Nasz nowy cykl: czy układ trójmiejski istnieje? Ile jest prawdy, a ile fantazji w tezie o wzajemnej sieci powiązań w Trójmieście?

Redakcja
Janusz Kaczmarek
Janusz Kaczmarek Mateusz Dietrich
Po pojawieniu się informacji, że gdańska prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w sprawie molestowania seksualnego, jakiego wobec młodszej o osiem lat dziewczynki miał się dopuścić syn Jacka Kurskiego, znów zaczęto mówić o tzw. układzie trójmiejskim. Czyli o rzekomej sieci powiązań znających się wzajemnie polityków, policjantów, prokuratorów, przedstawicieli kleru, deweloperów, biznesmenów i przestępców. - Temat trójmiejskiego układu uważam za całkowicie wydumany. Oczywiście, jak wszędzie, tak i w Gdańsku, Gdyni czy Sopocie występowały i zapewne będą występować różnego rodzaju patologie. Zdarzali się nieuczciwi urzędnicy, funkcjonariusze, ale nie jest to zjawisko tożsame z Trójmiastem. Można przypisać je do innych miast i regionów w Polsce - mówi dr Janusz Kaczmarek, były prokurator krajowy i szef MSWiA.

Wstydzi się pan, że żyje w Trójmieście?
Skądże, jestem z tego wręcz dumny. Chociaż mieszkam także w Warszawie, zawsze przedstawiam się jako gdynianin. A skąd takie dziwne pytanie?

Po pojawieniu się informacji, że gdańska prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w sprawie molestowania seksualnego, jakiego wobec młodszej o osiem lat dziewczynki miał się dopuścić syn Jacka Kurskiego, znów zaczęto mówić o tzw. układzie trójmiejskim. Czyli o rzekomej sieci powiązań znających się wzajemnie polityków, policjantów, prokuratorów, przedstawicieli kleru, deweloperów, biznesmenów i przestępców. Czy coś może być na rzeczy?

Nie ma w tym najmniejszego sensu. Takie "układy" - zresztą tego słowa nie lubię - można znaleźć w każdej miejscowości. Większe odzwierciedlenie mają one w małych miejscowościach, gdzie ludzie znają się o wiele lepiej, niż w metropoliach.

Chodzą do tej samej pracy, tych samych sklepów, tego samego kościoła, wybierają w tej mikrospołeczności wójta, który jest im doskonale znany. I tam faktycznie można mówić o jakimś układzie, jednak słowo to nie musi mieć charakteru negatywnego.

Ponoć także w Trójmieście wszyscy wszystkich znają. Oczywiście wszyscy ważni wszystkich równie ważnych
Można formułować tezy, o tym, że ktoś kogoś zna, mając na uwadze np. wieloletnie sprawowanie przez niego funkcji. Jeżeli w Gdyni od lat olbrzymią większością głosów wybierany jest w Gdyni prezydent Wojciech Szczurek, mamy do czynienia z ciągłością władzy. Ale czy z tego faktu należy wywodzić, że w Gdyni wytworzył się układ? W tym mieście jest też kilka szkół z tradycjami, do których na przestrzeni lat chodziły osoby znane w Polsce. Nie jest to jednak żaden przykład na potwierdzenie teorii, że absolwenci danej szkoły utworzyli sieć powiązań. Jakiś czas spędziłem we Wrocławiu. Tam zobaczyłem, jak osoby na różnych stanowiskach, o różnych opcjach politycznych, potrafią spotykać się i rozmawiać na spotkaniach związanych z jednym lub drugim klubem sportowym. Czy, jeśli ktoś się uprze, może na tej podstawie postawić nieuprawnione wnioski o "układzie wrocławskim"? Na pewno nie.

Czytaj także

Mówi się, że także gdański układ rozwinął się ponad podziałami politycznymi.
Trudno to zauważyć, mając na uwadze chociażby spory w obecnych radach miast między tymi, którzy sprawują władzę, a opozycją. Jedna strona obarcza drugą odpowiedzialnością za niezrealizowane inwestycje lub krytykuje to, co zostało zrobione. To pokazuje, że podział jest, a teza o działaniach ponad podziałami politycznymi jest nieuprawniona. Mam wrażenie, że niektórzy dziennikarze najpierw zakładają sobie jakąś tezę, a następnie pod nią próbują zbierać dowody i argumenty.

Dlaczego akurat mieli wybrać sobie Trójmiasto?

Żyjemy w miejscu szczególnym, gdzie często wiał wiatr historii. Należy przy tym pamiętać, że Trójmiasto jest regionem nadgranicznym, a Gdańsk i Gdynia to miasta portowe. Wszystko to miało to wpływ na działalność przestępczą.Występowały u nas przestępstwa nieznane w innych regionach kraju, takie jak chociażby przemyt.

Do Trójmasta napływały dostawy luksusowego towaru, do Hali Targowej czy na ulicę Świętojańską w Gdyni przyjeżdżali ludzie z całego kraju, by robić zakupy towarów z zachodu. To wszystko wpływało na koloryt tego terenu.

Teorię gdańskiego "styku interesów" biznesmenów, polityków, prawników, sędziów, prokuratorów i policjantów, zaprezentował w wydanej przed kilkoma laty książce "Układ Trójmiejski" Sylwester Latkowski. Te powiązania miały powstawać jeszcze w latach 80. i 90. XX wieku, gdy na Wybrzeżu królował Nikoś - Nikodem Skotarczak. Pamięta pan tamte czasy?
Nie czytałem książki pana Latkowskiego, więc trudno mi się na ten temat wypowiadać.

A czy na pana, jako prokuratora prowadzącego na przełomie XX i XXI wieku wiele poważnych spraw w Trójmieście próbowano naciskać, by np. odpuścić jakiemuś gangsterowi lub oficjelowi?
Nigdy nie było takiej sytuacji. Myślę, że nikomu by to nawet nie przyszło do głowy. W prokuraturze gdańskiej, którą wówczas nadzorowałem, prowadzono m.in.głośną sprawę Wydawnictwa Archidiecezji Gdańskiej "Stella Maris", w której zostało oskarżonych ponad 40 osób i żaden układ temu nie przeszkodził. Temat,o którym rozmawiamy , uważam za całkowicie wydumany. Oczywiście, jak wszędzie, tak i w Gdańsku, Gdyni czy Sopocie występowały i zapewne będą występować różnego rodzaju patologie. Zdarzali się nieuczciwi urzędnicy, funkcjonariusze, ale nie jest to zjawisko tożsame z Trójmiastem. Można przypisać je do innych miast i regionów w Polsce. Czy z faktu, że media piszą o "aferze podkarpackiej", wymieniając uczestniczących w niej księży, biznesmenów, prawników czy polityków można wywodzić wniosek, że każdy na Podkarpaciu każdego znał i wszyscy tworzyli tam układ? Byłoby to poważne nadużycie.

Czasem wystarczy opublikowane w bulwarówce wspólne zdjęcie z prokuratorem, by postawić medialny zarzut.
Dlatego nawet i dziś unikam sytuacji, gdy obca osoba prosi mnie o wspólne zdjęcie. Zawsze kulturalnie odmawiam, wiedząc, co mogą zrobić media, by udowodnić z góry założoną tezę.

Im dalej od Gdańska, tym bardziej rośnie czarna legenda. Dlaczego tak jest?
Zazdroszczą nam (śmiech). Oczywiście, mówiąc poważnie, mamy do czynienia z pewnym stereotypem. Trzeba się jednak zastanowić - czy naprawdę nam to przeszkadza? Czy w Trójmieście gorzej się żyje i pracuje, niż w innych regionach Polski? A może właśnie tu coraz więcej ludzi zaczyna szukać swego miejsca na ziemi?

Czytaj także

Rząd obiecuje wspomóc psychiatrię dziecięcą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie