Paweł Dawidowicz z Lechii Gdańsk na testach medycznych w Benfice Lizbona

Paweł Stankiewicz
Paweł Dawidowicz
Paweł Dawidowicz Tomasz Bołt/Polskapresse
Paweł Dawidowicz nie zagrał w sobotnim meczu Lechii Gdańsk z Piastem Gliwice, bo musiał pauzować za żółte kartki. Prawdopodobnie najbliższe mecze w zespole biało-zielonych będą zarazem jego ostatnimi. Jak się dowiedzieliśmy, Dawidowicz wraz ze swoim menedżerem Danielem Weberem poleciał w niedzielę do Lizbony na testy medyczne. Utalentowany pomocnik latem ma się przenieść do Benfiki.

Dawidowicz pierwsze mecze w T-Mobile Ekstraklasie zagrał pod koniec poprzedniego sezonu za kadencji trenera Bogusława Kaczmarka. U Michała Probierza stał się podstawowym piłkarzem biało-zielonych. Miał udaną rundę jesienną, imponował spokojem, bardzo dobrym odbiorem piłki. Oczywiście nie wszystko było idealnie, bo rozpoczęcie akcji ofensywnej nie wychodziło mu tak dobrze. Generalnie rozegrał bardzo udaną rundę, a nawet był oglądany przez poprzedniego trenera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika, ale też obecnego, Adama Nawałkę. Dużo mówiło się o tym, że pomocnik biało-zielonych trafi w najbliższym czasie do Borussii Dortmund. Przedstawiciele niemieckiego zespołu byli w Gdańsku, żeby oglądać Pawła. Na PGE Arenie pojawił się Michael Zorc, dyrektor sportowy Borussii. Podobno padały już nawet propozycje transferowe, które jednak nie zostały zaakceptowane przez włodarzy gdańskiego klubu. Piłkarz miał jednak być dalej pod obserwacją wicemistrzów Niemiec. W tym roku mniej mówiło się o transferze Dawidowicza, bo nie grał już tak dobrze jak jesienią.

- Niestety, ale żaden z młodych piłkarzy Lechii się nie rozwija. Jak zawodnik nie umie grać, to niech chociaż walczy. Byłem na meczu Lechii z Jagiellonią Białystok w Pucharze Polski i mogę powiedzieć, że Dawidowicz to się cofnął w rozwoju. Biega w rytmie walca, tak że w oldbojach nie miałby miejsca - krytycznie mówi Jacek Grembocki, były piłkarz Lechii.

Dawidowicz może mieć nieco słabszy okres w grze, ale nie zmienia to faktu, że jest piłkarzem bardzo uzdolnionym. I to nie przypadek, że interesują się nim znane kluby. Na jego transferze Lechia może zarobić, bo pomocnik ma ważny kontrakt do 30 czerwca 2016 roku. Klub z Lizbony byłby jednak skłonny wykupić Pawła i mógłby zapłacić nawet 2 miliony euro. A to nie wszystko, bo w grę wchodzą także bonusy w przypadku gry Dawidowicza w pierwszej drużynie Benfiki. Co więcej transfer byłby dobrym początkiem zapowiadanej współpracy pomiędzy Lechią i klubem z Lizbony. Do Gdańska mają trafiać piłkarze, którzy nie mieliby miejsca w pierwszym składzie Benfiki.

Szukasz więcej sportowych emocji?


POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic LG

Zgadzam się z Dzikim,trudno ale tak to będzie funkcjonować.

d
dziki

Pierwszy transfer i pierwsze prowizje dla nowych menedzerow klubu...
I taka bedzie rotacja....sprzedaz...kupno...prowizja...
Szkoda Lechii !

Dodaj ogłoszenie