Pacjenci mogą być ewakuowani

    Pacjenci mogą być ewakuowani

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jeśli do początku przyszłego tygodnia przy łóżkach niepełnosprawnych pacjentów z Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Gdańskiego Centrum Rehabilitacji w Dzierżążnie nie pojawią się dodatkowe pielęgniarki - placówka zostanie zamknięta przez wojewodę pomorskiego. Taką informację przekazał oficjalnie w piątek po południu, po nagłej kontroli w Dzierżążnie, dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki.
    - Podejmiemy wówczas decyzję o ewakuacji pacjentów - mówi dr Karpiński.
    Wczoraj ujawniliśmy szokujące informacje o pomorskim szpitalu, który w ostatnich miesiącach zamienił się w "umieralnię".

    W ZOL, mieszczącym się w Gdańskim Centrum Rehabilitacji w Dzierżążnie koło Kartuz od początku roku zmarło już 39 pacjentów, więcej niż przez cały rok 2007. Przyczyną może być brak pielęgniarek i salowych.

    Na 76-łóżkowym oddziale, gdzie leżą ludzie niepełnosprawni, wymagający stałej pielęgnacji, karmienia, wysadzania, dyżurują - po 12 godzin - zaledwie dwie pielęgniarki. Nie mają sił ani możliwości wyprowadzania chorych do toalety, więc wszystkim pacjentom zakładać muszą pampersy. Jak przyznała Teresa Malek, oddziałowa Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, zdarza się, że pielęgniarki dopiero po dłuższym czasie zauważają, że nastąpił zgon podopiecznego...

    W lipcu, po skargach rodzin pacjentów i spektakularnej rezygnacji z pracy nadzorującego od strony medycznej prof. Leszka Bieniaszewskiego z AMG, wojewódzki konsultant ds. pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych, Irena Samson, przeprowadziła w Dzierżążnie kontrolę. Wnioski z kontroli zaniepokoiły lekarza wojewódzkiego, który poprosił Urząd Marszałkowski o pilną reakcję.

    Gdańskie Centrum Rehabilitacji od stycznia zarządzane było przez dyrektora Andrzeja Steczyńskiego (obecnie na urlopie) z odległego o ponad 50 km szpitala w Kościerzynie. Formalnie od sierpnia br. placówka ta jest już częścią kościerskiego szpitala. W borykającym się z trudnościami finansowymi GCR pół roku temu rozpoczęto redukcję personelu. Najpierw zwalniano pielęgniarki i salowe. Te, które zostawały, zmuszone były nawet do 24-godzinnych dyżurów.

    - Zapoznałam się z artykułem w waszej gazecie i podjęłam decyzję o wszczęciu postępowania sprawdzającego w tej sprawie - mówi Hanna Puzdrowska, zastępca prokuratora rejonowego w Kartuzach. - Zbadamy, czy w placówce w Dzierżążnie nie doszło do zagrożenia bezpieczeństwa pacjentów oraz naruszenia praw pracowniczych. Po przeanalizowaniu materiałów pod koniec przyszłego tygodnia zastanowimy się, czy nie wszcząć dochodzenia.

    Wczoraj nadal w 76-łóżkowym ZOL dyżurowały tylko dwie pielęgniarki. Jednak Leszek Czarnobaj, pomorski wicemarszałek odpowiedzialny za placówki służby zdrowia zapewnił nas, że robi się wszystko, by nie doszło do ewakuacji pacjentów.

    - Zgłosiły się już do pracy dwie panie, trwa poszukiwanie kolejnych - wyjaśnia marszałek Czarnobaj. - W razie potrzeby część personelu zostanie ściągnięta z Kościerzyny. Proszę mi wierzyć, że najgorsze już jest za nami.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    !!! ABSURD !!!

    Lepery (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 32 / 33

    Glupoty wypisujecie . Zacznijmy od tego ze w szpitalu tym pracuja glownie ludzie z wieloletnim starzem .. Co to oznacza , to ze maja ogromny zasob wiedzy praktycznej w swojej dziedzinie . No a le...rozwiń całość

    Glupoty wypisujecie . Zacznijmy od tego ze w szpitalu tym pracuja glownie ludzie z wieloletnim starzem .. Co to oznacza , to ze maja ogromny zasob wiedzy praktycznej w swojej dziedzinie . No a le nie tylko , przez te wszystkie lata , gdy szpital chylil sie ku upadkowi byli zmuszeni za psie pieniadze harowac jak woly . Nie od dzis judzi na zolu umieraja , wiekszosc z nich jest przyworzona przez rodziny ktore zaplanowaly sobie wakacje "bez dziadkow" . W okresie letnim zawsze wiecej pacjetow w podeszlym wieku umiera . Nie radza sobie z upalami a co w takiej sytuacji maja zrobic pielegniarki , ktore tak naprawde nie sa od tego ? Takimi chorymi powinny sie zajmowac salowe . Nie stety nasza sluzba zdrowia wydzi wine w braku pielegniarek , a przcierz to salowe powinny zmieniac pampersy , chodzic z pacjetami do ubikacji , dbac o chigiene podopiecznych .Jacy pacjeci trafiaja na zol ? Od 40 tego roku zycia w gore , wiekszosc pacjetow to ludzie starsi ktorym rodziny nie moga zapewnic opieki w domu . Sa to ludzie umierajacy . Ludzie ktozy ''moga '' umrzec na zolu , nikt zdrowy kto jest w pelni sil nie trafia na taki oddzial . Prawda jest taka ze koscierzyna tylko zyska na Dzierzaznie . Ludzie boja sie prywatyzacji , a to jest strach przed nieznanym . Bo nikt nie wie gdzie bedzie potem pracowal (czy na wielkim zolu?) i za jakie pieniadze . Ja rozumiem ze szpital na peryferiach ale pielegniarka ktora zarabia kolo 1000 zl a ma zapier****c z pampersami(czego nie powinna robic) albo rehabilitant karmiacy lyzeczka pacjeta to moze wygladac jak parodia szpitala . Ludzie badzmy ludzmi , XX wiek hellooool ! O przekretach i zwolnieniach nie chce mi sie pisac :/ Szpital ten musi istniec w mniej wiecej takiej formie jak obecnie . Dlaczego ? Prosze sie spytac pacjetow . Jest pieknie polozony , wyspecjalizowana kadra (z wieloletnim doswiadczeniem ) , dobry sprzet . Szkoda moich wypocin , mam nazieje ze po prostu bedzie dobrze :)

    Pozdrawim :)zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo