyła wszystkie strony. Jak dodaje, w ostatecznym powstawaniu dzieła pomogła jej też teściowa, która zszywała książkę koronką.

– Dziękuję jej za to – mówi bibliotekarka z Przechlewa.

O czym lub też o kim jest pierwsza w Polsce haftowana książka?

– Powiem szczerze, o moim synku Aleksandrze, czyli Olusiu. To jest bajka dla dzieci o Olusiu i o jego przyjacielu – ulubionej maskotce Misiu. Oni codziennie spędzają razem czas i pewnego dnia wymyślili nową zabawę, w którą następnie bawią się przez cały tydzień. Po drodze mają różne przygody. Wszystkich szczegółów nie będę zdradzała – mówi Olga Stelmach.

Książka sensoryczna dla dzieci. Jakie spełnia funkcje?

Książka ma jednak jeden bardzo ważny walor. Jest nie tylko duża, kolorowa i z fajną historyjką. Pozwala też pracować sensorycznie z dziećmi.

– Chciałam, aby nie była to zwykła bajeczka, którą dziś się przeczyta, a jutro o niej zapomni i weźmie do ręki kolejną. Takich ładnych, ilustrowanych książek jest bardzo dużo, nawet u nas w bibliotece – mówi pani Olga.

Jej książka daje różne możliwości powrotu do niej. Ma „ukryte” zadania, pytania i można różnie stymulować dzieci do różnych zabaw z książką. Wyhaftowane są różne rzeczy (zwierzęta i owoce czy warzywa), różne kształty, różne kolory i różne motywy.

Na stworzenie książki pani Olga zużyła 25 metrów kanwy i ponad 200 metrów koronki. Zrobiła ponad 140 tysięcy krzyżyków, choć te liczyła dopiero na koniec, więc może być ich jeszcze więcej. W książce pani Olga zastosowała cała tęczę kolorów, łączyła zwykłą mulinę z inną muliną metaliczną, by różniły się w dotyku. Zresztą, tak jak imiona Oluś czy Misiu, które na każdej stronie haftowane są koralikami. W książce znajdziemy łącznie 46 różnych ilustracji.

Olga Stelmach chce wydać książkę

Pani Olga marzy, aby wydać tę książkę. Oczywiście „papierową”, bo nie będzie już haftowała setek czy tysięcy egzemplarzy. Chce dać możliwość innym rodzicom czytania jej razem z dziećmi.

– Szukamy z panią dyrektor wydawnictwa – mówi pani Olga.

Koronawirus nie sprzyja tej „operacji”, ale wszyscy mają nadzieję, że w wakacje będzie można książkę kupić czy wypożyczyć. Póki co, można można ją w całej okazałości oglądać w przechlewskiej bibliotece.

Książka w całości powstawała w domu.

– Dziękuję też mojemu mężowi, który kupił mi wygodny fotel do haftowania, dzięki czemu praca poszła sprawnie i nie bolały mnie plecy. Wcześniej po kilkudziesięciu minutach już czułam ból, bo to nie jest tak, jak może się fajnie wydawać, że tylko się siedzi i haftuje – mówi autorka książki.

Mimo że praca nad pierwszą książką dała się autorce we znaki – pani Olga miała pokłute palce i zmęczone oczy, to już myśli nad kolejną taką pracą. Zdradza, że ma już pomysł na drugą książkę. Bohaterką ma być dziewczynka o imieniu Ilona, czyli takim, jakie ma jej córka.

– Wenę mam, ale za dużo nie chcę jeszcze zdradzać – zastrzega pani Olga. – Reakcja dzieci jest warta tego, by dalej tworzyć.

A skąd w ogóle pomysł na haftowanie w życiu pani Olgi? Jak przyznaje, jej mama jest położną i nie ma do tego smykałki. Po prostu pani Olga pewnego dnia usiadła, zaczęła haftować i sama się wszystkiego uczyła oraz wyznaczała sobie kolejne wyzwania i cele. Dopiero po czasie okazało się, że kiedyś haftowała jej babcia. Po śmierci babci znalazła jej prace, ale nigdy babci przy pracy nie obserwowała. Na pewno teraz babcia może być dumna z wnuczki, tak jak dumni są jej dzieci, mąż i cała rodzina.

Ciekawostki o haftowanej książce

  • powstawała siedem miesięcy,
  • ma 20 stron,
  • zawiera 46 ilustracji,
  • do jej powstania zużyto 25 metrów kanwy,
  • obszyta jest koronką o długości 200 metrów,
  • w książce jest 140 tysięcy krzyżyków.

Książki dla dzieci idealne na prezent. Sprawdź, co kupić dzi...

POLECAMY NA STRONIE KOBIET:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie