Paradoks! Grają słabo, ale i tak nadal pozostają faworytem

Paweł Durkiewicz
Udostępnij:
Obecny sezon to dla Asseco Prokomu pasmo rozczarowań. Brak awansu do euroligowego Top16, niespodziewane porażki w rundzie zasadniczej ekstraklasy, kompletnie nieudany debiut w Zjednoczonej Lidze VTB, przegrany Puchar Polski we własnej hali... Gdyńscy kibice są rozgoryczeni i obawiają się, że kolejnym elementem ponurej wyliczanki będzie utrata mistrzostwa Polski. Czy to możliwe? I dlaczego ekipa trenera Tomasa Pacesasa nie potrafi zagrać na miarę swojego wielkiego potencjału kadrowego?

Przy ocenianiu siły drużyn w grach zespołowych bardzo często zwraca się uwagę na tzw. chemię, czyli zgranie zespołu. Oprócz pozyskanego niedawno Qyntela Woodsa, w obecnej kadrze Asseco Prokomu jest aż 8 zawodników z ekipy, która niespełna rok temu wywalczyła historyczny awans do grona ośmiu najlepszych drużyn w Europie.

Realia tego sezonu okazały się brutalne. Bohaterowie z sezonu 2009/2010 nie prezentują nawet cienia formy z tamtego okresu. Tylko Ratko Varda i Daniel Ewing mieli dobre momenty (Varda został MVP jednej z kolejek fazy grupowej Euroligi), ale i ta dwójka gra obecnie co najwyżej przeciętnie. Ronnie Burrell stracił gdzieś swoją energię, a Jan-Hendrik Jagla w niczym nie przypominał skutecznego lidera reprezentacji Niemiec z zeszłorocznych mistrzostw świata. Wielkich postępów nie zrobili też Polacy, zwłaszcza Mateusz Kostrzewski, po którym spodziewano się dużo więcej.

Duże wahania formy są w tym sezonie bolączką każdego gracza gdyńskiej ekipy. Nie ma chyba w Gdyni koszykarza, który nie zostałby w tym sezonie skrytykowany przez trenera Pacesasa. Zarzuty Litwina z pomeczowych konferencji prasowych brzmią na ogół podobnie: "Gracz X nie zna lub wyłamuje się z taktyki" albo po prostu "nie funkcjonuje", co oznacza, że danego dnia spisał się słabo lub fatalnie. W niedotrzymywaniu założeń taktycznych przodowali Bobby Brown i JR Giddens, którzy mieli być wielkimi gwiazdami, a tymczasem szybko wylecieli z zespołu. Zawodzili Jagla i Mike Wilks i także stracili pracę. Zarzut o nieznajomość zagrywek spotkał po jednym z meczów ligowych nawet Adama Hrycaniuka, który gra w drużynie bez przerwy od 2008 roku.

Sam trener nie wie już, z czego wynikają fluktuacje formy koszykarzy. Metody pracy Pacesasa są znane i kontrowersyjne, jednak nikt nie ważył się ich podważać dopóty, dopóki w Gdyni były dobre wyniki. Teraz iście wojskowy dryl, jaki panuje w drużynie w czasie meczów, przestaje działać motywująco na graczy. Zawodnicy za każdy popełniony błąd otrzymują karę w postaci dosadnej reprymendy, po której spuszczają głowy.

Odkąd Pacesas przyjechał do Polski w 2001 roku, w każdym sezonie sięga po mistrzostwo, a teraz jest świadomy swojej silnej pozycji. Nad drużyną ma pełną kontrolę, co w obecnym trudnym momencie powinno być jego atutem. Można być pewnym, że nie pozwoli na strącenie Prokomu ze szczytu.
Powodem do optymizmu dla kibiców z Trójmiasta są trzej nowi gracze, którzy z każdym tygodniem powinni przynosić zespołowi coraz więcej pożytku. Po zażegnaniu problemów zdrowotnych i powrocie do pełni formy Woods powinien znów być najbardziej dominującym koszykarzem w polskiej ekstraklasie. Tommy Adams już w pierwszych występach w nowych barwach pokazał, że świetnie odnajduje się jako zmiennik dla Filipa Widenowa w roli klasycznego snajpera. I wreszcie nieco już zapomniany Krzysztof Szubarga. Choć reprezentacyjny rozgrywający pauzował od zeszłego lata z powodu kontuzji kolana i jego forma jest wielkim znakiem zapytania, można mieć nadzieję, że w fazie play-off będzie już godnym reżyserem akcji mistrzów Polski.

Nie jest powiedziane, że ekipa Asseco Prokomu szybko odnajdzie zagubioną formę i znów będzie miażdżyć każdego kolejnego rywala jak rozpędzony walec. Jednak faworytem do wygrania rozgrywek polskiej ekstraklasy wciąż pozostaje stary i targany kłopotami mistrz.

Najgorsze mecze Asseco Prokomu w obecnym sezonie

8 października 2010

Tauron Basket Liga: Zastal Zielona Góra - Asseco Prokom 76:61

Na inaugurację rozgrywek ekstraklasy do Zielonej Góry Asseco Prokom wysłał skład, w którym wiodące role mieli odgrywać Courtney Eldridge, Adam Łapeta oraz pozyskani hurtowo byli reprezentanci Polski: Robert Witka, Przemysław Frasunkiewicz czy Iwo Kitzinger. Efekt? Wyraźna przegrana i przypływ pokory.

18 listopada 2010

Euroliga: Maccabi Tel Awiw - Asseco Prokom 99:58

Mecz w Tel Awiwie, który obnażył słabości ekipy trenera Tomasa Pacesasa. Problemem dla graczy Asseco Prokomu było nawet wyprowadzenie piłki na pole ataku!

28 listopada 2010

Liga VTB: Asseco Prokom - Żalgiris Kowno 60:73

Kluczowym krokiem do Final Four VTB miała być wygrana we własnej hali z Żalgirisem. Zamiast sukcesu przyszło jednak kolejne rozczarowanie.

9 lutego 2011

Liga VTB: Asseco Prokom - Chimki Moskwa 57:86

Mimo że stawką przedostatniego meczu mistrzów Polski w VTB był tylko prestiż, trener Pacesas zapowiadał ambitną walkę o wygraną. Wicemistrzowie Rosji od początku zdominowali boiskowe wydarzenia. Gdynianie nie robili zbyt wiele, by przeszkadzać im w grze. Wielu kibiców już w przerwie opuściło gdyńską halę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie