Odmienne nastroje w stoczniach

    Odmienne nastroje w stoczniach

    Mariusz Jabłoński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Widać determinację polskiego rządu do doprowadzenia polskich stoczni do prywatyzacji - stwierdził Jonathan Todd, rzecznik Komisji Europejskiej ds. konkurencji. Czy owa determinacja wystarczy?
    Dowiemy się tego na początku przyszłego tygodnia, wówczas KE ogłosi czy aprobuje plan restrukturyzacji polskich stoczni.

    Do końca tego tygodnia komisarze z Unii Europejskiej zapoznają się z planami restrukturyzacji polskiego przemysłu stoczniowego, które w czwartek przesłał do Brukseli Aleksander Grad, minister skarbu państwa.

    - Plany restrukturyzacji polskich stoczni to 600 stron maszynopisu, które muszą zostać dokładnie przeanalizowane - mówi Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa. - Mam nadzieję,że stanowisko komisarzy unijnych będzie znane najpóźniej do 5 lipca. Jeszcze przed ich wyjazdami na urlopy.

    Rzecznik resoru stwierdził, że wierzy, że koncepcja prywatyzacji polskich stoczni zaprezentowana przez ministra zostanie zaakceptowana.

    - Pocieszające dla nas jest to co powiedział Jonathan Todd, rzecznik KE ds. konkurencji - przyznał Maciej Wewiór.

    Jonathan Todd przyznał, że rząd Platformy Obywatelskiej wreszcie zaczął traktować sytuację polskich stoczni z należytą powagą. Powiedział też, że przyczyną dzisiejszych kłopotów stoczni jest zachowanie poprzedniego rządu, który nigdy nie dostarczył wymaganych przez instytucje unijne dokumentów. Tak więc nie dotrzymał obietnic złożonych KE.

    Czy owe podejście z powagą do tematu wystarczy? Komisja Europejska musi teraz bardzo szczegółowo przyjrzeć się dokumentom, by ocenić, czy są one zgodne z ich oczekiwaniami i czy rokują poprawę sytuacji w stoczniach w przyszłości. Komisja chce, aby umowy prywatyzacyjne stoczni Gdynia i Szczecin były podpisane najpóźniej 15 lipca.

    Jeżeli Polska nie wypełni tego zobowiązania, KE ma wydać decyzję o zwrocie pomocy publicznej, szacowanej na ok. 5 mld zł. Konieczność zwrotu wsparcia przyznanego przez rząd od 2004 roku polskim zakładom może oznaczać ich upadłość.

    Plany restrukturyzacji polskich stoczni zakładają prywatyzację Stoczni Gdynia i Stoczni Nowej ze Szczecina oraz połączenie stoczni Gdynia i Gdańsk w jedno przedsiębiorstwo, którego właścicielem będzie firma ISD. W Stoczni Gdańsk zostaną zamknięte trzy pochylnie, a w zamian za to będzie eksploatowany mały suchy dok w gdyńskiej stoczni.
    Tymczasem plan ministra Grada podzielił stoczniowców.
    - W tej chwili nie ma innego wyjścia jak połączenie obu stoczni w jedno przedsiębiorstwo - twierdzi Jan Gumiński, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej. - Dzięki temu obie stocznie unikną zwrotu pomocy publicznej.

    - Doskonale sobie radzimy sami. Nie potrzebujemy żadnych fuzji. Plan ministra Grada jest beznadziejny i my się na niego nie zgodzimy - powiedział Roman Gałęzewski, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańsk.Tymczasem nastroje związane z planami ministra Grada w obu trójmiejskich stoczniach są zgoła odmienne.

    - W tej chwili nie ma innego wyjścia jak połączenie obu stoczni w jedno przedsiębiorstwo - twierdzi Jan Gumiński, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej. - Dzięki temu obie stocznie unikną zwrotu pomocy publicznej, który w praktyce oznaczałby upadek przedsiębiorstw.

    - Rozumiem kolegów z Gdańska,że nie chcą ponownego połączenia z naszą stocznią,ale w tej chwili jest to zło konieczne - mówi Leszek Świętczak, przewodniczący Związku Zawodowego "Stoczniowiec"- Rząd nie ma innego pomysłu na uratowanie polskiego przemysłu stoczniowego. Musimy czekać i z optymizmem patrzećw przyszłość.

    Związkowcy z Gdańska wykluczają połączenie obu stoczni w jedno przedsiębiorstwo.
    - Doskonale sobie radzimy sami i tak jest już od półtora roku kiedy to Stocznia Gdańsk odłączyła się od Stoczni Gdynia. Nie potrzebujemy żadnych fuzji. Plan ministra Grada jest beznadziejny i my się na niego nie zgodzimy - powiedział Roman Gałęzewski, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańsk.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo