Ostry konflikt pomiędzy pracownikami i nową prezes szpitala w Pucku Weroniką Nowarą

Magdalena Gębka-Scuffins
Wraz z nowym prezesem Szpitala Puckiego, Weroniką Nowarą, pojawiła się nadzieja, że placówka zacznie stawać na nogi: wydostanie się z długów i wzrośnie jakość opieki nad pacjentami. Ale związki zawodowe szpitala w Pucku nie zgadzają się z polityką pracy narzucaną przez prezes Nowarę. Dlaczego?

Ostre kadrowe roszady w Szpitalu Puckim, fatalna komunikacja między szefostwem a pracownikami, higiena pod psem - tak pucka lecznica wygląda w ocenie związków zawodowych.

Starosta Jarosław Białk, który czynnie uczestniczy w sprawach związanych ze Szpitalem Puckim, uważa, że takie sprawy powinny być załatwiane wewnątrz placówki i nie powinny docierać do mediów.

Pacjentów nie powinny obchodzić niesnaski pomiędzy personelem placówki medycznej, a wszelakie spory powinny być rozwiązane pomiędzy stronami

- powiedział w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim.

Część personelu szpitala w Pucku głośno wyraża niezadowolenie ze zmian wprowadzanych przez władze placówki. Inni milczą, ale po cichu popierają zdanie koleżeństwa.

Gdybyśmy widzieli, że działania pani prezes idą w dobrym kierunku i chcą rozwijać szpital, to byśmy ponieśli tego konsekwencje finansowe i siedzielibyśmy cicho, ale obecna prezes jest osobą, z którą ciężko się porozumieć, przez co dużo osób się zwalnia

- wyjaśnia Izabela Kupska-Topór, przewodnicząca związków zawodowych NSZZ Solidarność oddziału w Szpitalu Puckim.

Szpital Pucki: zadłużenie na ponad 3 mln zł

W październiku 2018 pucka lecznica była mocno zadłużona. Dług przekroczył milion złotych w rozliczeniu rocznym, a w rozliczeniu ogólnym ponad 3 mln zł.

Jak obejmowałam stanowisko prezesa, szpital miał zadłużenie (za 9 miesięcy) ponad 1 mln 100 tys. zł, a na koniec roku minus 1 mln 230 tys. - tłumaczy prezes Weronika Nowara. - Mówię oczywiście o działalności bieżącej.

Rok później - jak oficjalnie poinformował starosta powiatu puckiego - saldo drastycznie się poprawiło i w rozliczeniu bieżącym oscylowało wokół kwoty 50 tys. zł na plusie. To oznacza, że ogólny dług szpitala nie wzrósł.

Czy poprawa szpitalnych finansów to zasługa nowej prezes Weroniki Nowary i zmian, które wprowadza? Wg. starosty puckiego nie można mieć wątpliwości.

- Mamy i konsekwentnie realizujemy konkretne plany rozwojowe Szpitala Puckiego - mówi Jarosław Białk. - Pani Weronika Nowara została powołana na stanowisko prezesa, by zająć się jego bieżącym funkcjonowaniem i uporządkowaniem finansów lecznicy.

Jesteśmy przedstawiani jako buntowniczy personel, który po prostu nie słucha się nowej pani prezes. Każda komórka w szpitalu jest naruszona, albo ktoś odszedł, albo został zwolniony.

- mówi Izabela Kupska-Topór. - Związki wyraziły zgodę na rezygnację z funduszu socjalnego za rok 2019, co zaoszczędziło szpitalowi ponad 200 tys. zł, po prostu poszliśmy na rękę pani prezes, bo wiemy, jaka jest sytuacja szpitala - tłumaczy przewodnicząca związków szpitala w Pucku. - Więc nie można powiedzieć, że my nie chcemy współpracować.

Wśród pracowników zawrzało. Nie zamierzają siedzieć bezczynnie i wystosowali petycję, w której domagają się podjęcia stanowczych kroków przez starostę i radę nadzorczą Szpitala Puckiego.

- Chcemy być szanowani i traktowani normalnie - mówi przedstawicielka pracowników należących do związków zawodowych w Szpitalu Puckim. Brak oczekiwanej reakcji ze strony starosty powiatu puckiego pozostawił związkowców z wieloma pytaniami. Co teraz?

Jak czytamy:

Nie możemy biernie przyglądać się zmianom w modelu zarządzania prowadzącym do chaosu informacyjnego i organizacyjnego mającym negatywny wpływ na obsługę pacjenta i atmosferę w miejscu pracy.

Widząc również brak konstruktywnej współpracy i dialogu pomiędzy zarządem szpitala a pracownikami, oraz bagatelizowanie konfliktu toczącego się pomiędzy pracownikami i prezes Szpitala Puckiego chcielibyśmy prosić (...) o stanowcze i konkretne działania mające na celu poprawę funkcjonowania naszego szpitala

- to część treści petycji, pod którą miało podpisać się 140 pracowników placówki, w tym lekarzy i ordynatorów.

Jednak wystosowany do starosty powiatu puckiego list nie przyniósł długo oczekiwanej przez związki ze Szpitala Puckiego reakcji.

Nasza petycja została całkowicie zlekceważona przez Starostwo Powiatu Puckiego - mówi Izabela Kupska-Topór. - Pan starosta nie przyjmuje tego do wiadomości, bo chciałby nazwiska tych osób, które się podpisały, a ludzie się boją i nie chcą, żebym je przekazała.

Jak informuje nas przewodnicząca związków zawodowych Szpitala w Pucku, w związku z brakiem reakcji władz placówki, związki wysłały list z informacją o ich sytuacji do wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha, a także złożyły zawiadomienie na prezes Weronikę Nowarę do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Teraz, uzbrojeni w resztki cierpliwości, czekają na odpowiedzi z tych instytucji.

Szpital Pucki z zewnątrz: szczury, burkliwi lekarze oraz...

Opinia pacjentów o puckiej lecznicy niebezpiecznie zaczyna spadać. Ci nie stronią od historii rysujących raczej słaby obraz szpitala - choć z reguły personaliów do oficjalnego użytku podawać nie chcą. Dlaczego? W raczej małym środowisku, jakim jest powiat pucki, boją się ewentualnych reperkusji ze strony lekarza bądź pielęgniarki, na których właśnie się poskarżyli. Wśród chorych przeważają historie o burkliwych, niecierpliwych, zapominalskich lekarzach i pielęgniarkach niemających czasu nawet podać szklanki wody.

Mamy dobry sprzęt w szpitalu, tylko nie ma ludzi, którzy mogliby na nim pracować - tłumaczy Izabela-Kupska-Topór. - Dopóki nie stworzymy przyjaznej, dobrej atmosfery, nie zdobędziemy nowych fachowców.

Część historii znalazła pokrycie po głośnym konflikcie prezes Szpitala Puckiego i Beaty Wilichnowskiej, pielęgniarki epidemiologicznej i zastępcy przewodniczącej związków zawodowych w Szpitalu Puckim, która obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. We wrześniu 2019 otrzymała wypowiedzenie z pracy (obecnie oczekuje na decyzje sądowe w tej sprawie). Potem zdecydowała się opowiedzieć o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami szpitala w Pucku. M.in. o szczurach znajdowanych w łazienkach, skandalicznym remoncie oddziału, stylu przyjmowaniu pacjentów, czy wielu niesprawiedliwych - jej zdaniem - zwolnieniach.

- Pani Wilichnowska szkodzi wizerunkowi szpitala. Pokazuje same wady, i to takie, które ciągną się od lat, notabene za niektóre odpowiadała, a milczy na temat dobrych rzeczy. Sytuacja ze szczurem została wykreowana przez panią Wilichnowską poprzez publikację zdjęcia i wywiady w mediach społecznościowych, co zaskutkowało kontrolą sanepidu, która nie potwierdziła zarzutów. Dlaczego tak robi? Nie wiem - mówi Wioleta Hildebrandt, dyrektor szpitala w Pucku. - W ciągu jednego roku Szpital Pucki miał 17 kontroli: z Sanepidu, PiPu, NFZ, Urzędu Marszałkowskiego.

Część z nich była zaplanowana, część niezapowiedziana, część z powodu doniesień złożonych przez panią Wilichnowską.

Zależy mi, aby sytuacja szpitala się poprawiła, aby podnieść jakość usług świadczonych i polepszyć podejście do pacjenta. W szpitalu pracuje wiele osób, które bardzo się starają, angażują w swoją pracę i szanują pacjenta - mówi Weronika Nowara, która tłumaczy, że chce zmienić nie tylko to, ale także wizerunek szpitala na zewnątrz.

- Do tej pory niektórzy zadają mi pytanie: jak się pracuje w czasach PRL? w odniesieniu do pracy w Szpitalu Puckim - mówi obecna prezes. - Ja chcę to zmienić, chcę wprowadzić szpital w 21 wiek. Tego nie da się zrobić od razu i bez zaangażowania większej, a najlepiej całej ekipy szpitalnej, ale od czegoś trzeba zacząć, a i niestety nie wszystkim zmiany będą się podobać.

Szpital Pucki i jego przyszłość: chcą wydać 25 milionów zł.

Starosta powiatu puckiego ma nadzieję, że zwaśnione strony porozumieją się i wewnętrzne konflikty w Szpitalu Puckim zostaną rozwiązane, co pozwoli spokojniej realizować plany związane z rozwojem placówki.

- W najbliższych 5-6 latach zaplanowaliśmy kolejne bardzo ważne inwestycje dla szpitala puckiego, które pochłoną kwotę ok. 20-25 milionów złotych - mówi Jarosław Białk. - To m.in. budowa nowego bloku operacyjnego, wyceniana na około 14 mln zł, termomodernizacja obu budynków z wymianą mediów i zagospodarowanie terenu wokół placówki.

Prezes Weronika Nowara nie jest pierwszym szefem Szpitala Puckiego. Wcześniej kierowali nim m.in.: Danuta Ceszke, Ewa Bonk-Woźniakiewicz, Bogdan Łęski, Remigiusz Loroch. Ogółem, w ciągu 20 lat funkcjonowania na kierowniczym stanowisku przewinęło się 9 nazwisk.

- W tym samym czasie np. sąsiedni szpital w Wejherowie ma jednego prezesa, a problemy bardzo podobne i potrafią razem przez nie przejść – mówi starosta Jarosław Białk.

Dwa lata w kolejce do lekarza

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
5 lutego, 19:21, Pacjent:

Póki będzie rządził stary burmistrz w Radzie i ten Starosta nic się nie zmieni i nadal będzie bajzel.Dbają o własne stołki

Jo, jo :P a może dają przyzwyzwolenie na zrobienie porządku to się niektórym (od których wreszcie zaczęto coś wymagać) się nie podoba... no i kwiczą ;)

P
Pacjent

Póki będzie rządził stary burmistrz w Radzie i ten Starosta nic się nie zmieni i nadal będzie bajzel.Dbają o własne stołki

G
Gość
17 stycznia, 13:52, Gość:

Stare pielegniarki się burzą, bo nie chce im się pracować.

Stary to może ty jesteś idioto.

g
gosc

Pewnie z pisowskiego nadania i chce żeby jej się wszyscy kłaniali i poważali tylko dla tego że z pisu nadania.

G
Gość

Stare pielegniarki się burzą, bo nie chce im się pracować.

Dodaj ogłoszenie