Nie czujemy się faworytami

    Nie czujemy się faworytami

    Paweł Rydzyński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    - Zjawisko napływu chińskiej siły roboczej do Polski na pewno będzie mieć miejsce, ale nie w takiej skali, jak niektórzy przewidują - mówi w rozmowie z "Polską Dziennikiem Bałtyckim" Jerzy Frenkiel, prezes warszawskiej firmy Decoma, wchodzącej w skład konsorcjum z chińskimi firmami chcącymi budować stadiony w Gdańsku i Wrocławiu.
    Zarówno w Trójmieście, jak i na Dolnym Śląsku do przetargów zgłosiły się dwa podmioty chińskie (jeden w konsorcjum m.in. z Decomą, drugi w pojedynkę).
    Informacja o tym, że "Chińczycy zbudują nam Euro" - tamtejsze firmy są bowiem zainteresowane nie tylko naszymi stadionami, ale i drogami czy kolejami - zelektryzowała społeczeństwo. Entuzjastą dla wejścia na nasz rynek chińskich koncernów jest m.in. minister sportu Mirosław Drzewiecki, który powtarza, że będąc na igrzyskach w Pekinie, zewsząd słyszał: "Zbudujemy wam wszystko za pół ceny".
    Wielu ekspertów zwraca jednak uwagę, że nikt "mitów o tanich Chińczykach" nie sprawdził jeszcze na naszym rynku w praktyce.

    Nie czujemy się faworytami


    Rozmowa z Jerzym Frenkielem, prezesem firmy będącej w konsorcjum z Chińczykami

    Część ekspertów twierdzi, że chińskie firmy wejdą do Polski na wielką skalę, co może się skończyć nawet stworzeniem w naszym kraju chińskiej mniejszości.

    Nie sądzę, by była to aż tak wielka fala jak niektórzy twierdzą, choć na pewno na jakąś skalę to zjawisko wystąpi. To są na razie przypuszczenia, trzeba czekać na ogłaszanie kolejnych przetargów, a potem na ich wyniki.

    Pana firma buduje w tej chwili duży biurowiec w Warszawie. Na swoim koncie ma m.in. apartamentowce na warszawskiej Woli. W tym kontekście trzeba zapytać, czy polskie firmy, jeśli będą przy okazji Euro 2012 wchodzić w konsorcja z Chińczykami, staną się ich podwykonawcami czy kimś więcej?

    Zdecydowanie nie podwykonawcami, lecz partnerami w kontrakcie. Będą pełnić rolę swoistych przewodników, pomogą np. dostosować się Chińczykom do polskich przepisów. Trudno powiedzieć, czy Polacy będą im "dostarczać" swoich cieśli i zbrojarzy. Natomiast myśl techniczną, inżynierów - na pewno. Nie da się też ukryć, że jeśli sprowadzeni zostaną chińscy robotnicy, to konkurencyjność chińskich przedsiębiorstw polegać będzie na tym, że "roboczogodzina" będzie znacznie tańsza. Nie mam też żadnych obaw, że chińskie inwestycje będą gorszej jakości.

    Czujecie się faworytami przetargów w Gdańsku i Wrocławiu?

    Nie.

    Jak nawiązał Pan współpracę z Chińczykami?

    Kilka lat pracowałem w Kuwejcie. Chińskie firmy prowadziły tam wielkie inwestycje.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo