Patrole lodołamaczy. Na Wisłę wyruszyły Puma i Manat. Prognozy nie wykluczają zagrożenia powodziowego

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Patrol lodołamaczy na dolnej Wiśle
Patrol lodołamaczy na dolnej Wiśle RZGW Gdańsk/Wody Polskie
Udostępnij:
Lodołamacze Puma i Manat ruszyły na patrol po Dolnej Wiśle. Prognozowana odwilż po okresie mrozów może przynieść zagrożenie powodziowe. Tworzące się w takich warunkach zatory spływającej kry mogą skutkować spiętrzeniem wód, m.in. przy ujściu Wisły. - Sytuacja na tym odcinku rzeki jest szczególnie istotna z uwagi na konieczność sprawnego i skutecznego odprowadzania kry ze Zbiornika Wodnego Włocławek – tłumaczą w Wodach Polskich.

Puma i Manat wyruszyły w rejs dziś (środa 29 grudnia) z przystani na Węźle Wodnym w Przegalinie. Najpierw sprawdziły odcinek Wisły w okolicach ujścia, następnie zawróciły w górę rzeki. Około południa zawinęły do przystani w Tczewie. Następnie obie jednostki ruszą w rejs powrotny do przystani w Przegalinie.

Patrol Pumy i Manata jest pierwszym od lutego tego roku rejsem lodołamaczy po Dolnej Wiśle w warunkach zimowych.

- Patrol Pumy i Manata nie jest akcją lodołamania, ma służyć ocenie sytuacji w korycie rzeki oraz sprawdzeniu w ruchu lodołamaczy – tłumaczą w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Gdańsku (część Wód Polskich). - Tor wodny Wisły często ulega zmianie, dlatego powinien zostać sprawdzony na wypadek ewentualnej akcji lodołamania. Oprócz oceny stanu toru wodnego przewidziane są próby manewrowe jednostek i testy systemów nawigacyjnych oraz łączności. Sytuacja na Dolnej Wiśle jest szczególnie istotna z uwagi na konieczność sprawnego i skutecznego odprowadzania kry ze Zbiornika Wodnego Włocławek.

Obecnie zagrożenia na odcinku dolnej Wisły nie ma (nie ogłoszono stanu pogotowia lodowego). Niemniej sytuacja hydrologiczna jest na bieżąco monitorowana. Wszystko z powodu prognoz zapowiadających odwilż. Zagrożenie powodziowe może się pojawić, gdy po okresie dłuższych chłodów nastąpi ocieplenie (odwilż powyżej zera st. C). Spływające gwałtownie w kierunku ujścia połacie lodu, jeśli będzie ich dużo, mogą zacząć się spiętrzać, tamując ruch wody.

- Zator taki może zablokować przepływ wody aż do samego dna rzeki. Grozi to podniesieniem poziomu wód i ich wystąpieniem z brzegów - tłumaczył Bogusław Pinkiewicz z Zespołu Komunikacji Społecznej i Edukacji Wodnej Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Lodołamacze ruszą do pracy w sytuacji gdy rozpocznie się spływ kry w dół Wisły i pojawi się ryzyko powstawania zatorów lodowych. Wtedy jednostki zostaną rozlokowane na stanowiska wyjściowe w Sobieszewie i Przegalinie. Stąd wyruszą na Wisłę gdy rozpocznie się akcja lodowa.

Wody Polskie, zarządzające flotą lodołamaczy rzecznych, już w połowie grudnia informowały o gotowości jednostek do akcji kruszenia zatorów lodowych (to tzw. zimowa osłona przeciwpowodziowa). Dwa dni temu w centrali WP zwołano specjalną naradę, w związku z prognozami pogodowymi. To właśnie wtedy zapadła decyzja o wysłaniu lodołamaczy na pierwsze patrole. Najpoważniejsza sytuacja jest na rzece Odrze (odcinkiem zarządza RZGW Szczecin), gdzie poziom wód sięga w dorzeczu stanów ostrzegawczych lub je przekracza. W okolicach jeziora Dąbie, na najbliższy czwartek, zapowiedziano akcję lodołamania.

Na odcinku Dolnej Wisły (w rejonie odpowiedzialności RZGW Gdańsk) stany wód są w przedziale niskim i średnim. Na odcinku Środkowej Wisły (RZGW Warszawa) z kluczowym Zbiornikiem Włocławskim, poziom wód nie przekracza stanów średnich (na rzece występuje lód brzegowy, bliżej środka koryta obserwowany jest tzw. śryż, który umożliwia swobodny przepływ wody). Na Bugu (RZGW Lublin) utrzymuje się pokrywa lodowa.

RZGW w Gdańsku dysponuje flotą dziewięciu lodołamaczy - czterema nowymi (Puma – tzw. lodołamacz czołowy, Narwal, Manat i Nerpa w listopadzie tego roku przeszły w Gdańsku ceremonię chrztu) i pięcioma lodołamaczami starszej generacji. Są to czołowy - Tygrys (rok budowy 1984) oraz liniowe: Rekin (1991 r.), Orka (1991r.), Foka (1988 r.) i Żbik (1989 r). Są to co prawda statki wyeksploatowane wieloletnią służbą, ale utrzymywane w dobrym stanie technicznym. W akcji zimowego utrzymania wezmą udział trzy z nich, a dwa, Tygrys i Żbik, pozostaną w rezerwie.

Na Dolnej Wiśle interwencja lodołamaczy za każdym razem rozpoczyna się od strony Zatoki Gdańskiej i postępuje w górę rzeki, by lód mógł swobodnie spływać od razu do morza. Pierwszy płynie najsilniejszy tzw. lodołamacz czołowy, który kruszy lodowy zator. Za nim poruszają się lodołamacze liniowe, które poszerzają "napoczęty" wyłom, rozbijają większe fragmenty kry, sprawiając, że te ponownie się nie łączą.

Zaśnieżona Wisła. Piękne zimowe zdjęcia z ujścia Wisły do Bałtyku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jest już nowy odcinek programu Fight Raport!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie