reklama

Olimpia lepsza od Stali

Krzysztof FedakZaktualizowano 
Piłkarze Olimpii Elbląg po raz pierwszy wygrali ze Stalą Rzeszów. Zwycięski gol w doliczonym czasie gry.

Drugi w tym sezonie wyjazd do Rzeszowa, tym razem okazał się szczęśliwy dla piłkarzy Olimpii, którzy pokonali Stal 1:0 (0:0), a zwycięska bramka padła dopiero w doliczonym czasie.

Dla obu zespołów był to bardzo ważny pojedynek, a stawka spotkania nieco usztywniła obie ekipy.

Jednak wraz z upływem czasu swoje szanse na bramkę mieli zarówno jedni jak i drudzy. Pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze i w 12 minucie po strzale Krzysztofa Husa, piłka minimalnie przeszła obok prawego słupka. W odpowiedzi siedem minut później Anton Kolosow uderzył piłkę głową, ale gospodarzy uratowała dobra interwencja ich bramkarza. Najlepsza okazję do zmiany rezultatu w tej części pojedynku mieli jednak piłkarze Stali. W 26 min. Paweł Kloc ładnym podaniem obsłużył Ireneusza Grybosia, który trafił w słupek.

Drugą odsłonę od mocnego akcentu rozpoczęli gospodarze. W 52 min. Gryboś z czterech metrów uderzył głową i piłka zamiast zatrzepotać w siatce, przeleciała wysoko nad bramką. Zresztą napastnik Stali mógł samemu rozstrzygnąć losy tego pojedynku, jednak w kilku wyśmienitych okazjach przegrywał rywalizację z najjaśniejszym punktem Olimpii, bramkarzem Radosławem Kuciem. Golkiper gości momentami bronił nieprawdopodobne strzały piłkarzy Stali i to w głównej mierze jego zasługa, że Olimpia z Rzeszowa przywiozła punkty. Od 70 min. znacznie skomplikowała się sytuacja w szeregach gospodarzy. Koszmarny błąd na własnej połowie popełnił Ibrahim Sunday, sytuację starał się ratować jeszcze Tomasz Tomasik, jednak nieprzepisowo powstrzymywał Mateusza Kołodziejksiego za co zobaczył czerwoną kartkę. Od tego momentu elblążanom grało się zdecydowanie łatwiej. W 88 min.

Olimpia mogła prowadzić, jednak po strzale Mateusza Kowalczyka piłka uderzyła w słupek. Radość w szeregach gości zapanowała cztery minuty później. Już w doliczonym czasie gry elblążanie wyprowadzili szybki kontratak, będący przed polem karnym Krzysztof Biegański, zagrał do lepiej ustawionego Pawła Nowackiego, a ten z dwunastu metrów pokonał bramkarza Stali. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.

- Jeśli nie strzela się bramki z takich sytuacji jakie sobie stwarzamy to meczu nie można wygrać - uważa Czesław Palik, trener Stali Rzeszów. - Na dzień dzisiejszy muszę się przespać z decyzją odnośnie tego co dalej robić. W grę wchodzi m.in. podanie się do dymisji.

Stal Rzeszów - Olimpia Elbląg 0:1 (0:0)
Bramki: 0:1 - Nowacki (90+2.)
Stal: Wróbel - Hus, Tomasik, Duda, Chałas (58, Reiman), Krauze, Kloc (74, Chukwuemeka), Kiema, Majda, Udoudo (46, Sunday), Gryboś.
Olimpia: Kuć - Stankiewicz, Wolański, Łożyński, Laskowski (85, Stawiński), Kowalczyk, Stróż (55, Nowacki), Pietroń (89, Biegański), Trafarski, Kolosov (46, Piotrowski), Kołodziejski.
Sędziował: Pipczyński (Radom).
Widzów: 900

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie