O pisaniu życzeń na święta

RedakcjaZaktualizowano 
Aleksander Jurewicz - "Albo się pisze od siebie, albo wcale"
Aleksander Jurewicz - "Albo się pisze od siebie, albo wcale" Adam Warżawa/Archiwum
Z Aleksandrem Jurewiczem, pisarzem, rozmawia Gabriela Pewińska

Czego Pan życzy na święta w listach? Pisze Pan po prostu "wesołych świąt"?

Życzenia świąteczne wysyłam, ale tych słów używam rzadko. Częściej życzę miłych świąt, miłych dni. Ale może jednak te słowa coś znaczą, może warto je przypominać, ten sens - "wesołych świąt"...

Nie pamiętamy go?

Może już nie pamiętamy, co wiele lat temu wydarzyło się w Betlejem, może wydaje nam się, że to wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych albo w Galerii Bałtyckiej... Gdy jednak sobie uzmysłowimy ideę Bożego Narodzenia, dojdziemy do wniosku, że rzeczywiście święta te to powinny być wesołe dni. Mimo wszystko, pisząc do bliskich świąteczne życzenia, używam zwrotu: spokojnych świąt, zdrowych... Cokolwiek jednak bym nie napisał, myślę tylko o tym, żeby się te święta jak najszybciej skończyły. Bo to jest naprawdę smutny czas.

I ja, bywa, szukam przyczyn tej świątecznej nostalgii...

Całe szczęście, jeśli zdarzy mi się mieć na ten czas kilka dobrych książek. Wtedy jestem uratowany! Pamiętam takie święta, gdy dostałem zamówienie na napisanie jakiegoś ważnego artykułu. Pisałem go w święta, uważałem, że bardzo szlachetnie spędzam ten czas. Wszystko nagle nabrało sensu. Kiedy moja wnuczka nieco dorośnie, a ja tego doczekam, z radością będę patrzył, jak podchodzi do światełek błyszczących na choince. Wtedy człowiek przypomni sobie dawne sprawy. To przyjemne uczucie. Dlatego często w moich życzeniach, szczególnie tych pisanych ręcznie, powtarza się, żeby ktoś, choć przez chwilę, w te święta odnalazł swoje dzieciństwo. Żeby ten rodzaj czułości poczuł w sobie, tajemnicę. Powinniśmy pisać życzenia świąteczne z myślą o konkretnej osobie. Dobrze jest czasem o kimś czule pomyśleć. Dobrze jest poświęcić komuś odrobinę swojej pamięci. Kawałek siebie.

Jak się mają do tego pocztówki z wydrukowanymi życzeniami?

Nie wiem, czy ci, co je produkują, biorą nas za analfabetów? Myślą, że wystarczą trzy krzyżyki postawione pod tym, co ktoś za nas napisał? Takie życzenia nie sprawiają mi radości. Albo się pisze od siebie, albo wcale.
Ktoś powie: Pan jest pisarzem, wie, jakich słów używać... Kiedyś uczono pisania życzeń w szkole, w domu. Dziś, jak ktoś powiedział, pocztówka z życzeniami rzadko jest przesłaniem serdeczności, może śladem uprzejmości jedynie.

Tę serdeczność możemy okazać i dziś, w formułowaniu zdań, w doborze słów. Można komuś życzyć gwiazdki z nieba - "Niech ona na balkon Ci spadnie! Niech przyniesie jakieś dobre sprawy" - może w ten sposób czasem napiszmy?

Dobre słowo jak zaklęcie? A nuż coś, o czym ktoś marzy, się spełni?

Musi w tym być bliskość. A nie sztampa w stylu: "Obfitego stołu i zapasu rapacholinu".
Sądząc po dziwacznych, często wulgarnych życzeniach, które można przedrukować sobie z internetu, myślę, że chyba zwariowaliśmy...A może to kwestia braku śniegu, tej nienormalnej pogody? Ten śnieg za oknem... Pamięta pani? Inaczej wszystko wtedy wygląda. Mało takich zim pamiętam, ale kiedy był śnieg, czuło się, że te święta mają sens.

Poza tym, o dziwo, nasz nastrój wcale nie zależy od tego, czy spędzamy te święta samotnie, czy z rodziną.

Ale zawsze dręczy ta świadomość, że przy stole kogoś nie ma. Że kogoś brakuje. I robi się trochę nastrój zaduszkowy. Człowiek chciałby jak najszybciej zająć się karpiem i sałatką, żeby jak najmniej myśleć. Niestety, łza się zawsze kręci w oku. To jest nieuchronne. Pierwsza wigilia bez ojca... Tak ciężko było. Ale każde następne wigilie też były bez ojca i ten ból pamięci nieuchronnie powracał. Że jego nie ma. Że siedział tam, przy tym stole, na tym krześle. A teraz już nie siedzi.
To samo czułem, gdy już nie pisałem życzeń do babci na Białoruś... Bo babci już zabrakło. "Wesołych świąt" - śmiały się litery na pocztówkach, wyciąganych ze skrzynki. Ale z czego tu się cieszyć?
Jakie były życzenia do babci?

To były listy nadziei. Że się niedługo spotkamy. Tylko ta zima minie, przyjdzie wiosna i już się zobaczymy. Już niedługo. To były życzenia podtrzymujące na duchu. Babcia miała zbiór tych wszystkich pocztówek ode mnie. Już po wieczerzy wigilijnej, czekając na transmisję z Watykanu, ona to wszystko czytała. Wiedziałem, że te słowa wystarczą jej jeszcze na długi, długi czas. Żywe słowa od kogoś bliskiego, nieważna była witryna pocztówki. Ale i sam moment pisania do babci był, niby taki zwykły, a łza się nieraz zakręciła w oku. Troszkę jakby krew z ciała odeszła. I raz przyszła Wigilia, że już na Białoruś się kartki nie wysłało. Ten białoruski adres był... martwy. I znowu mi wraca to "wesołych świąt!". Może ono jest po to, żeby zabić smutek?

Myśli Pan, że jak ktoś wysyła życzenia SMS-em, to też czuje to samo? Z obserwacji wynika, że liczy się bardziej to, iż ktoś o nas pamiętał, a nie to, co napisał...

A może to ten ktoś jest szczęśliwy, że pamiętał... Jest taka opcja w telefonie komórkowym: "Wyślij do wielu". Pisze się życzenia, mechanicznie przyciska jeden klawisz i już. Poszło! Pełna lista! Zadziwiające! W ułamku sekundy! W takim czasie nie zdąży się pewnie wypowiedzieć imienia ani jednego z tych adresatów...

Czego sobie dziś ludzie życzą na święta? Chyba pieniędzy...
Czyli obracamy się w kręgu abstrakcji.

Szkoda, że tak rzadko życzymy sobie: Miłości!

Z kresów

Aleksander Jurewicz. Poeta, prozaik. Urodził się na Białorusi, skąd w ramach akcji repatriacyjnej przyjechał do Polski w 1957 roku. Mieszka i pracuje w Gdańsku. Rodzinnej miejscowości poświęcił powieść "Lida", za którą otrzymał nagrodę Czesława Miłosza. Jego najnowsza powieść, zatytułowana "Dzień przed końcem świata", wydana w tym roku, to przejmujący opis doświadczeń związanych ze śmiercią ojca pisarza.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie