Naturalny bursztyn podbija Chiny

Jacek Sieński
Polskie wyroby jubilerskie z bursztynem sprzedawane są na prawie całym świecie
Polskie wyroby jubilerskie z bursztynem sprzedawane są na prawie całym świecie Archiwum
Udostępnij:
Największy na świecie rynek, jakim są Chiny, staje się coraz bardziej chłonny na wyroby ekskluzywne i bardzo kosztowne. Chinki zaczęły gustować w polskiej biżuterii bursztynowej. Nasi bursztynnicy z powodzeniem konkurują z dalekowschodnimi wytwórcami taniej biżuterii masowej. Firma S & A SA w Gdyni, czołowy polski wytwórca srebrnych i złotych wyrobów jubilerskich z bursztynem, ma w Państwie Środka już 57 punktów sprzedaży, a zamierza otworzyć drugie tyle.

- Azja stanowi dla firm bursztynniczych bardzo obiecujący rynek - podkreśla Adam Pstrągowski, prezes S & A. - Cenione są tam wyroby markowe, wysokiej jakości, oryginalne i certyfikowane, jakie oferują również polskie firmy jubilerskie. Nasze wyroby zaprezentowaliśmy podczas światowej wystawy EXPO 2010 w Szanghaju, w Polskim Pawilonie Narodowym, na stoisku między innymi z polską biżuterią. Zainteresowanie tymi wyrobami było ogromne, a ponieważ na rynku chińskim zapotrzebowane na ekskluzywną biżuterię bursztynową wciąż rośnie, postanowiliśmy poszerzyć dotychczasową sieć sprzedaży.

W Chinach funkcjonuje wiele firm przetwarzających bursztyn. Jednakże ich stosunkowo tanie wyroby masowe nie mogą konkurować z polskimi, będącymi w większości niemal pojedynczymi dziełami sztuki jubilerskiej, a więc kosztownymi.

- Co roku wprowadzamy na rynek nowe kolekcje biżuterii - przyznaje Pstrągowski. - Obok Chin nowymi rynkami są też Indie, Rosja, Korea. Swoje przedstawicielstwa mamy od lat w krajach zachodnioeuropejskich, w Europie Środkowej oraz państwach bliskowschodnich.
Prezes Pstrągowski apeluje też, by biżuterię bursztynową promować jako narodową specjalność i polską markę. Zwłaszcza, że blisko 75 proc. wyrobów jubilerskich z bursztynami na świecie wykonują polskie firmy i artyści.

Dzięki postawieniu na modne wzornictwo, ale równocześnie droższe wyroby, w tym roku wartość wyeksportowanej biżuterii może osiągnąć wartość zbliżoną do osiąganej w ubiegłych latach, a więc około 400 mln dolarów. Surowiec bursztynowy, eksportowany głównie przez Rosję i przede wszystkim do Chin, kosztuje coraz więcej. Drożeją również srebro i złoto. Cena 1 kilograma bursztynu, w zależności od jakości i atrakcyjności bryłek, wynosi od kilkudziesięciu do kilkuset euro. Dlatego też artystyczne wyroby jubilerskie z bursztynem mają również coraz wyższe ceny.

- Na świecie utrzymuje się zapotrzebowanie na polską biżuterię bursztynową - potwierdza Sławomir Wyszyński, właściciel firmy Polish Amber w Gdańsku. - Oprócz krajów dalekowschodnich, do niedawna chłonnym rynkiem były Stany Zjednoczone. Niestety, Amerykanie kierują się przy zakupach ceną. Wolą kupować plastik, wytwarzany w Chinach i udający bursztyn. Na amerykańskim rynku hurtowym sztuczna biżuteria kosztuje 400 dolarów za kilogram, a z oryginalnym bursztynem bałtyckim - 1500 dolarów.
Na międzynarodowym rynku pojawił się też młody bursztyn kopalny z Ameryki Południowej. Ponieważ jest miękki, poddaje się go utwardzaniu poprzez wygrzewanie w autoklawach, aby nadawał się do obróbki. Bursztynu takiego nie uznaje się jednak za naturalny surowiec jubilerski. Większość polskich firm zaopatruje się w bursztyn w kraju, kupując go od koncesjonowanych wydobywców oraz w Rosji i na Litwie.

Wyszyński zaznacza, że wyroby swojej firmy sprzedawał w Chinach, na Tajwanie i w Hongkongu oraz w Ameryce. Obecnie bardziej interesującym dla niego rynkiem jest południowy region Europy, a konkretnie kraje byłej Jugosławii. Poza tym nad Adriatyk, szczególnie zaś do Chorwacji, przyjeżdżają licznie turyści zachodnioeuropejscy, chętnie kupujący biżuterię z bursztynami.
Według Karola Kowalskiego, przewodniczącego Komisji Branży Złotniczo-Jubilerskiej Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Gdańsku, na Pomorzu działa około 1500 małych i dużych firm wytwarzających biżuterię bursztynową. Wysoką pozycję na rynku międzynarodowym firmy te osiągnęły w ciągu ostatnich 10 lat. Nawiązywały bezpośrednie kontakty z kontrahentami z różnych krajów oraz promowały własne marki poprzez udział w targach branżowych i oferowanie wyrobów o unikatowym, artystycznym wzornictwie.

Branży bursztynniczej brakuje jednak takiego wsparcia ze strony państwa, jakiego udzielają przedsiębiorcom rządy krajów zachodnioeuropejskich. Ministerstwo Gospodarki obiecało przyznać 300 mln zł na promocję 17 branż na rynkach zagranicznych, w tym jubilerskiej, jednak na razie pozostaje to tylko obietnicą. Do tego branżę może osłabić wyjazd wielu młodych jubilerów do Niemiec i Austrii po 1 maja.

Kowalski uważa, że na rynku krajowym nie docenia się rękodzieła. Artystyczną biżuterię wypierają tanie, masowe wyroby z importu. Inną przyczyną ograniczonej sprzedaży bardziej ekskluzywnych wyrobów jubilerskich są drożyzna i trudna sytuacja materialna większości Polaków, a pierścionki, wisiory czy naszyjniki nie należą do artykułów pierwszej potrzeby.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wojna na Ukrainie to wyzwanie dla całej branży IT, opinia eksperta

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

p
pikrynian
Właściciele tych zakładów płacą głodowe stawki za wytwarzanie tzw."biżuteri artystycznej". Autor tego artykułu powinien porozmawiać z pracownikami a właściwie niewolnikami produkującymi te precjoza. Za 1 gram gotowego wyrobu ( wypolerowany, z wklejonym kamieniem po prostu gotowy do sprzedaży) mam płacone 1,3 zł a to i tak jedna z wyższych stawek. Przez 10 godzin wytężonej pracy można przerobić max 40-50 grzmów.Można łatwo policzyć ile to miesięcznie. poniżej najniższego wynagrodzenia.Niedługo ci "szanowani biznesmeni" zostaną z ręką w nocniku bo nie będzie już ludzi nabijających im kieszeń. Bardziej się opłaca być dozorcą lub cieciem niż szeregowym jubilerem. Też wyjeżdzam do Niemiec. Tylko czekam do maja.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie