Nadzwyczajna sesja Sejmiku Województwa Pomorskiego ws. nawałnicy. Wojewoda się spieszył ZDJĘCIA

Ewa AndruszkiewiczZaktualizowano 
Wystąpienie wojewody po ponad godzinie przerwał przewodniczący sesji. Zwrócił się z prośbą o skrócenie wypowiedzi i umożliwienie zadania pytań przez zgromadzonych na sali radnych. Na to pierwsze wojewoda przystał i zdecydował, że przejdzie już do podsumowania. Ponieważ trwało ono kolejne 30 minut, tłumacząc się koniecznością wzięcia udziału w rządowej konferencji, wojewoda odmówił odpowiedzi na pytania radnych. Przemek Świderski
Minutą ciszy w intencji ofiar i poszkodowanych w wyniku nawałnicy rozpoczęła się dzisiejsza nadzwyczajna sesja Sejmiku Województwa Pomorskiego w Gdańsku.

Jako pierwszy o zabranie głosu poprosił wojewoda pomorski, Dariusz Drelich, tłumacząc, że jeszcze dziś o godz. 13 musi wziąć udział w ważnej, rządowej konferencji.
W swoim – ponad godzinnym oświadczeniu, czytanym z kartki – przedstawił informacje na temat sytuacji na terenach dotkniętych nawałnicą w nocy z 11 na 12 sierpnia oraz o podjętych działaniach ratowniczych i naprawczych związanych z kataklizmem. Odniósł się też do dwóch, budzących w ostatnich dniach największe kontrowersje kwestii, a mianowicie – dlaczego nie podjął decyzji o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej i czy pomoc wojska, uruchomiona przez rząd, była - jego zdaniem - wystarczająca w stosunku do skali zniszczeń.

- O godz. 5 rano w dniu 12 sierpnia, po uzyskaniu informacji od Komendanta Głównego i Wojewódzkiego Straży Pożarnej, podjąłem decyzję o zwołaniu na godz. 8 posiedzenia Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. W posiedzeniu, któremu przewodniczyłem, wzięli udział szefowie administracji, w tym Komendy Wojewódzkiej Policji, Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Gdańsku, Morskiego Oddziału Straży Granicznej, Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. W czasie posiedzenia poszczególne służby informowały o zdarzeniach, mających miejsce w nocy z 11 na 12 sierpnia – relacjonował w czasie sesji wojewoda pomorski, Dariusz Drelich. - Uczestniczący w posiedzeniu szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego zasygnalizował, że siły zbrojne są w stanie wspomóc władze cywilne po otrzymaniu rozkazu od ministra obrony narodowej, poprzedzonego wnioskiem wojewody. W tym momencie zastępca komendanta straży pożarnej w osobistym kontakcie z komendantem wojewódzkim, będącym na miejscu i dowodzącym akcją ratowniczą, poinformował, iż aktualne wsparcie sił zbrojnych nie jest potrzebne, a siły i środki użyte w akcji przez straż pożarną są wystarczające.

W związku z pojawiającymi się z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej niepokojącymi informacjami o podnoszeniu się stanu wody na rzece Brda, w poniedziałek, 14 sierpnia, złożony został wniosek do ministra obrony narodowej z prośbą o pomoc wojskowego zespołu zadaniowego.

- Jeszcze tego samego dnia, w niedzielę, rozmawiałem z burmistrzem gminy Czersk, na terenie której znajduje się miejscowość Rytel i skąd dochodziły doniesienia o braku skutecznych działań w niesieniu pomocy dla mieszkańców. Burmistrz zapewniała mnie, że wszystko ma pod kontrolą, że sobie poradzi i że nie widzi potrzeby użycia wojska – zapewniał w czasie sesji wojewoda Drelich.

A co z decyzją o niewprowadzaniu stanu klęski żywiołowej?

- Z klęską żywiołową mamy do czynienia, gdy ochrona zdrowia i życia dużej liczby osób oraz mienia znacznych rozmiarów lub środowiska na znacznym obszarze jest możliwa tylko przez zastosowanie nadzwyczajnych środków. Stała kontrola nad postępami usuwania skutków nawałnicy wskazuje, że nie została wypełniona powyższa przesłanka, a stosowane siły i środki w pełni pozwalały na skuteczne i sprawne zażegnanie sytuacji kryzysowej, w której znalazło się województwa pomorskie – tłumaczył wojewoda Drelich. - W stanie klęski żywiołowej w sposób nadzwyczajny funkcjonują organy władzy publicznej, w tym także samorządy. Mogą zostać ograniczone prawa obywateli, w taki sposób jak np. zawieszenie działalności niektórych przedsiębiorstw, nakaz lub zakaz prowadzenia działalności gospodarczej określonego rodzaju, nakaz pracodawców oddelegowania pracowników do dyspozycji organu kierującego działaniami, ograniczenie dostępu do usług komunikacyjnych, transportowych, pocztowych, zakaz imprez masowych oraz wiele innych. Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nie pomoże poszkodowanym, nie uzyskają oni lepszych warunków do odbudowy ani większych odszkodowań.

Wystąpienie wojewody po ponad godzinie przerwał przewodniczący sesji. Zwrócił się z prośbą o skrócenie wypowiedzi i umożliwienie zadania pytań przez zgromadzonych na sali radnych. Na to pierwsze wojewoda przystał i zdecydował, że przejdzie już do podsumowania. Ponieważ trwało ono kolejne 30 minut, tłumacząc się koniecznością wzięcia udziału w rządowej konferencji, wojewoda odmówił odpowiedzi na pytania radnych. Zaprosił ich za to do rozmowy w piątek, ale już najprawdopodobniej bez obecności kamer.

O skomentowanie wystąpienia wojewody poprosiliśmy marszałka województwa, Mieczysława Struka.

- Na stole wciąż pozostaje spora lista pytań i wątpliwości, dotyczących np. wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Jeśli skala katastrofy przez nas obserwowanej jest tak olbrzymia, jeśli dotyczy ona 40 tys. hektarów, tysięcy zniszczonych budynków i nie wprowadzany jest stan klęski żywiołowej, to powstaje pytanie, kiedy w takim razie wprowadza się ten stan? To nie jest tylko moje pytanie. 12 i 13 sierpnia byłem na terenie ziemi chojnickiej, człuchowskiej i kościerskiej. Spotykałem się z mieszkańcami. Ci ludzie wprost pytali mnie, dlaczego stan klęski żywiołowej nie został wprowadzony. Uważam też, że od samego początku na terenach najbardziej poszkodowanych powinno być więcej wojska i to nie tylko ze względu na groźbę podtopienia przez rzekę Brdę, ale przede wszystkim dlatego, że skutki nawałnic były tak olbrzymie. Z tego co wiem, pani burmistrz Czerska już w niedzielę oczekiwała na przyjazd większej liczby żołnierzy – mówi marszałek Struk. - Odpieram zarzuty o błędach samorządów, które płyną ze strony dzisiejszych władz, ministra Błaszczaka, pani premier Szydło czy pana wojewody. To właśnie samorządowcy wspólnie z ochotniczymi strażami pożarnymi i Państwową Strażą Pożarną potrafili w dużej mierze opanować sytuację. Strażacy i mieszkańcy to pierwsi bohaterowie tych tragicznych wydarzeń. Nawałnice pojawiają się niemal co roku. Kluczową sprawą jest wyciągnięcie wniosków i w związku z systemem powiadamiania i w uruchamianiu akcji ratunkowej. Nic dziwnego, że radni i samorządowcy chcą zadać pytania panu wojewodzie i pani premier. Pan wojewoda zapowiedział, że musi wyjść, ale pytania, które pozostały bez odpowiedzi, będą się pojawiać.

Jak poinformował w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” marszałek województwa, Mieczysław Struk, samorząd przeznaczy 2 mln zł na uprzątnięcie drzew z poboczy dróg wojewódzkich, kolejne pół miliona zł trafi z budżetu województwa do najbiedniejszych poszkodowanych, a za następne 100 tys. zł zakupione zostaną nowe pilarki.

Gdynia chce przekazać pół miliona poszkodowanym w nawałnicy

Wideo: TVN 24/ x-news

Zobacz także:

Nawałnica na Pomorzu: Wojsko pomaga strażakom w Rytlu [ZDJĘCIA]

Tragedia w powiecie chojnickim. Ogromne zniszczenia w lasach...

Tragedia na obozie w Suszku. Prokuratura wszczęła postępowanie

Tragedia na obozie harcerskim w Suszku. "Za nami jedna z naj...

Powiat chojnicki. Tragedia w Suszku. Nie żyją młodzi harcerz...

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

h
hell

Drelich odmówił odpowiedzi na pytania radnych, bo on jest z pis-u. Nie potrafi nic powiedzieć od siebie, potrafi jedynie odczytać z kartki.

k
koss

Gdyby w rejonie nawałnicy był kot Kaczyńskiego, to na ratunek zostały by natychmiast skierowane wszystkie służby. Nawet żołnierze będący na misjach zagranicznych, otrzymali by rozkaz natychmiastowego powrotu i skierowani do ratowania kota. Mieszkańcom pomorskiego współczuję takiego wojewody, bo on nadaję się tylko do sprzedaży ubezpieczeń.

Dodaj ogłoszenie