NBP chce wycofać monety o nominale 1 grosza i 2 groszy. Dlaczego? Czy warto oddać je na złom?

Małgorzata Gradkowska
Tygodnik "Polityka" wyliczył, że za 10 złotych w jednogroszówkach dostaniemy w punkcie skupu złomu ponad 25 zł
Tygodnik "Polityka" wyliczył, że za 10 złotych w jednogroszówkach dostaniemy w punkcie skupu złomu ponad 25 zł Archiwum PP
Dlaczego Narodowy Bank Polski chce wycofać najdrobniejsze monety i jak będzie wyglądać nasz handel bez nich?

Osiedlowy warzywniak. Bułka, jogurt, dwa banany i pół kilo mandarynek. Kasa wybija - 5, 67.
- Ma pani dwa grosze? Bo jak nie, to będę winna grosik - mówi pani Ania z warzywniaka. W kolejce przede mną zdanie "mogę być winna grosz?" usłyszały trzy osoby. - Kompletnie nie mam drobnych - wzdycha ekspedientka. Wszyscy szukamy w torbach i kieszeniach i każdy wyciąga po kilka groszy. Spontaniczna zrzutka dokonana, pani Ania poodlicza nam te grosze od kolejnych rachunków. Dwie osoby obiecują jeszcze, że zaraz przyślą do sklepu dzieci ze skarbonkami, po kilkadziesiąt grosików każde z nich na pewno przyniesie, pani Ani będzie lżej przez dzień czy dwa.
- Ale podobno mają wycofać jednogroszówki - pociesza ktoś. - Pewnie, i ceny od razu podniosą! - odpowiada inny. - Już można być pewnym, że o naszym interesie to te banki nie myślą. Im chodzi o to, żeby zarobić, a nie żeby nam ulżyć.

Skarbonki jak czarne dziury

Jest ich prawie siedem miliardów - na niespełna 13 miliardów wszystkich wyemitowanych monet, aż do pięciozłotówki. W ubiegłym roku Narodowy Bank Polski wydał 527 milionów sztuk jedno- i dwugroszówek. Do NBP wróciło w tym czasie 27,9 miliona grosików. Teoretycznie na każdego Polaka przypada po 112 jednogroszówek, po 57 dwugroszówek i po 40 pięciogroszówek. Teoretycznie, bo jest z nimi jak ze spirytusem - i niemowlę, i staruszek, i trzydziestolatek pije tyle samo alkoholu. I tak samo - i niemowlę, i staruszek, i trzydziestolatek ma po tyle samo groszy. A tak naprawdę jeden ma trzy skarbonki, wypełnione drobniakami, a inny jeden grosz w portfelu.

W zasadzie jedyną większą partią, która wraca do NBP, są zebrane podczas prowadzonej w szkołach akcji "Góra Grosza". W ciągu ostatnich edycji z dziecięcych skarbonek udaje się zebrać ok. 2,5 mln złotych - w samych monetach. Góra grosza takiej wartości waży ponad 180 ton!

- Roczne koszty NBP związane z biciem 1 i 2 groszówek wynoszą obecnie około 40 milionów złotych i należy się spodziewać, że w kolejnych latach będą rosły ze względu na wysokie koszty surowców i zwiększający się popyt - mówi Przemysław Kuk z biura prasowego NBP. Nic dziwnego więc, że decyzja o "wygaszaniu" jedno- i dwugorszówek jest dla banku centralnego tak istotna. Dzięki temu NBP zaoszczędziłoby nawet ok. 40 proc. kwot, wydawanych na emisję monet.

Procent za wymianę

Wieczorne zakupy w całodobowym sklepie.
- Miałam ze sobą niespełna sześć złotych, ale w groszach - opisuje Bożena Kwiecińska z gdańskiej Moreny. - Zostawiłam portfel u mamy, nie miałam innych pieniędzy poza pudełeczkiem, do którego wrzucałam resztę z zakupów. I wróciłam bez niczego. Z takimi pieniędzmi to do banku - usłyszałam. - Ja mam takich drobnych kilka kilo! Nie rozumiem, może po prostu są zbyt leniwi, by wymienić je w banku?
- Nawet jeśli ktoś ma za dużo drobnych, bo nie chce mu się iść z nimi do banku, to większość chce po prostu zaoszczędzić - wyjaśnia ekonomista Krzysztof Wrześniowski. - Banki pobierają prowizję od wymiany nominałów gotówki. Są oczywiście banki, które robią to bezpłatne, jeśli jesteś ich klientem, ale są też banki, w których zamiana groszy na papierowe pieniądze jest w ogóle niemożliwa. Większość natomiast pobiera kilka procent prowizji - niektóre pół procenta, niektóre dwa procent. Jest bank, który bierze 7 złotych, ale jest też bank, który bierze 10 złotych za każde "rozpoczęte" 500 złotych. I każdy wymaga, żeby były popakowane w odpowiednie rulony. Nic dziwnego więc, że nie wszystkie sklepy chcą powiększać swoje zapasy drobniaków.

W internecie znajduję wypowiedź osoby, która próbowała wymienić w banku monety na banknoty.
- Chciałem wymienić ok. 400 zł w nominałach od jednego grosza do 50. Miałem posortowane i pozwijane w rolki. Podzieliłem wszystko na sześć działek o różnych nominałach, w każdej działce po 600-900 monet. Idę do oddziału. Babka młoda, zobaczyła ilość, postękała coś, żebym poszedł do Biedronki albo NBP, ale w końcu wzięła się za liczenie. Szło jej to bardzo mozolnie, oprócz tego, zamiast od razu pakować w ich ruloniki, najpierw liczyła, dopiero później zawijała. Potem poszedłem do drugiego banku, bo słyszałem, że tam mają maszynę do liczenia, ale trzeba mieć posortowane (oddzielone nominałami). Niestety 3 proc. prowizji skutecznie mnie zniechęciło. Pozostało pięć innych oddziałów i w wielkim skrócie - wreszcie się pozbyłem.

Nauka zaokrąglania

NBP przesłał już do ministerstwa finansów projekt odpowiedniej ustawy. Według niego - powinniśmy przypomnieć sobie wiedzę z matematyki w zakresie wczesnych lat szkolnych - umiejętność zaokrąglania w górę albo w dół.
- Proponujemy, aby w przypadku płatności gotówkowych łączna kwota należności, czyli rachunek końcowy, podlegała zaokrągleniu do pięciu groszy - wyjaśnia Aleksander Proksa z działu prawnego NBP, współautor projektu ustawy. - Końcowy rachunek byłby zaokrąglany maksymalnie o dwa grosze w górę lub w dół.

Czyli - rachunki kończące się na 1 i 2 grosze oraz 6 i 7 groszy byłby zaokrąglane w dół, końcówki 3 i 4 grosze oraz 8 i 9 groszy - w górę. Gdy cena wyniesie więc np. 5, 62 zł albo 5, 67 zł - zapłacimy odpowiednio 5,60 zł albo 5,65 zł, a te brakujące grosiki sklep sam sobie dołoży. Jednak gdy rachunek wyniesie 5, 63 zł albo 5, 68 zł - zapłacimy 5,65 zł i 5, 70 zł - tym razem my dołożymy sklepowi trochę więcej.

Skończył się czas ochronny

W Polsce grosz - jaki teraz mamy - pojawił się w 1995 roku. Jego pojawienie się było formalnym końcem hiperinflacji z przełomu lat 80. i 90. W szczytowym jej okresie w 1991 roku pojawiły się banknoty milion i dwa miliony złotych. 10 tysięcy złotych zastąpiono jedną złotówką.

O możliwym wycofaniu z obiegu jedno- i dwugroszówek mówił w 2009 roku ówczesny prezes NBP Sławomir Skrzypek. Po jego śmierci w katastrofie smoleńskiej temat jednak ucichł, zresztą - do końca grudnia 2010 roku obie monety były nie do ruszenia. Do tego czasu NBP miał obowiązek wymienić wszystkie pieniądze sprzed denominacji w 1995 roku, a stuzłotowy czerwony banknot - tzw. Waryński - odpowiadał właśnie jednemu groszowi. Okres ochronny grosza się skończył, zaczął się natomiast kryzys i budżet szuka oszczędności. Co prawda NBP nie chce zdradzić, ile kosztuje wyprodukowanie jednego gorsza, ale z ekspertyz, porównujących jego nominalną wartość z ceną mosiądzu magnezowego (tego surowca używa się w Polsce do wybicia monet od 1 do 5 groszy) wynika, że koszt wyprodukowania monety wynosi 5 groszy. Więc tylko pięciogroszówka wychodzi na zero...

Sklepik kontra hipermarket

NBP nie będzie pierwszym, który zrezygnuje z emisji drobnych monet. Dwa lata temu zrobił to Rosyjski Bank Centralny, monety o najmniejszych nominałach wycofano też w ciągu ostatnich pięciu lat w Szwecji, Danii, Czechach, na Węgrzech i w Izraelu. I - jeśli wierzyć tamtejszym mediom - ludzie przyjęli to z ulgą. - Stopień społecznej akceptacji był wysoki, np. w Izraelu sięgnął 80 proc. - przekonują w NBP.

- Z badań opinii publicznej przeprowadzonych przez NBP wynika, że 62 procent Polaków wskazuje na potrzebę wycofania z obiegu monet jedno- i dwugroszowych - zapewnia Przemysław Kuk. - Zdecydowana większość badanych doświadcza problemów związanych z rozliczaniem końcówek cen - skarżą się na wydłużony czas transakcji oraz częste prośby sprzedającego o rezygnację z przysługującej reszty.

Zadowoleni są na pewno właściciele małych sklepów. - Dla nas groszówki to problem, bo banki nie chcą ich przyjmować. Po zmianie muszą być tylko jasne zasady, jak zaokrąglać ceny - mówi Marcin Kraszewski z Polskiej Izby Handlu zrzeszającej małe i średnie sklepy.

Protestują natomiast duże sieci handlowe. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, zrzeszająca zachodnie sieci sklepów, twierdzi, że zmiana utrudni promocję sprzedaży.
- Dzisiaj końcówki, czyli 99 groszy - są w sklepach sposobem przyciągania klienta - twierdzi Andrzej Maria Faliński z POHiD. - Nie podoba nam się, że NBP chce obniżyć swoje koszty emisji i przerzuca je na rynek.
- Przecież końcówka 99 groszy nadal może być wykorzystywana - przypominają w NBP. - Tylko w końcowym rachunku cena będzie zaokrąglona.

Zarobić na groszu

Są tacy, którzy drobnych groszy będą żałować. W internecie można znaleźć firmy oferujące biżuterię z jednogroszówek. W Międzyzdrojach była maszyna, która wrzucone do niej jednogroszówki zamieniała w medale z okolicznościowymi wakacyjnymi stemplami. Jedna z gdańskich firm pamiątkarskich oferuje malutkie stateczki ze skrzyniami pełnymi "skarbów", czyli z kilkoma groszami. Tygodnik "Polityka" wyliczył dwa lata temu, że za 10 złotych w jednogroszówkach dostaniemy w punkcie skupu złomu ponad 25 złotych.

No i są tacy, którzy już myślą o tym, by - podobnie jak NBP - na ograniczeniu emisji gorszy zarobić. W internecie pojawiły się ogłoszenia "Wymienię 1-groszówki. Za 100 zł w 1-groszówkach dam 130 zł w banknotach", "Zamienię 1-groszówki na banknoty + 30%. Każda ilość", "Skupujemy monety w nominale 1 grosz oraz 2 grosze. 10 PLN za kilogram". Jedni się zarzekają, że robią to z powodów kolekcjonerskich, inni liczą na zarobek - właśnie w punktach skupu złomu. \

Jednak - zanim zaczniemy zaokrąglać ceny, minie pewnie co najmniej rok. A do tego - jednogroszówki nie znikną zupełnie.
- Naszym celem nie jest całkowita eliminacja monet jedno- i dwugroszowych z obiegu gotówkowego - uspokaja Krzysztof Tołwiński z gdańskiego oddziału NBP. - Nawet w przypadku wejścia w życie ustawy nadal będzie możliwe płacenie w sklepach monetami jedno- i dwugroszowymi (np. pięcioma jednogroszówkami), a NBP będzie zaspokajał popyt na te monety tak długo, jak będzie on istniał.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Ukraińcy rezygnują z pracy w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: NBP chce wycofać monety o nominale 1 grosza i 2 groszy. Dlaczego? Czy warto oddać je na złom? - Dziennik Bałtycki

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anna

Wycofanie groszówek niesie za sobą niebezpieczeństwo, że wszystko mocno podrożeje.

https://infomiasto.eu/wycofanie-monet-1-i-2-groszowych-z-obiegu-w-polsce/

Niestety w tym kraju prawie zawsze wszystko drożeje z dowolnego powodu.

A
AJG

SZKODA ŻE TAK ZDEFRAŁDOWANY GROSZ ,mogło być jak przed || wojną, za trzy grosze bułka...

Dodaj ogłoszenie