Park Rady Europy w Gdyni wraca do spadkobierców. Decyzja NSA oznacza klęskę urzędników [zdjęcia]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Gdyńscy samorządowcy na terenie Parku Rady Europy planowali wybudować Forum Kultury, z nowym teatrem dramatycznym, mediateką i galerią sztuki Archiwum
Ostateczną i bolesną klęskę ponieśli gdyńscy samorządowcy w toczącym się od lat sporze ze spadkobiercami przedwojennych właścicieli o Park Rady Europy.

Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił dziś kasację miejskich prawników, podtrzymując wcześniejsze decyzje prezydenta Gdańska, wojewody pomorskiego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o zwrocie niemal całości gruntu w Śródmieściu spadkobiercom. Tym samym spór, toczący się od niemal piętnastu lat przed różnym instancjami, został rozstrzygnięty.

- Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie jest ostateczna - mówi mec. Michał Sowiński, z kancelarii Nowosielski i partnerzy, reprezentujący spadkobierców dawnych właścicieli. - Nie ma już od niej drogi odwoławczej.

Czytaj także: Park Rady Europy pozostanie w prywatnych rękach. Jest decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

Gdyńscy samorządowcy na terenie Parku Rady Europy planowali wybudować Forum Kultury za 200 milionów złotych, z nowym teatrem dramatycznym, mediateką i galerią sztuki.

Po wyroku NSA stało się jasne, że jeśli nadal chcą zrealizować ten pomysł, będą musieli wykupić grunt z rąk obecnych właścicieli. Taka transakcja może ich kosztować co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych.

Decyzja NSA ws. Parku Rady Europy. Stanowisko władz Gdyni

Do decyzji NSA odniosły się władze Gdyni.

"Gdynia chce by Park Rady Europy należał do mieszkańców - czytamy w piśmie przysłanym do redakcji. - Zamierza odkupić go od właścicieli. Dziś rano w Warszawie Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną gminy w sprawie postępowania o zwrot nieruchomości położonej pomiędzy ul. Armii Krajowej, Borchardta i Skwerem Kościuszki. Oznacza to, że gmina, która od początku postępowania stoi na stanowisku, iż cel wywłaszczenia został zrealizowany, wyczerpała wszystkie środki zaskarżenia. Stąd decyzja prezydenta miasta o przystąpieniu do negocjacji z właścicielami.

- Teren ten jest od kilkudziesięciu lat ważną częścią przestrzeni publicznej, miejscem wielu aktywności o charakterze publicznym i ogólnodostępnym, a obecnie także miejscem wypoczynku i rekreacji gdynian i turystów. Ten teren powinien pozostać własnością mieszkańców - mówi Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

Teren został nabyty przez Gdynię w 1966 roku, by zgodnie z planem zagospodarowania z 1962 roku udostępnić go mieszkańcom na cele rekreacyjno-kulturalne. Zdaniem miasta, cel wywłaszczenia został zrealizowany. Stanowisko gminy w przeszłości podzielał Wojewoda Gdański (utrzymując w 1994 r. w mocy decyzję Kierownika Urzędu Rejonowego o odmowie zwrotu), a następnie także Prezydent Miasta Gdańska, który od 2007 r. był organem prowadzącym postępowanie w I instancji - w 2009 r. oraz 2011 r. wydał decyzje o odmowie zwrotu nieruchomości. Dopiero w 2015 r., w wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy, Prezydent Miasta Gdańska, wykonujący zadania starosty z zakresu administracji rządowej orzekł o częściowym zwrocie nieruchomości, z wyłączeniem dróg publicznych. Gmina Miasta Gdyni, jako strona postępowania, wniosła odwołanie od ww. decyzji. W 2016 r. Wojewoda Pomorski, działając jako organ odwoławczy, uchylił decyzję organu I instancji i również orzekł o częściowym zwrocie nieruchomości. Na powyższą decyzję została przez Gminę złożona skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, który w 2017 r. skargę oddalił. Korzystając z przysługujących stronie uprawnień procesowych, Gmina Miasta Gdyni złożyła skargę kasacyjną."

Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śledź

To nie jest klęska urzędników.
Oni swoje zarobili, wraz z afilowanymi kancelariami obu stron.
To klęska mieszkańców miasta, których "wyryćkali" za ich własne pieniadze, demokratycznie wybrani przedstawiciele.
Wystarczyło nic nie robić w kierunku "realizacji celu wywłaszczenia".

c
ciemnyLud

Nieudolnie prowadzona sprawa to okazja do niezłego zarobku po obu stronach biurka. Przecież żyli na tym prawnicy 15 lat! I nie jest to jedyna taka sprawa. A grunt leży, jeść nie woła.
Sprawa nie została oparta o nieprawość wywłaszczenia a wykorzystano brak umiejętności/determinacji/chęci realizacji celu wywłaszczenia. Wywłaszczenia, które jako pojęcie i instrument istnieje we wszystkich cywilizowanych systemach prawnych.
Po przegranej batalii przejdzie się do następnego etapu, planu zagospodarowania. To pozwoli na bliższe i konkretniejsze "negocjacje".

n
niepoprawne

Prawo działa wstecz?

c
cierpliwy

oby tak dalej

Dodaj ogłoszenie