Palikot rzuca rękawicę

    Palikot rzuca rękawicę

    Barbara Szczepuła, publicystka

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Na świecie szaleje kryzys, a politycy polscy tracą czas i energię na przepychanki. Jedyne pocieszenie, że nie odbiegamy od średniej światowej. W USA na przykład głównym tematem debat nie jest kryzys finansowy, który przelatuje jak huragan nad globem, ani nawet ciemnoskóry prezydent elekt.
    Całe Stany Zjednoczone Ameryki, od Alaski do Florydy i od Nowego Jorku po Los Angeles, zastanawiają się, jakiego psa kupi Barack Obama swoim córkom. No, ale premier Tusk przejął się kryzysem i zachęca do pokoju. Macha gałązką oliwną. Proponuje prezesowi PiS oraz prezydentowi RP rozejm.

    Z odpowiedzią pospieszył prezes Kaczyński: - Można zacząć mówić o rozejmie, jeśli Platforma wyrzuci posła Janusza Palikota z partii, a Stefana Niesiołowskiego odwoła z funkcji marszałka Sejmu. A co będzie, gdy prezes Kaczyński zażąda potem odwołania Radosława Sikorskiego, którego nie lubi jego brat, a wreszcie samego Donalda Tuska, za którym - o czym wie każde dziecko - nie przepadają obaj panowie K.


    Jak długo można znosić te wilcze oczy, na które zwróciła uwagę przenikliwa, dziś niestety, nieco zapomniana, posłanka PiS Nelly Rokita? Któż zresztą wie, jakie jeszcze nazwiska znajdują się na krótkiej liście pana prezydenta? A jaką listę ma jego brat? Krótszą czy dłuższą? Tak czy inaczej Palikot i Niesiołowski, dla dobra Rzeczypospolitej, będą musieli odsunąć się w cień. Najlepiej na jakieś podwórko.

    Tymczasem Janusz Palikot zadeklarował publicznie, że on wystąpi z partii sam i nawet złoży mandat poselski, gdy PiS poprze projekty ustaw PO, a pan prezydent je podpisze. Szczególnie chodzi mu o ustawę zdrowotną i emerytury pomostowe. Dał słowo honoru i zapowiedział, że dotrzymanie słowa gwarantuje całym swoim majątkiem. A ma co stracić. Czy panowie K. podniosą rękawicę?

    Wróćmy jeszcze do Ameryki. Prezydent George W. Bush ma się spotkać ze swym rosyjskim odpowiednikiem Dmitrijem Miedwiediewem przy okazji szczytu Forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC), który odbędzie się w ten weekend w Peru. Czy George W. wie, co robi? Wszyscy pamiętamy, co wynikło z wyjazdu naszego premiera na szczyt Ameryka Południowa - Unia Europejska.

    Do dziś znani dziennikarze oraz politycy opozycji zaśmiewają się do łez i nazywają go "Słońcem Peru". Ale może i lepiej, że Bush z Miedwiediewem też pojadą w Andy? W końcu co trzy słońca Peru, to nie jedno.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo