Nakarm dziecko, ale nie krępuj innych

rozm. Jolanta Gromadzka-AnzelewiczZaktualizowano 
123rf
O karmieniu piersią w miejscach publicznych z - Joanną Kotarską i Katarzyną Krakowską, autorkami bloga Psychologia przy kawie rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz.

Dlaczego karmienie piersią w miejscach publicznych wzbudziło ostatnio takie poruszenie?
Joanna Kotarska: Jeżeli człowiek nie wie, jakie zachowanie jest słuszne, nie ma swojego zdania, przyjmuje taki pogląd jak większość grupy. Mamy wówczas do czynienia z tzw. społecznym dowodem słuszności. I tak jak w ubiegłych latach było wielu zwolenników karmienia naturalnego, bo kampanie pokazywały jego pozytywny wpływ na organizm dziecka i jego relacje z mamą, tak ostatnio zaczęto robić burzę w szklance wody z powodu przypadków karmienia w miejscach publicznych (m. in. w lokalach gastronomicznych), które rzekomo przeszkadzały innym. I niestety, duża grupa osób się temu poddała.

Ale przecież od dobrych kilku lat nie brakuje zwolenników karmienia, a kobiety karmiące odbierane były bardzo pozytywnie?

Katarzyna Krakowska: Tak. W ostatnich latach byliśmy świadkami wielu kampanii promujących karmienie naturalne. Podkreślano, iż karmienie piersią ma nieoceniony wpływ dla zdrowia dziecka, ale i matki, zaspokaja też potrzeby bliskości, czułości i miłości, a kobiety karmiące były dawane jako wzór. Ale matki, które chciały karmić naturalnie, często musiały liczyć się z nie zawsze przychylną reakcją otoczenia, ale i niedogodnościami. Po pierwsze, zawsze były spore grupy osób, które z różnych powodów negowały karmiące matki, powielając nieprawdziwe mity dotyczące karmienia, m.in. ten, który głosi, iż po roku pokarm nie jest wartościowy. A druga sprawa, to pewne niedogodności, np. uciążliwość wynikająca z karmienia na żądanie. Skoro dziecko może domagać się mleka już po pół godzinie od ostatniego karmienia, to oznaczałoby, że kobieta chcąca karmić nie może wychodzić z domu.

A przecież kobiety karmiące piersią, chciały też żyć normalnie - podróżować, spotykać się ze znajomymi.
K.K.: Dokładnie. Dlatego matki karmiące zaczęły karmić poza domem. Zabieranie ze sobą butelki nie zawsze jest możliwe, ponieważ wiele dzieci karmionych piersią po prostu nie chce pić przez smoczek.

I tu pojawił się problem, bo karmienie w miejscach publicznych zaczęło budzić kontrowersje.
J.K.: Tak jak w wielu sprawach, tak i w tej są dwie strony medalu. Każda strona ma swoje racje. Uważam, że w życiu należy zawsze kierować się zasadą polegającą na nienaruszaniu granic drugiego człowieka. Szanuję siebie, ale szanuję też innych. I dlatego z jednej strony matki karmiące piersią mają prawo do wychodzenia z dziećmi w miejsca publiczne i do karmienia ich i nikt nie ma prawa im tego zabronić. Ale z drugiej strony muszą pamiętać o prawach innych osób, dla których widok roznegliżowanej kobiety może być krępujący, a czasem wręcz niesmaczny. Dla nas może to być niezrozumiałe, natomiast każdy z nas jest inny i należy to uszanować. Czyli należy znaleźć złoty środek - matka ma prawo do karmienia, ale w taki sposób, by nie raziło to innych.

Jakie w takim razie może być wyjście?
J.K.: Wybierając się w miejsca publiczne należy ubrać się tak, aby bez problemu nakarmić dziecko, nie eksponując piersi wszystkim obecnym. Obecnie nie tylko garderoba, ale i bielizna dostępna w sklepach daje nam takie możliwości. A tradycyjna pielucha tetrowa czy pasująca do stroju chusta gwarantuje zasłonięcie tego, co razi innych.

Psychologiaprzykawie.pl - serwis, który pomaga zrozumieć zachowania i teorie psychologiczne. Krótka forma ma pozwolić w chwili, którą poświęcamy na wypicie tak zwanej kawy, zrozumieć siebie i innych, a potem lepiej radzić sobie w życiu.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polihistor

Wypada dodać, że zgorszonych tym widokiem nie razi ani obrazek wyzywająco ubranych kobiet czy obściskujących się facetów ani kloaczny język używany powszechnie przez bliźnich (?), od menela po nauczyciela akademickiego.
Naga matczyna pierś, w którą sapie z zadowoleniem bezbronny, ufnie w niej zatopiony mały obywatel - o, to dopiero jest kamień obrazy i widok godny potępienia! :-)

X
XYZ

skoro międli ten temat do znudzenia. Bardzo słusznie pisze Polihistor:
"Nie ma piękniejszego i bardziej wzruszającego widoku. ".
Pruderia, pruderia i nic więcej nie można powiedzieć tym zgorszonym
przedmiotowym widokiem.

P
Polihistor

W kraju, któremu grozi w perspektywie wymarcie, prowadzi się z namaszczeniem dyskusję, czy wolno kobiecie publicznie karmić piersią.
Wolno.
Nie ma piękniejszego i bardziej wzruszającego widoku.
Honni soit qui mal y pense, nieszczęśni poprawnisie.

Dodaj ogłoszenie