Najsympatyczniejszy senior w Polsce pochodzi z Pomorza. Pan Jarosław Różański z Łęga wygrał samochód

Maria Sowisło
Maria Sowisło

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Najsympatyczniejszym seniorem w Polsce, głosami naszych czytelników, został Jarosław Różański z Łęga. To właśnie do niego trafi główna nagroda – samochód osobowy fiat tipo. - Jeszcze mi we wsi nie wierzą – nie kryje zadowolenia Różański i żartuje, że kiedy już wsiądzie pierwszy raz za kółko wygranego fiata, zrobi rundkę po Łęgu w gminie Czersk – koniecznie z otwartymi oknami. Tutaj mieszka.

Łąg w powiecie chojnickim to mała wieś. Mieszka tutaj prawie 1300 osób. Charakterystyczne jest to, że miejscowość przecina droga krajowa nr 22 – tzw. berlinka. Dlatego kierowcom może być bardziej znana z fotoradaru. Właśnie tutaj mieszka najsympatyczniejszy senior w Polsce. Wszystko dlatego, że z okazji Dni Babci i Dziadka zaprosiliśmy wnuczęta, by przesłali dla nich życzenia, a my je opublikowaliśmy. To nie wszystko. Seniorzy opowiedzieli nam o tym, jak spełniają się w roli babć i dziadków i napisali nam o swoich wnukach. Rozpoczęło się głosowanie, w którym wybrani zostali najsympatyczniejsi seniorzy. Jarosław Różański z Łęga wygrał na szczeblu ogólnopolskim i do niego trafi nagroda główna – samochód osobowy.

Jarosław Różański z Łęga najsympatyczniejszym seniorem w Polsce

Auto przyda się w 30-hektarowym gospodarstwie rolnym, jakie prowadzi Jarosław Różański – dumny dziadek 3,5-letniego Igorka. We wsi jednak nikt nie mówi do niego po imieniu. Od dziecka każdy zwraca się do niego – Ernest.

- Kiedy z Igorem wysłaliśmy życzenia i prosiliśmy o głosy, prawie nikt nie zareagował. Dopiero kiedy napisałam, że Igorek prosi o głosy na dziadka Ernesta, coś się ruszyło

– zdradza Justyna Różańska, córka pana Jarka, a może bardziej Ernesta, który szybko dodaje, że żal mu trochę pani z opolskiego, która przez wiele tygodni zajmowała pierwsze miejsce i mogła już być pewna wygranej. Ostatecznie zajęła drugie miejsce.

- My tak naprawdę zaczęliśmy głosować dopiero ostatniego dnia o godz. 20.05. Grzały nam się cztery telefony. A to wcale nie było łatwe, bo mamy tutaj problem z zasięgiem – zaznacza pani Justyna.

Rodzina jest bardzo wdzięczna za wszystkie głosy. Zwłaszcza bliskim Czesława Knuta z Osowa w powiecie kościerskim, który w rankingu województwa pomorskiego zajął pierwsze miejsce. Jarosław Różański był drugi. - Jego córka to moja koleżanka. W ogólnopolskim głosowaniu odpuścili, ale głosy przekazali na mojego tatę – wspomina pani Justyna.

Pierwsza w życiu wygrana

W rodzinie Różańskich nikt nie ma smykałki do do gier losowych, nikt nie skreśla liczb w Totka, nie gra na automatach. Nikt też nigdy nic nie wygrał. Do tej chwili.

- Ludzie we wsi do dzisiaj trochę się śmieją i mówią, że to na pewno jakieś oszustwo. Jak już dostanę ten samochód, to chyba pojadę nim do kościoła (dom rodziny stoi naprzeciwko świątyni – przyp. red.). Albo go postawię przed bramą, żeby sobie oglądali

– żartuje najsympatyczniejszy w Polsce dziadek, którego pasją są konie. Pierwsza była Astra, którą dostał od swojego wujka.

- Miałem zakaz sprzedaży. I tak już zostało. Zawsze mamy konie. Najwięcej to chyba było ich 14. Teraz zostały dwa, najbardziej spokojne – wylicza Różański i przyznaje, że miłość do tych zwierząt odziedziczył chyba po wujkach. - Jeden brał udział w zawodach, a inny w wieku 76 lat jeszcze wskakiwał na konia – mówi z dumą pan Ernest. Rodzina często brała udział w Pikniku Koniarzy w Śliwicach czy Dniu Konia w Hucie. Teraz wszystko pokrzyżowała pandemia.

Prócz koni w stajni, są jeszcze inne zwierzęta - trzy psy, żółw i koty. Ile tych ostatnich? Nikt nie wie, bo przy gospodarstwie uchowają się wszystkie. Choć dzisiaj rolnikom wcale nie jest łatwo. Dlatego żona pana Ernesta założyła własną firmę.

Życie go nie rozpieszczało

Najsympatyczniejszy dziadek w Polsce mógłby też starać się o miano najmłodszego dziadka. Igorek na świat przyszedł, kiedy Różański miał 45 lat. - Było to dla mnie zaskoczenie, ale cieszę się – zaznacza. Marzy mu się, żeby ten wygrany samochód dotarł do Łęga na urodziny – 20 maja.

- Kiedy już nie będzie pandemii, pojedziemy nim w góry. Nigdy nie byłem w naszych polskich górach. Może w Bieszczady się wybierzemy?

- snuje plany pan Ernest, a żona dodaje że na pewno pojadą nad jezioro w Ostrowitem.

To tutaj pan Ernest odpoczywa i ładuje akumulatory. Choć latem nie ma zbyt wiele czasu na leżenie do góry brzuchem. Zresztą dziadek Igorka nie potrafi długo usiedzieć w miejscu. Tego nauczyło go życie. - Miałem trzy siostry. One się kształciły, a ja musiałem pomóc przy gospodarstwie. Nie skończyłem nawet szkoły budowlanej. Nie było czasu na naukę – wspomina Różański.

Najlepszy dziadek pod słońcem

Dziadek Ernest ma jednego wnuka – Igorka. Jest jego oczkiem w głowie. Ponoć nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby dziadek wyszedł ze sklepu bez Kinder Niespodzianki dla wnusia.

- Dziadek jest fajny, bo jeździ traktorem

– bez chwili namysłu mówi Igorek i rozpoczyna recytować wierszyk „Mam trzy latka, trzy i pół...”. Lgnie do dziadka, który jest też fajny bo jeździ samochodami. Dużymi. I ma telefon. Też duży.

A jak się czuje dziadek Ernest z tytułem najsympatyczniejszego? - Normalnie się czuję. Gorzej bym się czuł, gdybym przegrał – mówi Różański, a żona dodaje: - Żartowaliśmy sobie, że jeśli wygramy oczyszczacz powietrza, to będzie mi też musiał prać firanki.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie