reklama

Nie przenoście IPN-u na Traugutta

Dariusz SzreterZaktualizowano 
Niedziela, 20 września 2009

Na meczach Lechii bywał swego czasu (i był na nich fetowany) Lech Wałęsa. Kibicuje jej obecny premier Tusk, a także tropiciel wojennych losów jego dziadka, Jacek Kurski. Jednak takiego wzrostu popularności gdańskiego klubu nikt się chyba nie spodziewał. W ostatnich dniach biało-zielonym gwałtownie namnożyło się kibiców, głownie w Warszawie w okolicach ulicy Wiejskiej. I to wcale nie dlatego, że w miniony piątek pozwolili się gładko ograć stołecznej Legii. Poparcie, o którym mowa jest bowiem jest natury politycznej, a nie sportowej. Nawet osobnicy zdawałoby się tak nieczuli na magię futbolu, jak Jarosław Kaczyński, poczuli się w obowiązku zabrać głos w sprawie ukarania gdańskiego klubu za transparent wywieszony podczas meczu z Wisłą, upamiętniający rocznicę wydarzeń 17 września 1939 r.
Zewsząd słychać głosy, że to skandal, absurd, a nawet hańba, bo zabetonowani w swym komunizmie działacze piłkarscy ze strachu przed Ruskimi, tłumią wolność słowa, tłamszą poczucie narodowej dumy i przeciwdziałają upowszechnianiu wiedzy historycznej. Zgroza!
Prezydent Adamowicz zastanawia się czy klub zostałby ukarany za transparent: "1410 - bitwa pod Grunwaldem". Mam nadzieję, że tak. Nie chodzi bowiem o to, czy to zdanie jest prawdziwe czy nie. Lechia nie została bowiem ukarana za treść transparentu, ale złamanie przepisów, które mówią, że wszelkie hasła, które nie dotyczą bezpośrednio zawodów, powinny być wcześniej konsultowane.
Samo upamiętnianie tamtego - czy jakiegokolwiek innego niesportowego - wydarzenia akurat na stadionie piłkarskim też budzi wątpliwości. Owszem, były czasy, kiedy stadion przy Traugutta był swoistą agorą wolności, miejscem, gdzie można był głośno, bardzo głośno, wykrzykiwać hasła, które w innych miejscach publicznych nie miały szansy na zaistnienie. Ale to było ćwierć wieku temu. Sporo się od tego czasu w Polsce zmieniło. Są liczne miejsca, gdzie można w sposób nieskrępowany dyskutować o polityce. W szkołach uczy się niezafałszowanej historii (o ile coś takiego w ogóle istnieje), wydaje się cała masę publikacji, internetowe fora pęcznieją od wpisów. Natomiast trybuny piłkarskie raczej kiepsko nadają się na miejsce służące refleksji, zadumie i nauczaniu historii. Wydaje mi się, że ich misja edukacyjna będzie wystarczająco wypełniona, gdy kibiole oduczą się rzucania bananami w czarnoskórych piłkarzy i wznoszenia okrzyków w rodzaju: "kto nie skacze - ten z żydzewa". To byłby nie tylko sukces pedagogiczny, ale i skok cywilizacyjny.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Nie przenoście IPN-u na Traugutta - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie