Nasza nowa, świecka tradycja

    Nasza nowa, świecka tradycja

    Barbara Szczepuła, publicystka

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Polacy oceniają dobrze miniony rok 2008. Był to - jak powiedział jeden z publicystów - czas grillowania. Każdy z nas zajął się tym, co go naprawdę interesuje i co uważa za ważne w swoim życiu: karierą, wychowaniem dzieci, pomnażaniem pieniędzy, pisaniem i czytaniem książek, słuchaniem muzyki, podróżami et cetera.
    Taka nowa, świecka tradycja. Przestaliśmy w napięciu śledzić - mimo usilnych zachęt ze strony dziennikarzy i polityków - medialny show i analizować na bieżąco, co powiedział poseł X i co na to poseł Y, kto komu bardziej dołożył, kto kogo przeprosi albo nie przeprosi, kto kogo lubi albo już nie lubi i czy "oczko się obsunęło temu Misiu".

    Czyli znormalnieliśmy. Oswajamy się powoli z demokracją. Poznajemy jej - jak mawia klasyk - plusy dodatnie i ujemne, bo i te ostatnie ma ona, niestety. Rząd podoba się większości Polaków, choć nie powinien, oj nie powinien, bo nie chce nam fundować rewolucji moralnej. Nie absorbuje wojenkami, bitwami, podjazdami, szarżami (choć od czasu do czasu daje poharcować szwoleżerom przed Pałacem Prezydenckim, ale generalnie daje odetchnąć. I w tym dobrym nastroju wkroczyliśmy w rok nowy 2009.

    To będzie rok nadzwyczajny, bo rocznicowy. 4 czerwca minie dwadzieścia lat od wyborów, w których za pomocą kartki wyborczej obaliliśmy juntę Jaruzelskiego. Dwadzieścia lat! To tyle, ile Opatrzność dała naszym rodzicom i dziadkom po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. To tyle czasu, że wyrosło już pokolenie, które PRL zna (Bogu dzięki!) tylko z książek i z filmów Stanisława Barei. Pytałam mojego dwudziestopięcioletniego syna, co pamięta z tamtej rzeczywistości. Niewiele: że wraz z rodzicami stał koło kościoła Świętej Brygidy i krzyczał wraz z tłumem "Nie ma wolności bez Solidarności". I kolejki u rzeźnika (uwielbiał parówki). Szczęśliwe pokolenie.

    Politycy, którzy poważnie traktują swoją powinność, muszą wiedzieć, że to dla tych młodych ludzi muszą przede wszystkim mieć atrakcyjną ofertę na przyszłość. A tych dwudziestu minionych lat - wbrew malkontentom - nie zmarnowaliśmy. III RP ma się dobrze, choć wstrząsy i burze owszem się zdarzały.

    Ale kto powiedział, że łatwo wychodzi się z komunizmu? Proszę spojrzeć, w jakiej kondycji jest dziś SLD, partia, która przejęła kiedyś idee i pieniądze komunistów? Gdzie jej chłopcy wspaniali tacy? Jedni cierpią na filipińską chorobę, inni zakochali się w Lepperze, jeszcze inni zniknęli w pomroce dziejów. I niech tam już zostaną. A my świętujmy dwudziestolecie Trzeciej Rzeczypospolitej, bo "jest tego warta". Nareszcie nam się coś udało! A więc - do siego roku i następnych dwudziestu dobrych lat!

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo