Osamotniona wobec okrucieństwa

Krystyna Kmiecik-Baran, psycholog społeczny
Krystyna Kmiecik-Baran
Krystyna Kmiecik-Baran
Z prof. Krystyna Kmiecik Baran, psychologiem społecznym, prorektor Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej rozmawia Dorota Abramowicz

Niektórzy twierdzą, ze dramat piętnastolatki z Trąbek Wielkich to kopia tragicznych wydarzeń sprzed 6 lat, gdy zginęła inna gimnazjalistka, 14-letnia Ania. Zgadza się pani z tą opinią?
Nie wiem dokładnie, czy dziewczynka z Trąbek Wielkich została skrzywdzona, czy to tylko plotka. Ten przypadek pokazuje jednak, jak mści się brak natychmiastowej pomocy dziecku. Kiedy młoda osoba pada ofiarą społecznego ostracyzmu, przemocy lub bolesnych plotek, stosowane są co najwyżej długotrwałe procedury. Spotkania dyrektor - wychowawca, pedagog, pogadanki, negocjacje. To trwa, a w tym samym czasie krzywdzone dziecko jest osamotnione, pozostawione same sobie.

Kiedy powinna zostać udzielona pomoc?
Natychmiast! Podczas pobytu we Francji, przed osiemnastoma laty widziałam, jak tam działają procedury pomocy kryzysowej. Udziela się jej w ciągu pierwszych dziesięciu minut od stwierdzenia, że dziecku mogła stać się krzywda.

Nawet jeśli jest to tylko podejrzenie krzywdy?
Oczywiście. Wiadomo, że młody człowiek musi uporać się z nieznaną sytuacją. Trzeba zrobić wszystko, by nie pojawiło się u niego poczucie winy za to, co mu zrobiono lub próbowano zrobić. Tu pomoc przyszła za późno.

Nie do końca wyjaśniona sprawa zaczęła żyć jako wiejska plotka.Wiedziało o niej - służbowo - wąskie grono: nauczyciele, kurator sądowy, prokuratura. Ktoś zdradził jako pierwszy, ktoś powtórzył. Plotka może zabić?
Jak widać, może. Ci, którzy przekazali pogłoski prawdopodobnie byli przekonani, że czynią to "dla dobra publicznego", może chcieli przez to coś zmienić.

Są winni?
Tak. Niestety, bardzo skrzywdzili dziewczynkę, ujawniając informację, którą należało traktować jak tajemnicę lekarską. I w tym momencie należy wrócić do początku naszej rozmowy - gdyby natychmiast po zarejestrowaniu spotkania z nauczycielem dziewczynka została objęta błyskawiczną i długotrwałą zarazem pomocą, nie byłaby tak osamotniona wobec okrucieństwa plotkarzy.

Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
belfer
Na mój gust to wszystko to podzwonne tej oszalałej hiperpoprawności politycznej i widzenia wszędzie grasujących hord pedofilów- teraz nauczyciel nie może porozmawiać z uczniem w cztery oczy, bo jakiś nawiedzeniec oskarży go o molestowanie. Pół biedy jeśli to nauczycielka rozmawia, gorzej jeśli mężczyzna. I cóż się dziwić, że faceci uciekają z zawodu?
Nie można opieprzyć publicznie, bo się rani ego ucznia. Nie można w 4 oczy, bo się molestuje (uczniowie też potrafią wykorzystywać wszechogarniającą paranoję i podejrzliwość) Nie można przytulić malucha, ani pogłaskać po głowie. Do diabła, za tym wszystkim stoją ci chorzy paranoicy od psychoanalizy, zbijający fortunę na pseudonaukowych koncepcjach i udzielaniu wywiadów. Może byśmy tak bardziej ufali ludziom, zamiast podejrzewać wszystkich o wszystko? Obyłoby się bez takich tragedii. Jeśli oczywiście, spowodowana ona była właśnie tą przyczyną- plotkami.
B
Belfer.
Na mój gust to wszystko to podzwonne tej oszalałej hiperpoprawności politycznej i widzenia wszędzie grasujących hord pedofilów- teraz nauczyciel nie może porozmawiać z uczniem w cztery oczy, bo jakiś nawiedzeniec oskarży go o molestowanie. Pół biedy jeśli to nauczycielka rozmawia, gorzej jeśli mężczyzna. I cóż się dziwić, że faceci uciekają z zawodu?
Nie można opieprzyć publicznie, bo się rani ego ucznia. Nie można w 4 oczy, bo się molestuje (uczniowie też potrafią wykorzystywać wszechogarniającą paranoję i podejrzliwość) Nie można przytulić malucha, ani pogłaskać po głowie. Do diabła, za tym wszystkim stoją ci chorzy paranoicy od psychoanalizy, zbijający fortunę na pseudonaukowych koncepcjach i udzielaniu wywiadów. Może byśmy tak bardziej ufali ludziom, zamiast podejrzewać wszystkich o wszystko? Obyłoby się bez takich tragedii. Jeśli oczywiście, spowodowana ona była właśnie tą przyczyną- plotkami.
w
www
instytucje i osoby, które mają pomóc dziecku nie współpracują ze sobą
Dodaj ogłoszenie