Najlepszą ochroną przed koronawiruem może być zdrowy rozsądek i przestrzeganie zasad higieny - mówi dr Jerzy Karpiński

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska

Wideo

Zobacz galerię (7 zdjęć)
Przed koronawirusem nie uchroni nas, ani smarowanie się jakimiś maściami, ani płukanie ust solą fizjologiczną, czy picie alkoholu. "Lekarstwem" może być zdrowy rozsądek i przestrzeganie zasad higieny - mówi dr Jerzy Karpiński, dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, w rozmowie z Ryszardą Wojciechowską

Produkcja: Maciej Michałowski, Mateusz Dietrich

Podamy sobie ręce?​
Tak, bez obawy.​

Chociaż niektórzy radzą, żeby wstrzymać się teraz z takim powitaniem. ​
Tak, ale w przypadku osób, które mają katar, kaszel, przekrwione spojówki, kichają, czyli mają typowe objawy grypopodobne. Takiej osobie powinniśmy powiedzieć: - słuchaj, bardzo serdecznie cię witam, ale zachowajmy co najmniej metrową odległość przy powitaniu. ​

Zaczęłam trochę pół żartem pół serio. Ale bać się, czy nie bać?​
Nie bać się i nie panikować. Mamy okres grypowy. Od ubiegłej jesieni w woj. pomorskim, notowaliśmy średnio co miesiąc 50-60 tysięcy zachorowań grypopodobnych. W tej chwili mamy około 100 tysięcy miesięcznie. Dodatkowo nakłada się na to informacja o koronawirusie, który ma objawy bardzo podobne do tych grypopodobnych. ​

Uspokoiłby mnie pan doktor, gdyby nie to, że umieralność na koronawirusa jest wyższa, niż w przypadku grypy. Świadczą o tym dane z całego świata.​
Dane Światowej Organizacji Zdrowia wskazują, że śmiertelność koronawirusa wynosi od 1 do 2 procent, czyli jest w zasadzie podobna jak w przypadku grypy. W sezonie grypowym 2019- 2020 w Polsce zmarło 19 osób, a w województwie pomorskim nie mieliśmy ani jednego przypadku śmierci z z jej powodu. ​

Kto jest szczególnie narażony na koronawirusa?​
Tu też wszystkie światowe statystyki wskazują na to, że szczególnie narażone są osoby, które są po 80 roku życia oraz osoby ciężko chore na choroby układu krążenia, układu odechowego czy choroby przewlekłe, jak nowotwory. ​

​Maseczki nie chronią przed wirusem, ani nie zabezpieczają przed infekcją. Natomiast powinny je nosić osoby, które kaszlą i kichają.

Porozmawiajmy więc o faktach i mitach wokół koronawirusa.​
Fakt podstawowy to zachować podstawowych zasad higieny. Wirus przenosi się drogą kropelkową. Jeżeli ktoś ma katar, kaszle, to wirus potrafi się przenosić od tej osoby, która w dodatku nie zakrywa ust na odległość od metra do nawet pięciu metrów.​

Może nosić maseczki? Jeśli się je jakimś cudem gdzieś jeszcze dostanie?​
Maseczki nie chronią przed wirusem, ani nie zabezpieczają przed infekcją. Natomiast powinny je nosić osoby, które kaszlą i kichają. Bo wtedy skraca się odległość roznoszenia wirusa do około 30 centymetrów. Rozumiem, że ludzie używają masek ze względów psychologicznych. Czują się za taką maską bezpieczni. Ale jako lekarz powtarzam, maska nie chroni przez zarażeniem. ​

Więc co stosować?​
Zdrowy rozsądek przede wszystkim. Zachowania zdroworozsądkowe zalecane są przez specjalistów wirusologii i chorób zakaźnych i światowych instytucji zdrowia. Po pierwsze wszyscy musimy myć ręce. To banalna zasada, ale podstawowa. Przecież każdego dnia jadąc np. kolejką, autobusem, dotykając w sklepie lady, a w pracy poręczy czy klamek, możemy dotknąć miejsca, które dotykał przed nami ktoś zarażony wirusem, także zwykłej grypy. Potem tymi rękami pocieramy okolice twarzy, w ten sposób przenosząc wirusa na śluzówki. I jesteśmy zakażeni. ​

​Czyli mycie rąk nie tylko po wyjściu z toalety powinno być obowiązkowe. ​

Pan mówi o myciu rąk, a ja czytam badania, które informują, że jedna trzecia Polaków nie myje rąk po wyjściu z toalety.​
To dramatyczna sytuacja, z czego musimy sobie zdać sprawę. Bo w ten sposób nie tylko możemy się zakazić koronawirusem czy grypą, ale także salmonellą. Czyli mycie rąk nie tylko po wyjściu z toalety powinno być obowiązkowe. ​

I to nie chodzi tylko o przepłukanie rąk.​
Tylko należy namydlić je w całości, myć dokładnie miejsca między palcami, wewnętrzną stronę dłoni, a także nadgarstki. To potrwa 20 sekund, ale wtedy skutecznie umyjemy ręce.​

Kiedy się naprawdę zaniepokoić ewentualnym zakażeniem i do kogo się zgłosić? Bo mam wrażenie, że nie ma nadal jednej, jasnej ścieżki.​
Ścieżka jest jasno określona. Jeżeli ktoś wraca z północnych Włoch albo z Chin i zgłasza wysoką temperaturę w granicach 40 stopni Celsjusza, dużą niewydolność oddechową, która - mówiąc obrazowo - polega na mocno spłyconym oddechu, oraz ma bóle mięśniowe powinien to zgłosić przede wszystkim w najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Wówczas ta osoba jest najczęściej przetransportowana i izolowana. Bo osoba z podejrzeniem koronawirusa musi być izolowana i diagnozowana. ​

Ale sygnały od ludzi, którzy się ze służbą zdrowia ostatnio zderzyli, są takie, że nadal mamy wąskie gardło, czyli za mało testów, za mało laboratoriów i za mało lekarzy.
Epidemia czy pandemia to wielkie wyzwania dla wszystkich państw na świecie, nawet tych bogatych. Proszę zwrócić uwagę na to, co się dzieje we Włoszech. Panika, która tam zapanowała, jest zupełnie nieuzasadniona. Jeszcze o jednej radzie chciałbym wspomnieć, która dotyczy osób starszych, schorowane, żyjących w mieście, w którym koronawirus się pojawi. Proszę, żeby zostały w domach​
przez 3-4 tygodnie, do czasu wyciszenia się, że tak powiem, sytuacji epidemiologicznej w rejonie. A my zaopiekujmy się taką osobą i zaopatrujmy ją w potrzebne produkty.​


Słyszę o że smarowanie się jakimiś kremami, maściami może uchronić nas przed wirusem. Nieprawda. Podobnie jak płukanie ust solą fizjologiczną czy jej picie.

Wokół koronawirusa narosło już wiele mitów. Jeden z nich mówi o "wypędzaniu" wirusa z organizmu alkoholem.​
Mitów jest wiele, dlatego trzeba je dementować. Słyszę o że smarowanie się jakimiś kremami, maściami może uchronić nas przed wirusem. Nieprawda. Podobnie jak płukanie ust solą fizjologiczną czy jej picie. Alkohol też nie chroni. A nawet zwiększa możliwość zakażenia, bo rozszerza naczynia krwionośne i wirus ma łatwiejszy dostęp do organów. Poza tym człowiek pod wpływem alkoholu lekceważy zasady higieny. Słyszałem też o różnych preparatach, oferowanych na rynku, które mają jakoby chronić przed wirusem. Chciałbym zdementować, nie ma takich środków. Najważniejsze "lekarstwo", jakie można w tej chwili polecić to zdrowy rozsądek. ​

Jak wzmocnić odporność?​
Odporność wzmocni dobry sen, wypoczynek, mało stresu, zdrowe odżywianie się i dużo spacerów na świeżym powietrzu. To też można zalecić.​

W programie Pod Ostrym Kątem powiedzieli:

Zobacz także:

Najlepszą ochroną przed koronawiruem może być zdrowy rozsąde...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

rozsądek jak w pokazanej błazenadzie niemieckich ministrów ? hahaha gościu nie podał ręki ale był cały czas w polu rażenia wirusa gdyby jego szefowa była zarażona. rozsądkiem to jest zlikwidowanie kapitalizmu bo z tym ustrojem nasz koniec jest juz policzony

z
zenada...

Jestem zażenowana. Czytam zagraniczna prasę, takze fachową medyczna, wiadomo nie od dziś że wirusem tym zarażają ludzie chorzy nie mający objawów. A tu wytyczne sztywne, jak drut nijak mające sie do realiów. Kiedy obudzicie się jak w USA kiedy po smierci 6 osob zrozumiano ze wirus kilka tygodni szalał nie dając objawów????

O tym wzmacnianiu odpornosci nie wspomnę. Nie mamy odpornosci na covid-19... I pan mowi o zdrowym rozsądku???

Dane dot grypy. Koronawirus to 2-3 proc. smiertelnosc na chwile obecna, a grypa? PROMIL. Gdzie tu podobienstwo?

Dodaj ogłoszenie