"Od 25 lat nie byłam na urlopie". Hodowcy krów o swojej pracy

OPRAC.:
Ewelina Sikorska
Ewelina Sikorska
pixabay.com
Zamiana bydła mlecznego na mięsne - czy to dobry pomysł? Nad tym zastanawiają się, na Facebooku, rolnicy. Przytaczamy najciekawsze wypowiedzi.

Wyższy skup mleka, ale niższe ceny - tak podsumowali polscy producenci zeszły rok. Według Głównego Urzędu Statystycznego, w czerwcu 2020 średnia stawka za litr wyniosła 1,30 - była zatem niższa o 1,1% niż przed miesiącem. Jak jest teraz? Aktualna przeciętna cena to 1,33 zł.

- Czy ktoś przeszedł z krów mlecznych na bydło mięsne? Czy taką hodowlę da się pogodzić z etatową pracą? O to zapytał, za pośrednictwem jednej z najpopularniejszych grup rolniczych na Facebooku, pan Jan.

Krowy mleczne to pieniądz co miesiąc, ale człowiek uwiązany gorzej niż pies przy budzie. Od 25 lat nie mam wolnego nawet jednego dnia (chyba że wezmę pod uwagę 12 dni w szpitalu) - przyznaje pani Anna.

- A połowę tego, co zarobisz, i tak trzeba w gospodarstwo wkładać. Jeszcze dobrze, jak ktoś oddaje mleko do mleczarni, która płaci 1,50 zł - żal się rozstawać. Ale u mnie 1,18 zł przy 10 tys. litrów. To średnio motywuje - dodaje autor postu.

Pani Magdalena podpowiada: Przeszłam na byki i jestem zadowolona. Jednak trzeba się z tym liczyć, że kasy nie ma co miesiąc. Pan Adam podkreśla: - U mnie dopiero od 8 miesięcy nie ma mlecznych, ale na razie git. Zawsze było około 16 krów i cały przychówek. Teraz 70 byków, a roboty o połowę mniej.

- Ale czy to się opłaci. Sztuk trzy razy tyle, co bło. Młode trzeba kupić. Paszy potrzeba więcej. Zależy też, czy są na uwięzi, bo gnoju też trzy razy tyle - zastanawia się pan Jan.

Teraz mam siedemnaście krów na 22 ha i rozważam lm lub Hereford - coś z minimum nakładów. Człowiek chciałby korzystać z życia, a nie tylko wszystko kręci się wokół krów. Nie mam na myśli wyjazdu na miesiąc, ale na kilka dni. Wiadomo - zimą gorzej, bo karmić trzeba, ale latem chodzą na polu i mają dostęp do wody i paszy na łące, to nie powinno być tak źle - stwierdza pan Jan.

- Ja mam rasę Limousine i bywa, że trzeba pomóc przy porodzie. Zdarzają się choroby cieląt. Są też żniwa, wykopki - i tak w kółko. No chyba, że ma Pan kogoś do pomocy w domu - to co innego - odpowiada pan Piotr.

Kolejna osoba dodaje: - Dzisiaj zwierzęta to, niestety, kiepska opłacalność. Pan Michał dodaje: - Żadna opłacalność - ani krowy, ani byki. Lepiej dać sobie z tym spokój. Jakbyś policzył paliwo, paszę, wodę, prąd, weterynarza, upadki i wiele innych rzeczy, może na chleb i margarynę zostanie, a żonie na waciki.

- Zostaje na margarynę i chleb, a budują obory po kilka milionów - kwituje kolejny internauta.

- A kredyty wnuki spłacają - odpowiada pan Michał.

Polecamy: Kujawsko-Pomorskie w sierpniu wygląda wyjątkowo malowniczo [zdjęcia]

Wideo

Materiał oryginalny: "Od 25 lat nie byłam na urlopie". Hodowcy krów o swojej pracy - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie