Obrońca Poczty Polskiej w Gdańsku - Jan Klimek z Morzeszczyna - zostanie uhonorowany w miejscu urodzenia

Krystyna Paszkowska
Krystyna Paszkowska
Ze zbiorów Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku
Odznaczony pośmiertnie orderem Virtuti Militari kl. V oraz Krzyżem Walecznych, w Morzeszczynie w powiecie tczewskim, gdzie się urodził, nie został jak dotąd w żaden sposób uhonorowany. To jednak ma się zmienić. Wójt gminy Piotr Laniecki obiecał zgłębić informacje o bohaterskim mieszkańcu i uhonorować jego osobę. Jan Klimek, obrońca Poczty Polskiej w Gdańsku, bo o nim mowa, przez pierwszy okres życia związany był z tą maleńką miejscowością na Kociewiu.

We wspomnieniach o Janie Klimku przewijają się zazwyczaj dwie kwestie: nieugięty obrońca wszystkiego co polskie oraz wyróżniający mężczyznę z grona pracowników ówczesnej poczty zamaszysty wąs. To właśnie ten szczegół fizjonomii Jana Klimka sprawiał, że nikt nie mylił jego osoby z kimś innym. O początkowym okresie życia morzeszczynianina nie ma za dużo informacji. Wiadomo, że urodził się 20 września 1889 roku w Morzeszczynie. Był synem Jana i Aleksandry z domu Szczuka. Przebieg nauki i losy Klimka w latach młodzieńczych, które związane są pobytem w Morzeszczynie, niestety, są znane. Prawdopodobnie po I wojnie światowej znalazł się na terenie Wolnego Miasta Gdańska, gdzie 17 maja 1920 roku podjął pracę jako urzędnik Poczty Polskiej. Osiem lat później objął stanowisko konduktora w Polskim Urzędzie Pocztowym Gdańsk 1, by awansować na starszego ekspedienta w tej samej placówce w 1939 r.

Jan Klimek. Nie tylko obrońca Poczty Polskiej

Pan Jan był nie tylko członkiem związku zawodowego pocztowców i chóru Moniuszko, ale i działaczem Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, z ramienia którego w 1938 brał udział w negocjacjach w sprawie jego połączenia z Polskim Zrzeszeniem Pracy. Rok przed wybuchem II drugiej wojny światowej, kiedy już doszło do konsolidacji obu organizacji w Zjednoczenie Zawodowe Polskiego Zrzeszenia Pracy, opiekował się młodzieżą męską. Pełnił również funkcję zastępcy sekretarza filii Dolne Miasto Gminy Polskiej Związku Polaków. 1 września 1939 roku wziął udział w obronie Polskiego Urzędu Pocztowo-Telegraficznego na Heveliusplatz w Gdańsku. Po wzięciu do niewoli przetrzymywany był w Victoriaschule, gdzie został ciężko pobity. Stamtąd 3 września przewieziony został do kazamat na Biskupiej Górce. Pięć dni później otrzymał wyrok śmierci wydany przez Sąd Polowy Grupy Eberhardta. Życie stracił 5 października – rozstrzelano go wraz z pozostałymi obrońcami Poczty Polskiej na Zaspie.
To suche fakty, a jak Jan Klimek zapisał się na kartach historii, we wspomnieniach ludzi, którzy go znali?

Jan Klimek we wspomnieniach

Jan Klimek pojawia się we wspomnieniach gdańszczan - Polaków. Zostały one zebrane w jednej publikacji pt. „Gdańsk 1939. Wspomnienia Polaków - Gdańszczan”, Gdańsk 1984. Większość z nich dotyczy samej obrony Poczty Polskiej, ale niektóre przywołują też obrazy wcześniejsze. S. Tysarczyk zapamiętał sytuację z lipca 1939 r., kiedy to do mieszkania zajmowanego przez rodzinę Jana Klimka weszli umundurowani hitlerowcy. Mężczyzna był wówczas na służbie, a w domu była jedynie jego żona i dzieci. Mimo protestów i płaczu kobiety, wyrzucili cały dobytek tej rodziny na ulicę.

1 września 1939 – obrona Poczty Polskiej

Klimek aktywnie uczestniczył w obronie Poczty przed Niemcami. Co ciekawe, należał do jej najstarszych obrońców. Miał wówczas 50 lat. Jeden ze świadków tamtych wydarzeń - Młyński wspomina, że podczas walk Klimek raził Niemców ogniem, jeszcze po wyrażeniu chęci poddania się przez resztę pocztowców. Mężczyzna nie usłyszał na górze, gdzie się bronił, wołania kolegów. Kiedy chciał opuścić zajmowane miejsce okazało się, że schody zostały zniszczone. Nie pozostało mu nic innego, jak spuścić się na linie.

Gdańsk na archiwalnych zdjęciach. Stare Miasto w obiektywie!...

Ach ten wąs...

W identyfikacji Jana Klimka pomyłkę wykluczały wąsy mężczyzny. Tylko Jan Klimek takie posiadał. Obrońca poczty trafił do kazamat. Okazało się, że ich komendantem był właściciel warsztatu i sklepiku tapicerskiego. Jak wspominają świadkowie, pewnego dnia rozpoznał w ich koledze, Janie Klimku, swego byłego klienta. Wywiązała się rozmowa, podczas której oświadczył, że „poznał wtedy w Klimku porządnego człowieka i żałuje, że odnalazł go wśród nas, jak mówił, polskich bandytów. Kolega Klimek odparł, że nie byliśmy bandytami, a żołnierzami, gdyż z chwilą wybuchu wojny podlegaliśmy władzom wojskowym. Na to hitlerowiec odpowiedział, że to może dotyczyć ewentualnie obywateli polskich, natomiast obywatele Wolnego Miasta Gdańska temu prawu nie podlegali. Zaznaczył, że dla nich nawet szkoda naboju. Koledzy widząc, iż rozmowa przybiera niebezpieczny kierunek, odwołali Klimka od tego Niemca.

Zanim zginął, został skatowany

Marianna Młyńska, z d. Kriegel już po wybuchu wojny dowiedziała się od Josepha Jakuscha, który mieszkał na Paradiesgasse 28, że 1 września przyprowadzono wieczorem kilku pojmanych pocztowców, obrońców Poczty Polskiej, do Victoriaschule. Jakusch był członkiem SA (Sturmabteilung - Oddziały Szturmowe NSDAP). Był on świadkiem straszliwego pobicia Jana Klimka. Mężczyzna nie znał osobiście obrońcy poczty, ale zapamiętał jego wąsy. Potwierdził pani Mariannie, iż na Klimku wymuszono zeznanie, że jej mąż brał również udział w walce.

Obecnie z najbliższej rodziny bohaterskiego pocztowca żyje troje wnuków: Krystyna, Andrzej i Zbigniew. Mężczyźni zgodzili się na rozmowę o ich dziadku.

Ból syna po utracie ojca

- O dziadku rzadko się mówiło w naszym domu – przyznają panowie Andrzej i Zbigniew. - Na ścianie wisiał order, jakim uhonorowano dziadka, ale nasz tata nie za bardzo chciał opowiadać o tych smutnych czasach. To wyglądało tak, jakby przez całe swoje życie nie pogodził się z faktem, że miał zaledwie 10 lat, gdy zamordowano mu ojca. Ciężko było mu o tym mówić.

- Przed laty składaliśmy wniosek o odszkodowanie za zamordowanie dziadka. Przyznano nam 5000 marek i wyraźnie zaznaczono, że rodzina nigdy więcej nie będzie miała prawa rościć sobie jakichkolwiek praw o ubieganie o dodatkowe zadośćuczynienie. Tata każdemu z dzieci dał po 1000 marek - mówią.

Pozostałe pieniądze syn Jana Klimka też przeznaczył dla rodziny. Nie zależało mu na tych pieniądzach. Ojca mu to i tak nie zwróciło.

- Czasem rozmawialiśmy o dziadku, o Morzeszczynie – mówi Andrzej Klimek. - Nawet trochę się dziwiliśmy, że w Gdańsku uhonorowano dziadka, a tam, gdzie się urodził i gdzie mieszkał przez pierwsze lata, nie ma żadnej informacji. Rodzina nawet była kiedyś w Morzeszczynie, gdzieś w pamięci mam ten dom, z którym wiązały się dzieje losu dziadka.

- Ale teraz trudno mi opisać dokładnie jak wyglądał. Ucieszyłoby nas, gdyby udało się odnaleźć choćby akt urodzenia dziadka, czy miejsce gdzie mieszkał - dodaje.

Wójt Morzeszczyna pomoże

Piotr Laniecki, wójt gminy Morzeszczyn, ze smutkiem przyznał, że nie znał losów bohatera obrony Poczty Polskiej w Gdańsku.

- Spróbuję pomóc w odnalezieniu aktu urodzenia Jana Klimka - mówi wójt. - Morzeszczyn w tych czasach był podzielony. Jedna część należała do parafii w Dzierżążnie, druga w Nowej Cerkwi. Może uda się wydobyć z czeluści dziejów dane, które pozwolą uhonorować bohatera z Morzeszczyna. Oczywiście, po ustaleniu, w którym domu mieszkał Jan Klimek z rodziną trzeba będzie najpierw ustalić obecnego właściciela nieruchomości i z nim skonsultować pomysł uhonorowania dawnego mieszkańca.

Najpierw jednak trzeba odnaleźć wspomniany akt urodzenia i miejsce, gdzie mieszkał Jan Klimek.

**

Jan Klimek 12 czerwca 1971 r. został pośmiertnie odznaczony orderem Virtuti Militari kl. V (nr 13733) przez Augusta Zaleskiego, ówczesnego prezydenta RP na Uchodźstwie oraz Krzyżem Walecznych przez prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego (30 sierpnia 1990). W 1998 Jan Klimek otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Gdańska.

**

Egzekucję na kilkudziesięciu pocztowcach wykonano 5 października 1939 na terenie Zaspy, tam też pogrzebano ofiary w zbiorowej mogile.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie