Nie dadzą nam być metropolią

    Nie dadzą nam być metropolią

    Witold Pustułka, Robert Kiewlicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Trójmiasto nie zasłużyło na to, aby stać się metropolią. Według projektu koordynowanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jedynie aglomeracje Górnego Śląska i Warszawa jako jedyne w kraju otrzymają status, o który tak zabiegaliśmy.

    - Zadziwia mnie ten zwrot w rozumowaniu MSWiA - mówi Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska i szef Unii Metropolii Polskich. - Jeśli się okaże, że to prawda, będę bardzo zawiedziony.

    Adamowicz nie zamierza jednak składać broni. Unia Metropolii Polskich będzie jeszcze opiniować projekt MSWiA. Pomorscy samorządowcy zapowiadają ostry sprzeciw wobec wykluczenia nas z grona przyszłych metropolii. Walkę o status metropolii zapowiadają też pomorscy posłowie.


    - Na najbliższym posiedzeniu klubu przedstawię ten problem - mówi Tadeusz Aziewicz, poseł Platformy Obywatelskiej. - Nie chodzi o to, aby machać szabelką, ale na pewno rozpoczniemy poważną dyskusję na ten temat.

    Kolejną złą informacją jest to, że nawet te metropolie, które powstaną, nie otrzymają żadnych obiecywanych wcześniej pieniędzy z wpływów z akcyzy i podatku VAT. W ten sposób rząd Platformy Obywatelskiej rakiem wycofuje się z rozpoczętej przez ekipę PiS dyskusji o utworzeniu w Polsce obszarów metropolitalnych. Kiedy szefem MSWiA był jeszcze Ludwik Dorn, wydawało się, że uchwalenie ustawy jest tylko kwestią czasu. Gdy jednak za czasów premierowania Jarosława Kaczyńskiego szefami MSWiA zostawali kolejno Janusz Kaczmarek i Władysław Stasiak, prace nad ustawą praktycznie stanęły.

    Projekt stał się na tyle głośny, że po objęciu władzy Platforma Obywatelska musiała kontynuować prace. Wtedy swoje ambicje zgłosiły dodatkowo Poznań, Kraków, Łódź oraz Wrocław. Gdy jednak do gry włączył się koalicyjny PSL, liczba potencjalnych metropolii wzrosła do dwunastu. Hipotetycznie dopisano do niej także Szczecin, Bydgoszcz z Toruniem, Lublin, Rzeszów i Białystok. Gdy taka informacja dostała się do opinii publicznej, swoje ambicje zgłosiły także Kielce, Gorzów, Opole czy Częstochowa. Sytuacja jako żywo przypominała zamieszanie wokół tworzenia województw w 1998 r. Najpierw miało ich być 8, potem 12, ostatecznie wyszło 16. Teraz też każdy większy region chciałby być metropolią.

    - To wszystko stało się już po prostu śmieszne - mówi poseł Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji. - W końcu zacząłem nawet współczuć odpowiedzialnemu za ustawę wiceministrowi Tomaszowi Siemoniakowi. Żartem można powiedzieć, że metropoliami za chwilę mogłyby chcieć zostać nawet dzielnice poszczególnych miast.

    Ostatecznie w MSWiA, nie chcąc zaogniać konfliktów politycznych i ambicjonalnych, ustalono, że status metropolii z założenia otrzymają skupiska ludności liczące ponad 2 mln mieszkańców, czyli na pewno aglomeracja śląska oraz Warszawa. Reszta większych skupisk, które liczą ponad pół miliona mieszkańców, mogą uzyskać tytularny status metropolii, pod warunkiem że wyrażą na to zgodę wszystkie wchodzące w ich skład gminy zainteresowane takim rozwiązaniem. Miękkie uchwalenie ustawy oznaczać będzie w praktyce jedynie wspólną organizację komunikacji, gospodarki odpadami czy tworzenie planów zagospodarowania przestrzennego. Czyli w sumie nic nowego.

    Bogactwo budzi zawiść


    Prof. Michał Kulesza, twórca ustawy samorządowej

    Pozbawiacie przyszłe metropolie pieniędzy. Dlaczego według współtworzonego przez Pana projektu obszary metropolitalne nie będą mogły skorzystać z dodatkowych dochodów z podatku VAT czy akcyzy?
    Bo te obszary mają pewne bogactwa narodowe, niedostępne dla innych regionów. Doposażenie Górnego Śląska i Warszawy mogłoby obudzić w reszcie kraju złe emocje.

    Podoba się Panu pomysł, aby metropolią było w Polsce każde skupisko ludności liczące powyżej pół miliona mieszkańców?
    Tak, ale pod warunkiem, że będzie na to zgoda sąsiadujących ze sobą gmin. Dwa oczywiste obszary metropolitalne w Polsce to Górny Śląsk i Warszawa.

    Po co więc w ogóle pisać ustawę metropolitalną?

    Bo trzeba wreszcie stworzyć konkretne ramy prawne do współpracy między samorządami i stworzyć warunki dla sąsiadujących gmin, które zamiast się uzupełniać i współpracować ze sobą, wdają się często w niepotrzebną i wyniszczającą rywalizację.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo