Niedobór charakteru

    Niedobór charakteru

    Piotr Dominiak, ekonomista

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Ukazała się autobiografia Jonasa Kornaia "Siła idei". Studiowałem ekonomię, gdy prace węgierskiego ekonomisty (który zresztą nigdy nie ukończył studiów wyższych w tej dyscyplinie) były trudno dostępne. Coś tam o nim słyszałem, coś czytałem. Głównie dlatego że moim wykładowcą był Włodzimierz Brus.
    Nie powiem, że dobrze rozumiałem jednego i drugiego. Pamiętam natomiast bardzo dobrze, gdy jako młody asystent przeczytałem "Niedobór w gospodarce". Jakimś cudem wydano tę książkę w okresie "wczesnego Gierka". Wywarła na mnie wielkie wrażenie.

    Kornai, pomijając kwestie polityczne, opisał przyczyny powodujące, że w gospodarkach centralnie planowanych ciągle popyt był większy niż podaż. To on pierwszy sformułował tezę, że niedobór jest immanentną cechą gospodarki socjalistycznej. Że to system, ze swej natury, generuje braki wszystkiego - towarów, środków finansowych, siły roboczej.

    Wówczas takie tezy uznawano oficjalnie za herezje.
    Dziś to wydaje się oczywiste i śmieszy nas fakt, że polski wydawca na wszelki wypadek pokrętnie przetłumaczył tytuł książki. Powinno być "Gospodarka niedoboru", ale wersja "Niedobór w gospodarce" brzmiała łagodniej. Bo niedobór może się przecież niekiedy zdarzać w każdej gospodarce, zaś "gospodarka niedoboru" oznacza, iż podaż mniejsza niż popyt jest cechą określonego typu gospodarki.

    Potem Kornai rozwijał wątek charakterystyki ekonomicznej systemu centralnego planowania, publikował na całym świecie, choć i na Węgrzech, i w innych krajach RWPG, mimo że nie był oficjalnie na indeksie, nie był słuchany. Dobrze wykształceni ekonomiści rozumieli go świetnie, dla rządzącego partyjnego aparatu był wrogiem. Z jego prac wynikał jednoznaczny wniosek: scentralizowany, upartyjniony aparat gospodarczy nie jest w stanie sprawnie zarządzać gospodarką.

    Dlaczego teraz o tym wspominam? Autobiografia ukazuje Kornaia innego niż go sobie wyobrażałem. Nie posądzałem go o tchórzostwo, konformizm, ustępliwość. A on takim sam siebie opisuje. Zdziwienie, pewien zawód.

    Taka postawa nie była oczywiście jakaś wyjątkowa w tamtych czasach. Ani radykalne zmiany poglądów - od bezkrytycznej afirmacji komunizmu do ostrej (choć w granicach ideowych granic) krytyki. W gruncie rzeczy dość typowa droga dysydenta, może nieco bardziej "ostrożnego" niż wielu innych.

    Tak czy inaczej, ta biografia jakoś mi nie pasuje do obrazu wynikającego z jego książek. Dzieło przewyższa postać autora.

    Ale jedno trzeba Kornaiowi oddać. Nie kreuje się na kogoś, kto był niezłomnym bohaterem, kogoś kto wszystko przewidział, kto zawsze był przeciw i teraz należy mu się za to szacunek ogółu. To mi się podoba. W przeciwieństwie do wielu naszych działaczy politycznych i naukowców. Jak się ich słucha i czyta - człowiek przestaje rozumieć, jak socjalizm mógł się u nas utrzymać tyle lat. Wszyscy byli "anty". Kto był "za"?

    Kornai pomaga przypomnieć i pozwala zrozumieć jak to mogło się zdarzyć.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo