Niepoczytalność na życzenie

Dorota Abramowicz
Przemek Świderski
Przypadek Mariusza L. budzi pytania o przepisy prawa, jego interpretację, a także o rolę opinii biegłych psychiatrów.

„Prawo jest chore. Znowu weźmie narkotyki i kogoś zabije i nie poniesie kary. Od kiedy używki są czynnikiem łagodzącym? W tamtym czasie był niepoczytalny, a ile jeszcze razy będzie niepoczytalny?!!! Zabił dziecko i nie zamkną go choćby w psychiatryku?!!! Dostał zielone światło”. To tylko najdelikatniejsze komentarze, jakie ukazały się po ujawnieniu przez „Dziennik Bałtycki” nieoficjalnej informacji, że Mariusz L., zabijając swoją pięcioletnią córkę, był niepoczytalny. A ponieważ biegli, obserwujący sprawcę brutalnego zabójstwa uznali, że wystąpił u niego jednorazowy epizod psychotyczny, mężczyzna może nie trafić ani do szpitala, ani do więzienia. Znajdzie się na wolności.

Mariusz L. ponad rok zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, dwa dni przed tragedią trafił na odtrucie do Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku. Wyszedł stamtąd 16 kwietnia br. na własne żądanie, odebrał córkę z przedszkola, zabrał do parku im. Haffnera w Gdańsku Brzeźnie i tam zabił. Po zatrzymaniu mówił policjantom o wewnętrznym przymusie, który nim kierował. Badania wykazały, że w chwili ataku na dziecko znajdował się pod wpływem marihuany. To właśnie nieprawidłowa reakcja na narkotyk, zdaniem biegłych, doprowadziła do chwilowej niepoczytalności zabójcy.

Przypadek Mariusza L. budzi wiele pytań o przepisy polskiego prawa, jego interpretację, rolę opinii biegłych ekspertów, a także o zawiłości psychiatrii. Dlaczego popełnienie zabójstwa pod wpływem narkotyków nie zostało uznane za czynnik obciążający? Jaka jest różnica między chorobą psychiczną a epizodem psychotycznym? Kto da gwarancję, że taki epizod się nie powtórzy? Czy nie należy przynajmniej skierować sprawcę na przymusowe leczenie odwykowe, a potem kontrolować regularnie jego stan zdrowia?

Trzeba szukać odpowiedzi. Zwłaszcza że przypadek dzieciobójcy z Gdańska nie jest wyjątkiem.

Dyrektor i minister

Przed czterema laty dyrektor Zakładu Karnego w Sztumie ppłk Andrzej G. wszedł do celi zajmowanej przez 66-letniego więźnia, Józefa S. Skazany mężczyzna znany był z częstych aktów agresji wobec współwięźniów i strażników, wulgarnych obelg, niezrównoważonego zachowania. Dyrektor wyciągnął nóż, zabił więźnia, a potem poinformował o swoim czynie współpracowników.

Po kilkutygodniowej obserwacji biegli psychiatrzy uznali, że Andrzej G. w momencie ataku na więźnia był niepoczytalny, co oznacza, że nie może ponosić odpowiedzialności za swój czyn. Równocześnie stwierdzili, że obecnie nie zagraża on już sobie i innym osobom w jego otoczeniu i nie musi przebywać w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Wystarczy, że regularnie będzie odwiedzać lekarza w przychodni i zażywać przepisane leki.

Podobna sprawa, na szczęście bez skutków śmiertelnych, wiązała się z osobą byłego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji w rządzie PiS, który w kwietniu ub.r. w okolicach Nowego Tomyśla ostrzelał z pistoletu volkswagena, w którym podróżowała rodzina z dziećmi. Przerażony kierowca opowiadał później policjantom, że w nocy zajechało mu drogę bmw, z którego wyskoczył mężczyzna w piżamie i kapciach, wyjął broń i otworzył ogień.

W chwili zatrzymania przez policję wiceminister Zbigniew R. miał 1,64 promila alkoholu we krwi. Zeznał, że obudził się w nocy, zobaczył samochód przed domem, uznał go za zagrożenie i ruszył w pościg. W lipcu tego roku sąd, opierając się na opinii biegłych, ostatecznie uznał, że w chwili ostrzeliwania volkswagena R. był niepoczytalny i sprawa nadaje się do umorzenia.

W przeciwieństwie do dyrektora i byłego wiceministra Michał L., który przed rokiem odbył szaleńczy rajd po ul. Bohaterów Monte Cassino i molo w Sopocie, nie przebywa na wolności. Biegli psychiatrzy, którzy uznali, że mężczyzna w chwili czynu nie był w stanie pokierować swoim postępowaniem i jest niepoczytalny, równocześnie wnioskowali o umieszczenie go na leczeniu zamkniętym.

Każdego może dotknąć?

Doktor Leszek Trojanowski, dyrektor szpitala psychiatrycznego na gdańskim Srebrzysku, prosi, by nie utożsamiać choroby psychicznej z jednorazowym stanem psychotycznym, w którym u pacjenta występują poważne zaburzenia w postrzeganiu rzeczywistości.

- Nie trzeba być chorym psychicznie, by przejść jednorazowy rzut choroby bez późniejszej kontynuacji - tłumaczy psychiatra. - Są choroby zakaźne, takie np. jak dur brzuszny, które często przebiegają z powikłaniami psychotycznymi, zaburzającymi świadomość. Pacjent, np. zaatakuje w takim stanie drugą osobę, zostanie uznany za niepoczytalnego, czyli niemogącego odpowiadać za swoje czyny. Warto w tym momencie także przypomnieć, że znaczną większość brutalnych przestępstw popełniają ludzie zdrowi psychicznie.

Psychiatrzy tłumaczą: psychoza sprawia, że widzimy i słyszymy to, czego nie ma. Chory ma wrażenie, że wszystko dzieje się naprawdę, słyszy w głowie głosy, wydające mu rozkazy, które musi wykonać. Przyczyną zaburzeń psychotycznych może być nierównowaga neuroprzekaźników w mózgu, której źródeł niektórzy szukają w zaburzeniach jeszcze w czasie formowania się ludzkiego płodu. Wtedy to występuje błędne połączenie włókien nerwowych. Trudno więc mówić o winie chorego.

Psychoza może być także skutkiem zatrucia organizmu niebezpiecznymi substancjami, np. pestycydami, ołowiem, rtęcią. W tym także alkoholem czy narkotykiem. I o ile nikt świadomie nie truje się rtęcią, to już w przypadku substancji odurzających mamy do czynienia ze skutkami na własne życzenie.

Konsekwencje decyzji

Polskie prawo znosi winę osoby chorej. Artykuł 31 par. 1 kodeksu karnego mówi, że „nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem”.

Prawnicy przypominają jednak, że ten sam artykuł zawiera jeszcze paragraf 3, który stanowi, że zniesienia winy nie stosuje się w wypadku, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał, albo mógł przewidzieć. - Przy rozpatrywaniu spraw, w których ktoś świadomie odstawia leki, chroniące przed psychozą, lub odwrotnie - zażywa substancje, które mogą spowodować epizod psychotyczny, należy zastanowić się nad włączeniem odpowiedzialności - uważa gdyński prawnik, mecenas Maciej Urbański. - Za decyzje podjęte świadomie trzeba ponosić konsekwencje.

Konsekwencje - wyrok 12 lat więzienia - poniósł Mateusz S., który zabił w Kamieniu Pomorskich sześć osób w styczniu 2014 r. Mężczyzna kierował po użyciu środków psychoaktywnych (marihuany i amfetaminy) i miał 2,15 promila alkoholu we krwi.

Zanim sięgniesz po kieliszek

Pojawiają się opinie, że skierowanie Mariusza L. na terapię odwykową nie rozwiąże ostatecznie problemu. Stąd propozycje, by osoby, u których stwierdzono niepoczytalność spowodowaną przez zażycie środków odurzających, poddawane były stałej, obowiązkowej i regularnej kontroli lekarskiej.

- Jeśli doprowadzimy rzecz do absurdu, to nakazując obowiązkowe badania należałoby rozszerzyć je na wszystkich obywateli - mówi prof. Wojciech Cieślak z Katedry Prawa Karnego i Kryminologii UG. - Tymczasem nie jest tak, że każda osoba wypijająca pierwszy kieliszek alkoholu stanie się bezwolną ofiarą nałogu. Także fakt, iż ktoś zapadł na chorobę psychiczną, nie skazuje go na „żółte papiery” na całe życie. Dlatego przymus regularnych badań wygląda mi raczej na leczenie społecznych lęków przez prawo. Są oczywiście państwa, w których oficjalnie prawie nie ma przestępczości, gdzie wszystko zostało uregulowane, a czujność obywateli zapobiega złu. Jest to na przykład Korea Północna. Należy w tym momencie zastanowić się, czy warto iść w tym kierunku? Tworzyć getta? Wzmagać czujność? Obawiam się, że możemy wpaść w pułapkę.

Według neurobiologa prof. Edwarda Jacka Gorzelańczyka, aż u 75 procent osób uzależnionych równolegle występuje choroba psychiczna. I nie do końca wiadomo, czy jest ona skutkiem, czy też przyczyną uzależnień.

Tak czy inaczej, mamy problem do wyleczenia.

dorota.abramowicz@polskapress.pl

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
med

U bandziora, przewlekłego narkomana pod wpływem marihuany doszło do epizodu "chwilowej" niepoczytalności pod wpływem czego zakatował własne dziecko. Ale to już się nigdy więcej nie powtórzy zdaniem psychiatrów. Ciekawe ile taka opinia kosztuje? Czy takie opinie można kupić na Allegro?

m
med

U bandziora, przewlekłego narkomana pod wpływem marihuany doszło do epizodu "chwilowej" niepoczytalności pod wpływem czego zakatował własne dziecko. Ale to już się nigdy więcej nie powtórzy zdaniem psychiatrów. Ciekawe ile taka opinia kosztuje? Czy takie opinie można kupić na Allegro?

123

...jest ciemna jak tabaka w rogu.

"Dlaczego popełnienie zabójstwa pod wpływem narkotyków nie zostało uznane za czynnik obciążający." - bo biegli nie są od orzekania czy czynnik obciąża, czy odciąża... to robi, proszę autorki, sąd. A prawo jest jasne - świadome wprowadzenie się w stan niepoczytalnosci nie stanowi okoliczności zwalniajacej z odpowiedzialności.

m
mer

Niepoczytalni są jak widać psychiatrzy biegli sądowi i polskie prawo. Naprawdę potrzebna jest nowa miotła, która wymiecie tą skorumpowaną bandę i w kraju bezprawia wprowadzi poczucie sprawiedliwości w społeczeństwie.

Dodaj ogłoszenie