Opłatek nie jest zwykłym towarem. Nie można go kupić w supermarkecie. Musi być pobłogosławiony

Agnieszka Kamińska
Polskapress
Łamiąc się opłatkiem na początku wieczerzy wigilijnej, nie tylko składajmy sobie życzenia, ale też wybaczajmy. Bądźmy dla siebie dobrzy jak chleb...

Bez łamania się opłatkiem, któremu towarzyszy składanie życzeń, wielu z nas nie wyobraża sobie Wigilii. To jeden z najważniejszych świątecznych symboli w Kościele, ma bezpośrednie odniesienie do zbawczej tajemnicy Bożego Narodzenia. Dzieląc się opłatkiem, zgodnie z tradycją, wybaczamy sobie wzajemnie urazy i prosimy o wybaczenie.

Czytaj także

Dziś opłatek bez trudu kupimy w galerii handlowej, na bazarze czy przez internet. Biskupi od lat apelują jednak, że opłatek, który spocznie na wigilijnym stole, wcześniej musi pobłogosławić kapłan.

Kilka dni temu Konferencja Episkopatu Polski wydała oświadczenie w tej sprawie. Czytamy w nim m.in.: „Ocalmy piękną tradycję wieczerzy wigilijnej i dzielmy się pobłogosławionym opłatkiem. Zadbajmy o duchowy wymiar świąt Bożego Narodzenia”. Z kolei rzecznik episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik wskazał, że opłatek to nie towar na sklepowej półce czy zwykły przedmiot, i przypomniał słowa wprowadzenia do księgi „Obrzędów błogosławieństw”:

Błogosławieństwa ustanowione na wzór sakramentów zawsze oznaczają przede wszystkim duchowe skutki, które osiąga się przez wstawiennictwo Kościoła. Dlatego też łamiąc się opłatkiem na początku wieczerzy wigilijnej nie tylko składajmy sobie życzenia, ale także wybaczajmy. Bądźmy dla siebie dobrzy jak chleb, którym się dzielimy. Jeśli więc ktoś jeszcze ma opłatek, który nie został pobłogosławiony, to powinien się o to zatroszczyć

- twierdzi ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Opłatki są błogosławione w kościołach zwyczajowo w pierwszą niedzielę adwentu, a następnie rozdawane wiernym bezpłatnie. W niektórych mniejszych parafiach roznoszą je mieszkańcom np. organiści lub kościelni. Duchowni tłumaczą, że można zaopatrzyć się w opłatek na własną rękę np. w centrum handlowym, ale należy umówić się z księdzem na pobłogosławienie go. Niektórzy jednak nie widzą takiej potrzeby.

Gdy roznosili opłatki, byłam akurat w pracy, więc go nie otrzymałam. Ale kupiłam od wolontariuszy, którzy sprzedawali opłatki w galerii handlowej. Kosztował złotówkę, ale dałam 50 zł, w ten sposób wsparłam szczytny cel i mam z tego ogromną satysfakcję. Dla mnie liczą się intencje, towarzyszące dzieleniu się opłatkiem i to, czy składane przy tym życzenia są szczere. A już skąd pochodzi opłatek, czy jest pobłogosławiony przez księdza czy nie, to akurat dla mnie i mojej rodziny sprawa drugorzędna

- mówi Joanna Grochowska, gdańszczanka, pracuje w jednym z banków.

Zupełnie inne podejście prezentuje Tomasz, nauczyciel ze Starogardu Gd.

Wigilia dla mnie to przede wszystkim przeżycie duchowe. Dbam o to, żeby odpowiednio się przygotować, np. nie wyobrażam sobie świąt bez przystąpienia do spowiedzi świętej i potem do komunii. Podczas wieczerzy dzielę się z rodziną opłatkiem pobłogosławionym przez księdza. Błogosławieństwo nadaje opłatkowi głębszy wymiar. Podobnie jest z hostią, jeśli nie zostanie ona konsekrowana przez księdza podczas sakramentu eucharystii, jest zwykłym opłatkiem, a nie Ciałem Chrystusa. Dlatego też bożonarodzeniowy opłatek, kupiony gdzieś w sklepie, nie jest dla mnie ważny, to pusty, powszedni przedmiot, który spłyca przeżycie Bożego Narodzenia

- twierdzi mieszkaniec Kociewia.

Historia opłatka

Łamanie się opłatkiem to tradycja charakterystyczna dla polskich świąt. Nie wiadomo dokładnie, kiedy się zrodziła. Historycy są przekonani, że nawiązuje do słowiańskiej tradycji „gościnnego chleba”. A także do łamania się chlebem na znak wspólnoty w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

Nazwa „opłatek” pochodzi od łacińskiego oblatum, czyli „dar ofiarny” i pierwotnie dotyczył specyficznego gatunku przaśnego chleba. Karmił się nim naród wybrany w czasie wędrówki do ziemi obiecanej. Opłatki w znanej dziś formie pojawiły się w średniowieczu.

Czytaj także

Metalowe formy na żelaznych szczypcach grawerowano różnymi figurami i scenami o treści Bożego Narodzenia. Wlewane na nie rzadkie ciasto było dociskane i pieczone. Opłatki wypiekano tylko w kościołach i klasztorach, na rozgrzanych kamieniach lub żelaznych płytach. W XVI wieku do wypieku dopuszczono osoby świeckie związane z Kościołem, najczęściej kościelnych i organistów. Uznaje się, że właśnie od tego momentu opłatki zaczęły wymykać się z obszaru sacrum.

Kościelni w tajemnicy przed duchownymi wypiekali opłatki w nocy i wynosili je, jeszcze niepobłogosławione, a następnie sprzedawali przekupkom, które z kolei sprzedawały je kolejnym osobom. Taki proceder księża bardzo ganili. Niektórzy straszyli nawet ekskomuniką i twierdzili, że dzielenie się takim „lewym” opłatkiem jest grzechem. Nie mniej jednak, od tego momentu opłatek stał się przedmiotem obrotu rynkowego - mówi Krzysztof Rymasz, historyk, regionalista. - Nie jest to zwyczaj wyłącznie polski, spotykany jest też m.in. na Słowacji, Litwie, Białorusi, Ukrainie czy we Włoszech. Polska tradycja wymaga białych opłatków na stole wigilijnym. Ale dawniej wypiekano też kolorowe, którymi gospodarze dzielili się ze zwierzętami. Wierzono, że każdy, kto w Wigilię podzieli się opłatkiem, przez cały rok nie zazna głodu.

Obecnie wigilijne opłatki - tak, jak kiedyś z mąki i wody - pieką specjalistyczne piekarnie świeckie oraz zakonne. W elektrycznych piekarnikach wypiekają one opłatkowe arkusze, z których potem wycinają, ręcznie lub automatycznie, małe prostokąty.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ze szperma klechy, ktory chodzi na "partyzanta" [wulgaryzm]c stare pruchna, pod czujnym okiem ich mezow, ktorzy jeszcze trzymaja lichtarz.

b
bodzio m

W Techo w Gdyni na Nowowiczlińskiej można 😂

G
Gość

Pobloglaslowiony lapa onanisty, sperma ministranta i zajedzony kremowka zboczenca z Wadowic czyli JP II

G
Gość

Opłatek nie jest zwykłym towarem. Nie można go kupić w supermarkecie. Musi być pobłogosławiony w Gdansku przez świętą "Magdalenę" i jej męża !

Dodaj ogłoszenie