Od Mozarta do Messiaena

    Od Mozarta do Messiaena

    Konrad Mielnik

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    III Gdańska Jesień Pianistyczna potwierdziła po raz kolejny, że pomysł stworzenia w Gdańsku swoistego rodzaju dni fortepianu jest nie tylko trafiony, ale i potrzebny. Siedem koncertów, w tym dwa z udziałem orkiestry, zróżnicowany repertuar i interesujące interpretacje - to już cechy charakterystyczne tego przedsięwzięcia, które mam nadzieję, towarzyszyć nam będą również w przyszłości.
    Tegoroczna jesień pianistyczna to także potwierdzenie niezłej kondycji gdańskiej szkoły pianistycznej, której przedstawiciele tym razem wypełnili prawie połowę programu. Całość 21 listopada rozpoczął absolwent gdańskiej Akademii Muzycznej Radosław Kurek.

    Rozpoczął bardzo klasycznie, grając z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, którą od pulpitu pierwszego skrzypka prowadził Wiesław Kwaśny, Koncert fortepianowy B-dur KV 595 W.
    A. Mozarta. To był bardzo dobry Mozart. Stylowy, czasem - to jednak nie wada - powściągliwy, ale zawsze pełen wewnętrznej emocji. Artystyczna dyscyplina Kurka zasługuje na najwyższe uznanie, a umiejętność współpracy z innymi muzykami budzą szacunek.

    Kurek jednak to nie tylko solista, ale także świetny i doświadczony kameralista. To zresztą cecha charakterystyczna wszystkich, z wyjątkiem może młodziutkiego Rosjanina, pianistów goszczących w ostatnim tygodniu w Gdańsku. Grają na fortepianie w różnych konfiguracjach, dyrygują, komponują. Są muzykami, dla których fortepian i gra na nim nie jest celem samym w sobie lecz - tak sądzę - środkiem artystycznego wyrazu. To istota tej sztuki, gdzieś w przeszłości zagubiona, powracająca jednak na szczęście do łask, a właściwie po prostu do normalności.

    Podobna wielostronność cechuje również drugiego absolwenta i obecnie pedagoga gdańskiej uczelni - Sławomira Wilka. W recitalu, już opisywanym w "Polsce Dzienniku Bałtyckim", zagrał dwie sonaty Beethovena i komplet preludiów op. 28 Chopina.

    Austriacki pianista Florian Krumpock to z kolei Liszt, Berg i Brahms. Jego recital był chyba najsłabszym elementem pianistycznej jesieni. Pokazał wykonania, owszem, solidne, ale bez specjalnego polotu. Zwłaszcza kompozycję Liszta "Lata Pielgrzymstwa - Szwajcaria" Krumpock zagrał bez przekonania. Odniosłem wrażenie, że nie bardzo potrafi poradzić sobie z formą kompozycji. Zresztą może przyczyna tkwiła gdzie indziej?

    Wszyscy bowiem pianiści grający w sali kameralnej gdańskiej filharmonii musieli się zmierzyć również z materią fortepianu. Instrument, podobno po remoncie, dostarczał wielu niespodzianek. Szybko rozstrajające się basy, wysokie dźwięki z efektem niekiedy nawet perkusji, słowem - gra daleka od komfortu. Organizatorzy oczywiście robili co w ich mocy i stan fortepianu każdego dnia był lepszy, ale reklamacje skierowane do firmy, która ów remont przeprowadziła, są jak najbardziej zasadne.

    Interesująco wypadł recital Ukrainki Natalii Pasiecznik. Sonata B-dur Franciszka Schuberta była pewnie jakimś kompromisem pomiędzy zamiarami pianistki a możliwościami instrumentu. Natomiast druga część recitalu, bardzo roztańczona, zabrzmiała znakomicie. Tańce norweskie E. Griega, ukraińskie M. Kolessy, kapitalnie wręcz wykonane trzy Tańce argentyńskie A. Ginastery, w połączeniu z muzyką A. Piazzolli i M. de Falli dały idealny wręcz przegląd, nazwijmy to - historii tańca w muzyce.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo