Ocho(tni)czo wstąp do armii

    Ocho(tni)czo wstąp do armii

    Joanna Kielas

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Setki nowych miejsc pracy czekają na młode kobiety i mężczyzn w armii! Wraz z końcem tego roku zakończy się obowiązkowa służba wojskowa. Później armia będzie opierała się wyłącznie na ochotnikach. I aby zapewnić sobie kadrę, wojsko już zachęca młodych ludzi, by się zgłaszali do armii.
    - Ja przyszedłem do wojska, bo chciałem i planuję tu zostać, pochodzę z województwa lubelskiego, gdzie nie ma zbyt wielkich perspektyw - przyznaje marynarz Łukasz Kogutowski z Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. - Z zawodu jestem organizatorem usług gastronomicznych, w wojsku chcę być kucharzem.

    Osoby, które same zgłosiły się już teraz do wojska, właśnie rozpoczynają kurs w Ustce, w ramach pilotażowego programu szkolenia polskiej armii. Jeżeli zdadzą egzaminy, mogą stać się etatowymi marynarzami.

    - O pracę w Marynarce Wojennej pyta wiele osób - zapewnia komandor porucznik Bartosz Zajda, szef Wydziału Prasowego, rzecznik prasowy dowódcy Marynarki Wojennej w Gdyni. - W ciągu miesiąca stronę internetową z informacjami na ten temat odwiedza 5-7 tysięcy zainteresowanych osób, także przebywających za granicą.
    2200 zł - tyle brutto będzie zarabiał szeregowy żołnierz w służbie zawodowej. Do tego dochodzą dodatki służbowe, gratyfikacje urlopowe, dodatek za długoletnią służbę itp.

    Wojsko chce przyciągnąć młodych ludzi, stosując przede wszystkim zachęty finansowe. Bo szeregowy żołnierz zawodowy będzie zarabiał ponad 2000 zł brutto. Jak przyznają nieoficjalnie mundurowi, żołnierz zawodowy dostanie na starcie, ze wszystkimi dodatkami ok. 2500 zł na rękę. Niektóre z tych dodatków są niespotykane w cywilu, jak np. dodatek za rozłąkę z rodziną - 23 zł za dzień.

    Żołnierze nadmieniają też, że zachętą jest terminowo wypłacane wynagrodzenie i możliwość przejścia po 15 latach służby na emeryturę. Do wstąpienia do wojska zachęcają też obecni zawodowi żołnierze.

    - To ciekawe zajęcie, pracuję na supernowoczesnym sprzęcie - mówi st. mar. Andrzej Bistram, który obsługuje aparatownię łączności. - Zajmuję się sieciami telefonicznymi, internetowymi i komputerowymi. Skończyłem informatykę na Uniwersytecie Gdańskim. A jak trafiłem do wojska? Przez przypadek. Nie zapłaciłem za ostatni semestr nauki, uczelnia nie wystawiła mi zaświadczenia, że jestem studentem i wojsko upomniało się o mnie. Miałem pracę w cywilu, więc zbyt szczęśliwy początkowo nie byłem. Ale po kilku miesiącach doszedłem do wniosku, że tutaj praca bardziej mi odpowiada. Do tego wysyłają mnie na specjalistyczne szkolenia, więc kawał Polski można zwiedzić.
    Program profesjonalizacji polskiej armii wdrażany jest już od kilku lat.

    - Profesjonalny żołnierz to przede wszystkim sprawniejszy żołnierz - przekonuje ppłk Ireneusz Żarkowski, komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Wejherowie. - Ponieważ żołnierz będzie w armii nie z przymusu, jego motywacja do pracy będzie większa. Poza tym lepiej będzie sobie radził z obsługą specjalistycznego sprzętu, będzie jednym słowem profesjonalistą.

    Profesjonalizacja wojska ma potrwać jeszcze rok. Pod koniec 2010 r. armia ma liczyć 120 tys. żołnierzy zawodowych.

    Każdy, kto by chciał zostać zawodowym żołnierzem, powinien zgłosić się do swojej wojskowej komendy uzupełnień. Tam otrzyma wszystkie niezbędne informacje.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo