Neutralność emisyjna w 2050 roku. Orlen chce być liderem naszej części Europy w ograniczaniu oddziaływania przemysłu na środowisko

Materiał informacyjny XXX Forum Ekonomiczne
Wszyscy jadący w tym roku z różnych stron Polski na Forum Ekonomiczne – przeniesione przez pandemię z Krynicy do Karpacza - zauważyli z pewnością intrygujące billboardy, przedstawiające powszechnie znane logo Orlenu w nietypowym wydaniu: z czerwienią przechodzącą w tajemniczą zieleń.

Zagadka wyjaśniła się drugiego dnia szczytu gospodarczego, gdy na porannym briefingu biało-czerwony znak koncernu zmienił symbolicznie kolory na biało-zielone, a prezes PKN Orlen Daniel Obajtek, ogłoszony Człowiekiem Roku Forum Ekonomicznego, zdradził szczegóły strategii neutralności emisyjnej. PKN Orlen jako pierwszy koncern paliwowy w Europie Środkowej przedstawił plany w tym obszarze.

Cel jest prosty - dalsze zmniejszanie oddziaływania firmy na środowisko.

Rozwijający się w imponującym tempie koncern nie tylko rozszerza swą działalność na kolejne obszary, ale i pretenduje do miana lidera - silnie promowanych dziś i wspieranych w Unii Europejskiej - rewolucyjnych zmian w obszarze oddziaływania na środowisko. Plany dotyczące zerowej emisji ogłosiły dotąd nieliczne koncerny z szeroko pojętej branży naftowo-energetycznej (BP, Shell, Repsol). Dołączający do tego grona Orlen zrobił to jako pierwszy w naszej części świata.

PKN Orlen integruje siły, włączając w swe struktury Energę, a następnie Lotos i PGNiG, a jednocześnie inwestuje w pozostałe obszary swej działalności oraz ekspansję zagraniczną po to, by zbudować koncern multienergetyczny, o przychodach rzędu ok. 200 mld zł.

W tym sektorze (a ściślej: coraz bardziej powiązanych ze sobą sektorach) wielkość ma znaczenie. Chodzi nie tylko o możliwość wynegocjowania korzystniejszych warunków przy zakupie ropy czy gazu, ale i zdolność finansowania kosztownych badań naukowych, przełomowych innowacji i technologii dających przewagę konkurencyjną. Przede wszystkim jednak duży koncern dysponuje odpowiednimi siłami i środkami, by zrealizować niezbędne w okresie transformacji energetycznej inwestycje. A to ma i będzie miało kluczowe znaczenie w najbliższych latach. Jest oczywiste i pewne, że nowy wieloletni budżet Unii Europejskiej obierze za cel zbudowanie we wszystkich krajach członkowskich zielonego ładu, a to oznacza radykalną redukcję oddziaływania na środowisko. Poszczególne kraje - a więc i działające w nich przedsiębiorstwa - zostaną zmuszone do takiej redukcji. Choćby dlatego, że cena emisji jednej tony CO2 wynosi 25 euro, a wedle prognoz może się podwoić. Transformacja energetyczna w kierunku zielonego ładu to także jeden z filarów unijnego planu odbudowy po COVID-19, którego realizacja ruszy jeszcze w tym roku. Twórcy strategii Orlenu obserwują światowe trendy i zamierzają je wykorzystać jako szansę na rozwój i wzmocnienie swojego biznesu, a przez to - wzmocnienie całej polskiej gospodarki.

Dlatego w najbliższej dekadzie Orlen zainwestuje ponad 25 mld zł, by do 2030 r. o 20 proc. zredukować CO2 z obecnych aktywów rafineryjnych i petrochemicznych oraz o 33 proc. ściąć emisję CO2 w przeliczeniu na każdą megawatogodzinę produkowanej energii elektrycznej. Choć deklaracja jest - co do skali - bezprecedensowa, to jej realizacja byłaby dużo trudniejsza, gdyby nie dotychczasowa działalność koncernu, prowadzona z poszanowaniem ochrony środowiska i dbałością o ekologię.

Dzięki inwestycjom w efektywność energetyczną rafinerii w Płocku, czeskim Litvinovie i litewskich Możejkach, obecnie darmowymi uprawnieniami objętych jest ponad 80% emisji CO2 w tym segmencie działalności. Koncern już dzisiaj posiada 1 GW nowoczesnych gazowych mocy wytwórczych oraz ponad 50 instalacji OZE, będąc także znaczącym producentem biopaliw w regionie. W Grupie Orlen powstaje także pierwsza w Polsce instalacja wykorzystująca mikroorganizmy w procesie produkcyjnym na skalę przemysłową. Budowana w Trzebini instalacja będzie przekształcała surowce pochodzenia roślinnego w ekologiczny kwas mlekowy. Wreszcie już w fazie przygotowawczej do realizacji jest hub wodorowy we Włocławku, który zapewni Orlenowi wiodącą pozycję na polskim rynku paliw wodorowych wykorzystywanych w transporcie.

Strategia dochodzenia do neutralności emisyjnej w połowie stulecia opiera się na czterech filarach: efektywności energetycznej produkcji, zeroemisyjnej energetyce (stąd inwestowanie w morskie farmy wiatrowe czy fotowoltaikę), paliwach przyszłości oraz zielonym finansowaniu. Nie mniej ważnyjest filar piąty: cały proces ma się odbyć bez konieczności ograniczania działalności ani redukcji zatrudnienia w koncernie.

Polska musi jak najskuteczniej odpowiedzieć na wyzwania związane z transformacją energetyczną. Wszystko wskazuje na to, że liderem tego procesu będzie Orlen. Szczegóły nowej strategii poznamy niebawem.


Dr Dawid Piekarz – wiceprezes Instytutu Staszica

Dr Piekarz: Zmierzający do zerowej emisji Orlen może być liderem transformacji energetycznej w naszej części Europy.

Rozmowa z dr. Dawidem Piekarzem, wiceprezesem Instytutu Staszica Co oznacza ogłoszenie przez PKN Orlen planu dojścia do zerowej emisji w połowie stulecia w kraju postrzeganym ciągle jako imperium węgla?
- Dotknął pan fundamentalnej kwestii: postrzegania naszego kraju w Europie i świecie. Polska, niesłusznie i niesprawiedliwie, uchodzi za kraj „brudnej energii”. To ma znaczenie, bo przekłada się na relacje gospodarcze, także na koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa. Ogłaszając w Karpaczu swój plan zainwestowania 25 mld zł w obniżenie emisji do 2030 r. i dojścia do zeroemisyjności w 2050 r., Orlen daje jasny sygnał, że oto największa firma w naszym kraju chce być liderem transformacji energetycznej zgodnej z jednym z głównych celów Unii Europejskiej, jakim jest budowanie zielonego ładu.

Podobne sygnały popłynęły wcześniej z dużych wielkich koncernów multienergetycznych.
- Tak, ale Orlen zapowiedział tak ambitną strategię jako pierwszy w naszej części Europy. Zrobił to w bardzo dobrym momencie.

Dobrym - bo?
- Jego plan znakomicie wpisuje się w globalny trend. Orlen mówi głośno: idziemy zdecydowanie w kierunku czystej energii, wodoru, źródeł odnawialnych, chcemy inwestować w wiatr, wykorzystujemy na szerszą skalę gaz. By sprawniej zrealizować ów plan, kierowana przez Daniela Obajtka firma tworzy koncern multienergetyczny. Taki podmiot, dzięki synergii, skumulowaniu sił i środków, oszczędnościom z większą szansą powodzenia podejmie wyzwania europejskiego zielonego ładu. Dotychczasowy Orlen oraz Energa, Lotos i PGNiG w pojedynkę miałyby potężny problem. Zabrakłoby im potencjału i pieniędzy.

Na budowę zielonego ładu Unia Europejska oferuje gigantyczne środki z funduszu odbudowy i nowego wieloletniego budżetu.
- Aby po nie sięgnąć, trzeba mieć, po pierwsze, odpowiednią strategię, po drugie – sprawną organizację, a po trzecie – środki na wkład własny. Tylko duży, multienergetyczny Orlen spełni te warunki. Zdaje sobie zresztą z tego sprawę i dlatego w ostatnim czasie koncern dokonuje największych akwizycji i inwestycji w polskim przemyśle. To forma walki z czasem, a właściwie już -
ucieczki do przodu.

Przed czym?
- Nie czarujmy się, podobne fuzje służące budowie koncernów multienergetycznych dokonały się na Zachodzie już dawno. Węgrzy zrobili to ze swoim MOL jeszcze przed przystąpieniem do Unii Europejskiej, unikając wyjątkowo ciężkich i kosztownych procedur antymonopolowych. U nas dywagacje o połączeniu Orlenu z Lotosem - dwóch firm działających w tym samym segmencie
i kontrolowanych przez państwo - trwały od początku stulecia…

Przeciętny Kowalski ma prawo pytać, czy on na tym nie straci.
- Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: nie, bo chronią go surowe europejskie przepisy antymonopolowe i konsumenckie. Z kolei jako obywatel Kowalski musi brać pod uwagę, że w dzisiejszych czasach, w obliczu największej od lat transformacji energetycznej, tylko tak duża firma multienergetyczna jest w stanie zapewnić krajowi energetyczne bezpieczeństwo. Chcę w tym miejscu zwrócić uwagę na epokową zmianę: gdyby pan mnie pytał o fuzję Orlenu z Lotosem dekadę temu, to - podobnie jak inni eksperci - odpowiedziałbym, że wzmocni ona pozycję nowego podmiotu w konkurencyjnej walce, jaką toczą między sobą środkowoeuropejskie rafinerie. Tymczasem dzisiaj wszyscy musimy być świadomi, że ta konkurencyjna walka toczy się już i toczyć będzie na zupełnie innym polu.

Jakim?
- Na niedawnym Forum Wizja Rozwoju w Gdyni przedstawiciele przemysłu motoryzacyjnego przedstawili raport z badań przeprowadzonych dla nich przez renomowaną firmę doradczą Deloitte. Wynika z niego, że w 2030 r. rynek samochodowy będzie podzielony na cztery równe części: jedną czwartą stanowić będą tradycyjne pojazdy spalinowe, tyle samo - hybrydy, kolejną - elektryki, a ostatnią ćwiartkę - auta napędzane wodorem. To oznacza, że połowa samochodów nie będzie potrzebowała paliwa tradycyjnego. Koncern taki, jak Orlen, musi mieć gotową odpowiedź na tę zmianę, bo inaczej trudno będzie mu funkcjonować w nowej rzeczywistości.

Unia idzie w kierunku weryfikowania źródeł energii, z której wytwarza się w danym kraju wszelkie towary i usługi.
- Tak. Mówiąc najprościej: chcąc sprzedać na Zachód jogurt lub pralkę, trzeba będzie je produkować przy pomocy czystej energii, pochodzącej głównie z OZE. Bez głębokiej transformacji energetycznej polska gospodarka nie jest w stanie spełnić tego warunku, co uderzy w eksport…

Będący w ostatnich latach jedną z głównych sił napędowych naszego PKB.
- Właśnie. Zielona strategia Orlenu jest odpowiedzią także na to wyzwanie. Pokazuje, że państwowy koncern chce odegrać rolę lidera transformacji w naszej części świata, jest zdeterminowany, by to zrobić, gromadzi narzędzia i środki, by dostarczać odbiorcom czystą energię. I powiedzmy jasno: to nie jest jakaś fanaberia, fantazja czy mrzonka. Nie mamy wyboru. Czas ucieka, świat pędzi. Orlen to wie. I bardzo dobrze, że działa w kierunku zielonego ładu i zerowej emisji.

Materiał oryginalny: Neutralność emisyjna w 2050 roku. Orlen chce być liderem naszej części Europy w ograniczaniu oddziaływania przemysłu na środowisko - Polska Times