reklama

Nowy album Pera Dahlberga. Sopockie rysunki Pera Dahlberga w nowej, kolorowej edycji [zdjęcia]

Gabriela PewińskaZaktualizowano 
Muzeum Sopotu w odsłonie ciepłych brązów Per Dahlberg
Per Dahlberg, zamieszkały w Sopocie szwedzki grafik, od lat tworzy kronikę miasta. Sumiennie przemierza ulice, wdrapuje się na kamienne schody, czule studiuje wiekowe dachy i starzejące się werandy, uwiecznia każdą klamkę, dziurę w płocie, byle kawiarniany szyld i krzywą antenę na dachu. Utrwala miasto. Teraz, sopockie rysunki Pera Dahlberga w nowej, kolorowej edycji.

Pierwszy album to miasto zastygłe w czerni i bieli

Pierwszy album poświęcony Sopotowi powstał w 2006 roku. Miasto zastygłe w czerni i bieli, mogłoby się wydawać kolorach właściwych dla dziwnej aury tego miejsca, gdzie - jak pisał poeta - „malarze i hipochondrycy łykali z kieliszków nadmorską mgłę” .

Sopot Dahlberga to nie tylko zapis sopockiej architektury, to testament dla miasta, które z roku na rok zmienia się, a zmieniając się, bywa, traci swą czarowność.

Per Dahlberg sopocką czarowność ocala. Dawny Sopot pozostał w jego rysunkach. Żyją tu nieistniejące już kawiarnie, przez dekadenckie witraże kultowego Kawiaretu wciąż płynie jazz, choć przecież Kawiaretu dawno nie ma. W kafeterii Pod Psią i Kocią Łapą wciąż śpią koty w szufladach kredensu, choć nikt tu, od lat, nie podaje kawy. Nawet stary Teatr Kameralny, który oddał widownię galerii handlowej, gra i czeka na brawa.

Nowy album Pera Dahlberga. Sopockie rysunki Pera Dahlberga w...

Na kartach albumu Pera Dahlberga żyją jeszcze, dawno utracone, szyldy, koślawy bruk, napisy na murach. Sopockie pieski. Parasolki. Czyjeś pranie wciąż suszy się na sznurku. Milion szczegółów, które studiować można milion lat. Wspomnienia z życia tego miasta, z naszego życia.

Tylko na rysunkach artysty trwa stacyjka niczym ze starych filmów. Zastąpił ją dworzec - kolos, o którym mówi się, że wygląda jak gigantyczne skrzynki na jabłka połączone szklarnią. Ale i on już miał szczęście pozować artyście!

W nowym albumie Per Dahlberg zderzył Sopot z kolorem.

Ulice, domy dyskretnie pokrył pył brązów, wina, rdzy i złota. Do ilustracji sprzed lat - ukazanych w nowej odsłonie - dołączyły kolejne. Kronika miasta pęcznieje.

- Wędrując po Sopocie i rysując dogłębnie poznawałem miasto. Śmiem twierdzić, że znam je lepiej niż niejeden mieszkaniec - mówi artysta. - Nigdy nie uważałem, że czarno - biały album „Sopot w rysunkach”, to skończone dzieło. Tworzyłem więcej i więcej, aż w tym roku nadeszła pora na nową edycję

.

Na ilustrowanej mapie utrwaliłem skarby Perły Bałtyku. Wszak nie ma już wielu domów, które trafiły do pierwszej edycji. Powstały nowe. Uwiecznione na kartach dzieci dorosły. Hasające po ulicach koty i psy są w krainie wiecznych zabaw, a i ptaki na inną nutę już ćwierkają…

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie