Perspektywa zielonego Bałtyku. Prof. Piskozub: Sinice będą jednym z najmniej poważnych problemów

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Prof. Jacek Piskozub: W Europie zniknęły megatony wody.
Prof. Jacek Piskozub: W Europie zniknęły megatony wody. Przemyslaw Swiderski
Udostępnij:
W Bałtyku wszystko się zmienia. To, czy turyści będą się w nim mogli bezpiecznie kąpać, może być wkrótce jednym z najmniejszych naszych zmartwień - mówi prof. Jacek Piskozub, oceanograf z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.

Tomasz Chudzyński: Zielona woda w Bałtyku, obecne plaże porośnięte trzcinami. To realna wizja?

Prof. Jacek Piskozub: Nie tak od razu, ale do takiego scenariusza zmierzamy. Dochodzimy do stanu, jaki obecnie mamy na północy Bałtyku. Tam trzciny przy brzegach, z uwagi na niewielkie zasolenie, to jest normalność. Mamy wyjątkowe morze, nie ma na świecie tak słabo zasolonych mórz, jak Bałtyk. Przy założeniu, że rosnąć będzie globalna temperatura, co wywoływać będzie większe parowanie i zwiększoną liczbę opadów, zasolenie naszego morza będzie się zmniejszało. Ten proces, w nawet niewielkim stopniu, będzie powodował kryzys dla morskich organizmów żyjących w Bałtyku.

Sinice w Bałtyku 2020. Zamknięte kąpieliska na Pomorzu 28.06.2020. Gdzie dziś zakaz kąpieli nad morzem? Co to są sinice? Zakwit sinic(zdjęcia ilustracyjne)

Sinice 2020. Kąpieliska nad morzem i zatoką otwarte! Brak cz...

Na razie rybołówstwo i konsumentów dotknął brak dorsza, a plażowiczom doskwierają sinice.

Dorsz może się w Bałtyku wykluć, ale nie znajduje już pokarmu. Za to szprotów jest znacznie więcej, bo obecne warunki im sprzyjają. W Bałtyku wszystko się zmienia. Sinice to kwestia rosnącej temperatury, ale także zanieczyszczeń, tzw. biogenów - azotu, fosforu, sprzyjających wykwitom planktonu. Akurat sinice są jedną z najstarszych form życia na naszej planecie, świetnie się przystosowały, potrafią niszczyć konkurencję (są toksyczne) - inny plankton i przy okazji szkodzą ludziom. Ich zakwity, w coraz cieplejszym morzu, coraz mniej przyjaznym dla ryb i innych organizmów, staną się częstym kłopotem. Czy kąpiel w takim morzu będzie bezpieczna to inna kwestia. Bałtyk będzie istniał bez względu, czy turyści będą mogli się w nim kąpać, czy nie.

Jesienią ub. roku rozmawialiśmy o perspektywie wzrostu poziomu mórz i oceanów do 2100 r.

Przyjęło się badać taką perspektywę czasową, jednak ona staje się już nieaktualna. Przecież to właściwie bardzo nieodległa przyszłość. Jeśli do końca tego stulecia woda w Zatoce Gdańskiej podniesie się o jeden metr, na co wskazują prognozy, to my Gdańsk i inne miasta na wybrzeżu przed zalaniem się obronimy. Pytanie, co będziemy musieli zrobić, gdy woda podniesie się o pięć metrów? Jakie wtedy będzie trzeba podjąć decyzje? Budować wał wzdłuż całego wybrzeża, wrota przeciwpowodziowe na każdej z rzek, odciąć całą Zatokę Gdańską? Dlatego badane są zmiany w dłuższych perspektywach czasu.

Mówimy o zmniejszeniu zasolenia wód morskich, ale z drugiej strony mamy perspektywę suszy, o której mówią nie tylko naukowcy i ekolodzy.

To część tych samych zmian klimatu. Deszcz, który nie spadnie w Polsce, musi spaść gdzie indziej. Będziemy mieć sinice w Bałtyku, ale w obliczu braku wody dla rolnictwa i energetyki będzie to najmniejsze zmartwienie. Satelitarne pomiary ubytku wód na terytorium Europy wykazały, że ostatnie lata były najsuchsze w nowoczesnych dziejach kontynentu. Zniknęły megatony wody. Te satelitarne pomiary zgadzają się z innymi indeksami suszy.

Nie potrafimy zagospodarować opadów, które mamy?

Kiedyś uczyli na geografii, że jak są deszcze to jest mokro, a jak nie, to jest sucho. Indeksy suszy były tak naprawdę indeksami opadów. Tymczasem trzeba było wziąć pod uwagę jeszcze proces parowania i nowe badania już to uwzględniają. W cieplejszym świecie parowanie jest szybsze i jest go więcej. Latem paruje tyle wody, że obecne opady nie wystarczają, by uzupełnić jej zasób, a przecież wiosną praktycznie opadów w ogóle nie było. Główne zapasy wód gruntowych pochodzą ze śniegu, którego zimą też przecież nie mieliśmy.

Wszystko przez emisję gazów cieplarnianych?

Dalsze zmiany klimatu zależą od tzw. ścieżki emisji, czyli tego, ile będziemy spalać węgla. A tego nikt nie przewidzi, bo to właściwie sfera polityki, a nie nauki. Prawdą jest, że jeśli nie skasujemy energetyki węglowej to wszystkie prognozy, o których mówiliśmy, będą postępować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Spora przewaga PiS nad KO - sondaż

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie