Niespełnione nadzieje o złocie Vistalu Łączpolu

Janusz Woźniak
Trener Jerzy Ciepliński po sezonie rozstał się z gdyńską drużyną
Trener Jerzy Ciepliński po sezonie rozstał się z gdyńską drużyną Tomasz Bołt
Udostępnij:
Piłkarki ręczne Vistalu Łączpolu Gdynia zakończyły sezon 2010/2011 na trzecim miejscu w tabeli. Ligowy brąz zdobyły po raz drugi z rzędu. Ten medal sprzed roku, pierwszy w krótkiej historii klubu, uznano za sukces. Ten drugi za sportową porażkę, bo zapowiedzi sięgały walki o mistrzowski tytuł. Winny, zdaniem klubowych sponsorów, znalazł się szybko. Za pracę w Gdyni podziękowano trenerowi Jerzemu Cieplińskiemu.

Gramy o mistrzostwo - to hasło dobrze brzmiało. Cel był ambitny, ale jego realizacja już tak oczywista nie była. Po sezonie zasadniczym Vistal Łączpol był na drugim miejscu w tabeli i wydawało się, że przynajmniej ligowe srebro pozostanie w Gdyni. Kończące sezon play- offy tak dobre dla podopiecznych Cieplińskiego już nie były. Drogę do walki o złoto zamknęły gdyniankom, w ligowym półfinale play-off, zawodniczki SPR Lublin. To w zasadzie żadna niespodzianka, wszak lublinianki, to 15-krotne mistrzynie Polski. Może i gdyński klub był w tym sezonie lepiej zorganizowany, ale to w Lublinie grały lepsze i bardziej doświadczone zawodniczki. I udowodniły to na boisku. Gdyniankom pozostała gra o brązowe medale z AZS Koszalin i ten cel osiągnięty został bez większego problemu.

Trener Ciepliński w trakcie sezonu skorzystał z usług 17 zawodniczek, w tym z trzech bramkarek. Dwie z nich, Małgorzata Sadowska i Patrycja Mikszto, to reprezentantki Polski, zapewniające przez cały sezon dużą skuteczność interwencji. Gdyby zawodniczki z pola oceniać przez pryzmat strzeleckich statystyk, to w czołówce znalazły się: Katarzyna Koniuszaniec -125 bramek, Karolina Sulżycka -124, Katarzyna Duran - 111, Monika Głowińska - 97, Karolina Szwed - 93, Patrycja Kulwińska - 91. To jednocześnie były wyróżniające się w zespole szczypiornistki.

Wiele obiecywano sobie po rumuńskim zaciągu, czyli po transferach kołowej Teodory Dinis Vartić oraz Loredany Matescu i Stefanii Lazar. Ta pierwsza przyszła przed sezonem i była najbardziej wartościowa, ale w najważniejszych meczach już jej w składzie zabrakło, bo uraz kręgosłupa wykluczył ją z gry i kontrakt przedwcześnie rozwiązano. Dwie pozostałe to poprawnie grające zawodniczki, które jednak w zdecydowany sposób jakości gry gdyńskiej drużyny nie podniosły. Praktycznie przez cały ten sezon nie było w ekipie Cieplińskiego liderki z prawdziwego zdarzenia, a do tego zawodniczki potrafiącej zaskoczyć bramkarki rzutem z drugiej linii. Właśnie brak zagrożenia rzutami z dystansu powodował pewne taktyczne ograniczenia, a doświadczone rywalki potrafiły to wykorzystać. Brak transferu takiej właśnie, obdarzonej mocnym rzutem z dystansu, zawodniczki, to chyba największy błąd gdyńskiego trenera i działaczy.

A jak na to patrzy trener Ciepliński?

- Myślę, że czas, kiedy odważnie zapowiedzieliśmy grę o mistrzowski tytuł, do finiszu rozgrywek nie został najlepiej wykorzystany. Nie do końca miałem wpływ na transfery, a kilka moich propozycji dotyczących wzmocnienia składu nie zostało uwzględnionych. Nie udało się więc przynajmniej rozdzielić dwóch drużyn, Zagłębia Lubin i SPR Lublin, które w polskim kobiecym szczypiorniaku nadają ton od lat. W tej sytuacji nasze trzecie miejsce było optymalne z uwagi na sportową wartość drużyny. Działacze i sponsorzy uważali inaczej i nie przedłużyli ze mną kontraktu. Nie powiem, że przyjąłem tę decyzję z radością, ale musiałem ją zaakceptować. Rozstaliśmy się w zgodzie, a moim byłym już podopiecznym życzę, aby robiły dalsze sportowe postępy, które zaowocują - oby jak najszybciej - mistrzowskim tytułem dla klubu i Gdyni - powiedział trener Ciepliński.

Moje próby skontaktowania się z przedstawicielami gdyńskiego klubu, aby porozmawiać o tym, kto będzie nowym trenerem Vistalu Łączpolu i jak przebiegają ewentualne rozmowy transferowe z zawodniczkami, które mogłyby wzmocnić gdyńska drużynę nie przyniosły żadnych rezultatów. Wygląda na to, jakby cały klub - mimo wysokich letnich temperatur - zapadł w zimowy sen. Nadal nie wiadomo, kto będzie trenerem, kadra zawodniczek ma pozostać podobno w niezmienionym składzie, chociaż w najbliższych miesiącach nie zobaczymy w bramce Sadowskiej, bo popularna "Ryba" przygotowuje się do roli… mamy. W sumie nie wygląda to zbyt optymistycznie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie