Napisz pracę i nie płać

Anna Mizera-NowickaZaktualizowano 
Praca, studia na dwóch kierunkach, choroba czy chęć wykorzystania ostatnich chwil studenckiej wolności - powodów, dla których studenci spóźniają się z oddaniem pracy dyplomowej, jest wiele. Jednak rzadko kiedy absolwent zdaje sobie sprawę, co go czeka, jeśli na czas nie odda licencjatu lub magisterki. Trudno się dziwić, skoro się zdarza, iż inne informacje na ten temat podają dziekanaty, inne widnieją w regulaminach studiów, a jeszcze inne mają studenci. Dlatego dewiza "jakoś będzie, potem przysiądę i napiszę" może zamienić nasze studia w koszmar.

Kinga z Uniwersytetu Gdańskiego nie zdążyła napisać pracy magisterskiej, ponieważ była pochłonięta studiami na dwóch kierunkach. Wskutek tego za pierwszy semestr opóźnienia zapłaciła 750 zł za powtarzanie seminarium magisterskiego. Ani z UG pisanie zajęło więcej czasu niż przewidywała - choć pracę powinna oddać we wrześniu ubiegłego roku, nadal ją piszę. W związku z tym że terminowo nie oddała magisterki, nie dostała zaliczenia z seminarium i musi je powtarzać. Mimo że w nim nie uczestniczy, płaci 1500 zł.

Jedna ze studentek Gdańskiej Akademii Medycznej z oddaniem magisterki zalega już od prawie pięciu miesięcy - jak na razie nie poniosła żadnych konsekwencji, ale przyznaje, że woli nie wiedzieć, co się stanie, jeśli nie odda pracy do końca marca.

Dlaczego każdego spóźnialskiego studenta czekają inne konsekwencje? Czy zależy to od uczelni, na której się studiuje? Z pozoru nie, bowiem zarówno na UG, PG, jak i AWFiS oraz GUM jeśli student nie złoży pracy dyplomowej do końca letniej sesji poprawkowej (koniec września), teoretycznie zostaje skreślony z listy studentów. W praktyce często wygląda to inaczej, ponieważ o losach każdego studenta z osobna decydują promotor i dziekan.

- Student to nie towar na półce, dlatego w uzasadnionych wypadkach dziekan i prorektor mogą podjąć decyzję o przedłużeniu czasu na oddanie pracy dyplomowej - mówi rzecznik UG Beata Czechowska-Derkacz.

Maksymalny dodatkowy czas na pisanie to trzy miesiące. Regulamin UG wyszczególnia sytuacje, w których może to nastąpić (np. długotrwała choroba), dlatego wydaje się, iż nie tak łatwo o zgodę dziekana.

Biuro prasowe PG także podaje, iż dziekan na pisemny wniosek studenta, po zasięgnięciu opinii promotora, może podjąć decyzję o przedłużeniu terminu oddania pracy. Brak jednak informacji, o ile oraz w jakich okolicznościach to następuje. Ponadto jeśli promotor poświadczy, że jego seminarzysta złożył mu pracę do końca września, student ma czas na obronę do końca grudnia.
Na GUM, jak podaje regulamin, "w wyjątkowych wypadkach dziekan może przesunąć termin składania pracy dyplomowej, nie więcej jednak niż o sześć miesięcy." Nie jest wyjaśnione, co owe "wyjątkowe sytuacje" oznaczają. Studenci GUM nieoficjalnie mówią, iż każdy taką zgodę otrzymuje.
O ile studentom GUM łatwiej o wydłużenie czasu na pisanie pracy do końca marca, to jeśli nadal nie zdążą, stają przed poważnymi problemami. Po skreśleniu z listy studentów muszą zdać egzamin reaktywacyjny, który np. na farmacji kosztuje 190 zł, a następnie zapłacić tyle, ile płaci za rok nauki student studiów stacjonarnych (na farmacji jest to 14 tys. zł).

Natomiast po skreśleniu z listy studentów na UG, by zostać reaktywowanym, wystarczy wpłacić równowartość opłaty rekrutacyjnej - 85 zł. Na PG jest to 500 zł, a na AWFiS 600 zł.
Co ważne, ponowne wpisanie na listę, by obronić pracę dyplomową na PG i UG, jest możliwe tylko w ciągu pięciu lat od ukończenia studiów.

Studenci ostatniego roku, którzy nie zaczęli jeszcze pisać swojej pracy dyplomowej, muszą pamiętać, że wielu promotorów nie wpisuje zaliczenia seminarium, dopóki mu się nie odda pracy na czas. W takich wypadkach należy powtarzać seminarium dyplomowe. Na UG jest to koszt od 600 do 750 zł, na AWFiS 400 zł, a na PG 8 zł za jedną godzinę zajęć, czyli jeśli półtoragodzinne seminarium odbywa się raz w tygodniu, jest to koszt około 480 zł.

Poza tym jeśli w tym czasie wejdą różnice programowe, dochodzą kolejne przedmioty do opłacenia i zaliczenia. Lepiej się mieć na baczności…

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie