Pasztet trójmiejski

    Pasztet trójmiejski

    Maciej Wośko, redaktor naczelny "Polski Dziennika Bałtyckiego"

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Od dwóch lat, co kilka dni, co kilka tygodni, na łamach "Polski Dziennika Bałtyckiego" opowiadamy o metropolii trójmiejskiej.

    ramach akcji "3majmy się razem! Metropolia Trójmiasto" przedstawiamy wszystkie opinie - za i przeciw. Prowadzimy tę debatę w przekonaniu, że czas konkurencji między Gdańskiem, Gdynią i Sopotem trzeba jak najszybciej przekuć w czas współdziałania, by konkurować nie między sobą a z Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem i Śląskiem. Bo osobno wszyscy tę konkurencję przegramy.

    Od dwóch lat słyszymy też - "Po co nam ustawa o metropolii?", bo przecież doskonale współpracujemy… O! Mamy po wielu latach wspólny bilet…

    Jak współpracujemy w obrębie Trójmiasta, przekonaliśmy się jednak dobitnie podczas debaty na temat nowego lotniska w Gdyni.
    I podczas nazywania obwodnicy (przynajmniej w obrębie Gdańska) aleją Kazimierza Jagiellończyka. I podczas przygotowań do nigdy nie rozpoczętej wspólnej promocji walorów turystycznych Trójmiasta… Do tego można by dodać jeszcze hale sportowe i kilka drobiazgów, które udowodniły, że współpraca niewiele ma wspólnego ze współdziałaniem… Z zapowiadanej dobrowolnej współpracy samorządów wychodzi nam - jak często - pasztet. Ten trójmiejski na pociechę tylko doprawiony wspólnym biletem.

    Ale entuzjaści czekali jeszcze na ustawę o metropoliach. Ta miała - w założeniach - wskazać kolejne zyski z połączenia miast aglomeracji w jeden organizm miejski. Metropolię zarządzającą wspólnie nie tylko odpadami i komunikacją, ale współdziałający konglomerat miast i gmin, z dobrym źródłem finansowania. Po to - jak mówi prof. Kulesza - żeby współpracą zastąpić wyniszczającą konkurencję. I co? I wymienia wśród "pewniaków" Warszawę i Śląsk. Bez Trójmiasta. Bez metropolii nadbałtyckiej, gdańskiej, 3City, bez metropolii jakkolwiek zwanej, znajdującej się nad Zatoką Gdańską, tworzonej przez gminy współpracującej już Rady Metropolitalnej.

    Panowie prezydenci - czas uściski w blasku fleszy zamienić na skuteczny lobbing, bo najwyraźniej w Warszawie nikt o powstającej nad Bałtykiem metropolii nie usłyszał dość głośno. I będziemy niedługo konkurować już nie ze stolicą i Śląskiem, a z Rzeszowem, Zieloną Górą i Gorzowem Wielkopolskim.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo