Nie dostaną grosza na walkę z Legionellą

    Nie dostaną grosza na walkę z Legionellą

    Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Wbrew deklaracjom przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku, złożonym na łamach naszej gazety, Szpital Morski im. PCK w Gdyni Redłowie nie dostanie dodatkowego zastrzyku pieniędzy na prace remontowe, które pozwolą mu raz na zawsze pozbyć się Legionelli.
    Dyrekcja placówki nie ma innego wyjścia - będzie musiała we własnym zakresie wygospodarować środki na ten cel, a to oznacza przerwanie szeregu prac remontowych, w tym na oddziale interny. Gdyński sanepid ostrzega - kolejne badanie wody na poziom bakterii Legionelli już 21 lipca. Jeżeli wyniki badań będą złe, nie będzie już dla szpitala taryfy ulgowej.
    - Najpóźniej do 15 października, czyli do początku sezonu grzewczego, musimy zamontować sześć wymienników cieplnych, po jednym w każdym z budynków - wylicza Małgorzata Bartoszewska-Dogan, wicedyrektor redłowskiej placówki.

    Pozwoli to zwiększyć temperaturę wody w rurach i przeprowadzić okresową dezynfekcję termiczną. To jedyny sposób, by pozbyć się bakterii Legionelli z instalacji wodnej pamiętającej czasy, gdy szpital był wojskowymi koszarami. W trybie awaryjnym trzeba też wyremontować łazienki w budynku nr 4, w którym mieści się położnictwo z noworodkami oraz ginekologia onkologiczna. Tam wciąż poziom Legionelli znacznie przekracza dopuszczalne normy. Tak fatalnych warunków dla chorych nie ma już w żadnym innym szpitalu na Pomorzu. Gdyby nie medyczny personel dokonujący niemal cudów, nikt by się tu nie chciał leczyć.

    - Udało się nam wygospodarować zaledwie 66 tysięcy złotych - twierdzi Bartoszewska-Dogan. - Starczy na remont łazienek. Jeżeli UM, czyli właściciel szpitala, nie pomoże, trzeba będzie przerwać remont części oddziału interny (na cały i tak brakowało środków), zrezygnować z naprawy dachów lub adaptacji pomieszczeń dla jedynego na Pomorzu ośrodka leczenia niewydolności serca. Każda z tych inwestycji jest niezwykle pilna.

    Dyrekcja szpitala przeanalizowała sytuację, teraz ruch należy do Urzędu Marszałkowskiego.
    - Żadnych pieniędzy ekstra nie będzie, bo wszystkie samorządowe pieniądze na zdrowie zostały już dawno rozdysponowane - gasi nadzieje wicemarszałek Leszek Czarnobaj.
    Nie kwestionuje on potrzeby pilnego remontu sieci wodociągowej w redłowskim szpitalu, jest jednak przekonany, że środki na ten cel się znajdą. I to w budżecie samego szpitala.
    - Trzeba jak najszybciej przygotować projekt, ogłosić przetarg i wybrać wykonawcę - tłumaczy Leszek Czarnobaj. - Wymienniki w budynkach szpitala muszą być zamontowane jak najszybciej.

    Wicemarszałek nie ukrywa - "marszałkowskie" szpitale są zaniedbane, wymagają modernizacji, olbrzymich nakładów, jednak zaniedbań z lat poprzednich nie da się nadrobić szybko. Tylko w tym roku na inwestycje w ochronie zdrowia zarząd województwa pomorskiego przeznaczył ze swego budżetu ponad 32 mln zł. Pozostali o takich pieniądzach mogli tylko marzyć.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo