Oświatowa Solidarność napisała list do premiera. Żąda odwołania ministra edukacji Przemysława Czarnka

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
fot. Robert Woźniak
Udostępnij:
Krajowa Sekcja Nauki i Oświaty NSZZ "Solidarność" domaga się dymisji ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Napisała w tej sprawie list do premiera. Polityka ministra, według związkowców, "prowadzi do destrukcji systemu edukacji w Polsce oraz degradacji zawodu nauczyciela". Minister Przemysław Czarnek odpowiada: "Zamiast manipulacji faktami lepiej wrócić do rozmów".

„Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek prowadzi od dwóch lat politykę pozorowanego dialogu społecznego, która prowadzi do destrukcji systemu edukacji w Polsce oraz degradacji zawodu nauczyciela" – napisali związkowcy w liście do szefa rządu.

Wskazują w liście, że minister „zaproponował podwyżkę wynagrodzenia nauczycieli w zamian za m.in. zwiększenie pensum minimum o 4 godziny, zobowiązanie nauczycieli do realizacji nieodpłatnie 8 tzw. godzin karcianych, uchylenie niektórych dodatków oraz ograniczenie świadczeń z ZFŚS. (…) Zwiększenie czasu pracy wiązałoby się ze zwolnieniem ok. 60 tys. nauczycieli oraz całkowitym chaosem w tych placówkach oświatowych, gdzie nauczyciele łączą etaty w kilku szkołach celem wypracowania pełnego etatu”.

Związkowcy zauważyli, że w sytuacji galopującej inflacji i zwiększenia zadań pracownikom oświaty w ostatnich dwóch latach, waloryzacja płac powinna wynosić przynajmniej 15 proc.

Zaznaczyli też, że wielokrotnie apelowali do rządu o merytoryczną debatę na temat kształtu polskiej oświaty, zwracając uwagę na niezrozumiałe, kontrowersyjne i szkodliwe decyzje Ministerstwa Edukacji i Nauki. Przeanalizowali okres od 2019 roku, kiedy to – jak przypominają - podpisali porozumienie z rządem.

- Niosło ono nadzieję na zmiany systemu wynagradzania nauczycieli. Niestety, obecnie sytuacja nawet pogorszyła się, czara goryczy się przelała – stwierdził na konferencji prasowej Ryszard Proksa, przewodniczący oświatowej "S”. - Nauczycielom stażystom podniesiono płacę o 4,4 proc. tylko po to, by nie zarabiali poniżej najniższej krajowej. Ponadto, w projekcie reformy Karty Nauczyciela resort edukacji chce, by nauczyciele ewidencjonowali na piśmie to, co robili od zawsze – zauważył Ryszard Proksa.

- Trudno zgodzić się ze stwierdzeniem ministra, że tylko młodym należy podnieść płacę - mówił z kolei Roman Laskowski z oświatowej Solidarności. - Nie docenia on tych, którzy pracują ciężko od 20, 30 lat. Jeśli mówi, że podwyżka spowoduje chęć wstąpienia do zawodu, to myli się. Przecież dla ludzi liczy się też to, co będzie za kilkadziesiąt lat – dodał Laskowski.

Solidarność wskazała też, iż minister Czarnek w czasie ostatniego spotkania z przedstawicielami Sekcji wyraził pogląd, że „w Polsce jest za dużo nauczycieli”. Solidarność odpowiada tak: „Brak działań ze strony MEiN w przedmiocie niedoboru nauczycieli może doprowadzić do nieodwracalnych szkód w poziomie wykształcenia uczniów i uczennic oraz negatywnie wpłynąć na realizację prawa do nauki (art. 70 Konstytucji)”.

Nauczyciele zrzeszeni w Solidarności zwrócili też uwagę na to, że strona rządowa nie odniosła się do zgłaszanej trzy lata temu przez nich propozycji, by powiązać wynagrodzenia nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej.

Szef resortu edukacji i nauki odpowiedział związkowcom w mediach społecznościowych:

„Karty na stół. Propozycja była następująca: Podwyżka wynagrodzeń o 36 proc., 22 godziny pensum, przy debiurokratyzacji i uproszczeniu awansu zawodowego, 3 lata okresu przejściowego z pensum 18/22, emerytura po 20 latach pracy przy tablicy, 2h dyżuru tygodniowo (a nie 8h karcianych). Od 2024 gwarancja wzrostu wynagrodzeń o min. 50 proc. wzrostu średniej krajowej. Zamiast manipulacji faktami lepiej wrócić do rozmów wraz z samorządami. Zapraszam " - stwierdził minister Czarnek we wpisie na Twitterze resortu edukacji i nauki.

Przypomnijmy. Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało kolejne zmiany w Karcie Nauczyciela. Zgodnie z projektem, awans zawodowy nauczycieli będzie się składał z dwóch stopni — nauczyciela mianowanego oraz nauczyciela dyplomowanego. Według projektu nauczyciele nieposiadający stopnia awansu zawodowego mieliby otrzymać od września średnie wynagrodzenie wynoszące 120 proc. kwoty bazowej, określanej dla nauczycieli corocznie w ustawie budżetowej (kwota bazowa to obecnie 3693,46 zł brutto).

Projekt przepisów zakłada też, że nauczycielom dojdą dodatkowe godziny — tzw. karciane lub "czarnkowe". Przygotowanie do zawodu nauczyciela ma trwać 3 lata i 9 miesięcy, po których kandydat na nauczyciela będzie przystępował do egzaminu na pierwszy stopień awansu zawodowego – nauczyciela mianowanego.

W maju średnie wynagrodzenia nauczycieli wzrosły o 4,4 proc. (podwyżki nauczyciele mają otrzymać do końca czerwca). Według związkowców (ZNP, Solidarności i Forum Związków Zawodowych), podwyżki są „żenująco niskie” wobec wysokiej inflacji.

- Podwyżka wynagrodzeń o 4,4 proc. jest nieakceptowalna przez środowisko nauczycielskie. Ten wskaźnik jest zdecydowanie poniżej faktycznej inflacji i nie uwzględnia niekorzystnych zmian podatkowych – uważa Sławomir Wittkowicz z sekcji oświatowej Forum Związków Zawodowych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rząd przyjął kolejne rozwiązania dla uchodźców z Ukrainy

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie